Polacy po odebraniu Pucharu Narodów 2016/17, fot. Julia Piątkowska

Stefan Kraft z Kryształową Kulą (fot. Julia Piątkowska)Cztery miesiące walki na skoczniach pokrytych białym puchem przeszły do historii. Za nami ostatni akord rywalizacji w zawodach najwyższej rangi rozgrywanych pod patronatem FIS. Kryształowa Kula powędrowała do rąk zwycięzcy całego cyklu. Czas na ostatnie liczbowe podsumowanie sezonu 2016/2017. Zobaczmy, co wydarzyło się pod koniec marca w Planicy.

 

Cztery miesiące rywalizacji i emocji na najwyższym poziomie minęły, jak śpiewał Andrzej Rosiewicz, „jak jeden dzień”. Za nami 121 dni z Pucharem Świata w skokach narciarskich, a w naszej pamięci pozostaną zarówno zwycięstwa, jak i porażki odniesione przez naszych idoli. Prześledźmy, co wydarzyło się podczas ostatniego weekendu w słoweńskiej Planicy oraz podsumujmy miniony cykl zawodów najwyższej rangi rozgrywanych pod patronatem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS).

 

Sytuacja przed Planicą, czyli klasyfikacje generalne po Raw Air

Trofeum za triumf w Raw Air (fot. Maria Grzywa)
Trofeum za triumf w Raw Air (fot. Maria Grzywa)

Kryształowa Kula za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, to nie jedyna nagroda przyznawana podczas ostatniego weekendu sezonu. Kryształowe zdobycze czekały także na triumfatorów tabel punktowych w kategoriach najlepszego lotnika i najlepszej drużyny sezonu. Sprawdźmy, jak wyglądała sytuacja w pucharowych generalkach po zakończeniu norweskiego turnieju Raw Air.

Liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata przed finałową batalią o kryształowe trofeum był Stefan Kraft, który już po konkursie w Oslo odebrał żółty plastron Kamilowi Stochowi. Austriak miał na swoim koncie wówczas 1465 pucharowych punktów i o 31 „oczek” wyprzedzał „Rakietę z Zębu”. Trzecie miejsce zajmował Daniel AndreA-Tande (1181 pkt).

W Pucharze Narodów niezmiennie prym wiedli podopieczni Stefana Horngachera, którzy po zakończeniu zmagań w Norwegii zgromadzili na swoim koncie 5316 punktów. Drugą pozycję zajmowali reprezentanci Austrii (5053 pkt), a tuż za nimi plasowali się nasi zachodni sąsiedzi. Skoczkowie trenowani przez Wernera Schustera przystępowali do finałowej rywalizacji z 4847 punktami na koncie.

 

Loty na Letalnicy, czyli ostatni akord sezonu 2016/2017

Kryształowe trofea wręczane w Planicy (fot. Julia Piątkowska)
Kryształowe trofea wręczane w Planicy (fot. Julia Piątkowska)

Zakończenie tegorocznej rywalizacji stało pod znakiem lotów narciarskich. Ekstremalny turniej Raw Air i finałowe zmagania na Vikersundbakken w ubiegłym tygodniu, z pewnością zostawiły swój ślad w nogach zawodników, a do zakończenia sezonu pozostawały jeszcze zawody w Planicy. Podobnie, jak w latach ubiegłych, 38. sezon męskiego Pucharu Świata w skokach narciarskich zakończyły trzy konkursy na obiekcie do lotów narciarskich, usytuowanym na terenie ośrodka sportów zimowych niedaleko Kranjskiej Gory.

Konkursy rozegrane w dniach 24-26 marca na Letalnicy (K-200 / HS-225) były indywidualnymi zmaganiami nr 36 i 37 w historii rozgrywania Pucharu Świata na słoweńskim obiekcie do lotów oraz 12. rywalizacją drużynową.

Podczas zmagań w Planicy skoczkowie oddali w sumie nieco ponad pół tysiąca skoków (501), w których uzyskali łączną odległość 104104,5 metra. Jest to najlepszy wynik minionej zimy zanotowany w czasie trzech weekendów lotów. Na kolejnych pozycjach w tym zestawieniu znalazły się Vikersund (375 skoków, 70 162 m) oraz Oberstdorf (333 skoki, 66 497 m).

 

Kryształowe Kule dla Krafta, Puchar Narodów u biało-czerwonych!

Piątkowe popołudnie na Letalnicy upłynęło pod znakiem rywalizacji indywidualnej, którą poprzedziły rozegrane dzień wcześniej treningi i kwalifikacje. Uwaga kibiców licznie zgromadzonych pod skocznią skupiała się głównie na walce Stefana Krafta z Kamilem Stochem i ostatecznie to sympatycy 23-letniego Austriaka mieli więcej powodów do zadowolenia.

Podopieczny Heinza Kuttina będący w wyśmienitej dyspozycji w drugiej części sezonu, zwyciężył podczas pierwszego konkursu w Planicy, odnosząc tym samym siódmy triumf w zawodach elity tej zimy. Kamil Stoch został sklasyfikowany w piątek na 5. miejscu, co praktycznie gwarantowało kryształowe trofeum Austriakowi, który już po zakończeniu konkursu mógł chłodzić zwycięskiego szampana. Za plecami Krafta, kolejny raz w tym sezonie uplasował się Andreas Wellinger, a skład podium uzupełnił jego reprezentacyjny kolega – Markus Eisenbichler.

Sobota przyniosła rekordowe loty poza granicę 250 metra, a w rolach głównych wystąpili dwaj sympatycy piłkarskiego klubu FC Liverpool – Stefan Kraft i Kamil Stoch. Za sprawą tych dwóch zawodników, przy pomocy sprzyjających warunków, konkurs drużynowy stał się wspaniałym widowiskiem. Najpierw to rekordzista świata w długości lotu narciarskiego ustanowił nowy rekord obiektu (251,0 m), aby chwilę później, mimo obniżonej belki startowej, skoczek z Zębu poszybował aż 251,5 metra. Popisy najlepszych lotników globu oglądało pod Letalnicą 27 tysięcy kibiców, wśród których znalazł się m.in. rekordzista świata w skoku… o tyczce, Siergiej Bubka.

Kamil Stoch po ustanowieniu rekordu Letalnicy (fot. Adrian Kyć)
Kamil Stoch po ustanowieniu rekordu Letalnicy (fot. Adrian Kyć)

Fantastyczny lot reprezentanta Polski, a w zasadzie lądowanie tuż po nim, wywołało wielkie kontrowersje. Na powtórkach telewizyjnych, a chwilę później na kombinezonie Stocha widać wyraźnie, że skok został podparty, czego nie dostrzegli sędziowie punktowi.  Sam zawodnik w wywiadzie dla TVP przyznał: „Trochę zahaczyłem tyłkiem o zeskok”. Na karcie oficjalnych wyników, w polu dotyczącym rekordu obiektu, widniało później właśnie nazwisko dwukrotnego mistrza olimpijskiego z Soczi.

Norweska drużyna (Fannemel, Johansson, Stjernen, Forfang), fot. Julia Piątkowska
Norweska drużyna (Fannemel, Johansson, Stjernen, Forfang), fot. Julia Piątkowska

Z tym faktem nie do końca zgadzali się Norwegowie, a całą sprawę najgłośniej komentował Johan Remen Evensen. Były rekordzista świata w długości lotu, a obecnie ekspert telewizji NRK domagał się cofnięcia rekordu Stocha, co bardzo szybko zostało skomentowane przez internautów, którzy sugerowali, aby 31-latek zajął się sprawą kombinezonów swoich rodaków. Faktem jest, że Johann Andre Forfang (piątek) i Daniel Andre Tande (niedziela) zostali wykluczeni z rywalizacji za nieprawidłowości w stroju. 

Polscy skoczkowie (Żyła, Kubacki, Kot, Stoch), fot. Julia Piątkowska
Polscy skoczkowie (Żyła, Kubacki, Kot, Stoch), fot. Julia Piątkowska

Rywalizację czteroosobowych ekip narodowych wygrali ostatecznie zawodnicy z Kraju Wikingów, uznawani za specjalistów jeśli chodzi o loty narciarskie. Drużyna w składzie: Robert Johansson, Johann Andre Forfang, Anders Fannemel i Andreas Stjernen z notą łączną w wysokości 1551,6 punktu wyprzedziła team niemiecki (1502,6 pkt) oraz zespół prowadzony przez Stefana Horngachera (1493,8 pkt). Dla biało-czerwonych był to szósty konkurs drużynowy w tym sezonie, który zakończyli na podium. Co więcej, Polacy w reprezentacyjnych zmaganiach ani razu tej zimy nie schodzili z „pudła”.

Tradycyjnie, w ostatnim konkursie sezonu wzięło udział 30 skoczków, najlepszych w przekroju całego sezonu. W tej grupie znalazła się złota czwórka z Lahti – Kamil Stoch, Maciej Kot, Dawid Kubacki i Piotr Żyła oraz Jan Ziobro, który skorzystał na absencji m.in. Gregora Schlierenzauera i Severina Freunda. Do „30” załapałby się także Stefan Hula, który jednak już po konkursie w Lillehammer powrócił do kraju, by oczekiwać narodzin córki. Skoczek ze Szczyrku w ostatnich dniach po raz drugi został szczęśliwym ojcem.

 

#pelniaszczescia #dwiemalemiloscimoje #tata#rodzinka#kocham#córy#dwie#

Post udostępniony przez @stefek.hula

Stefan Kraft z Kryształowymi Kulami (fot. Julia Piątkowska)
Stefan Kraft z Kryształowymi Kulami (fot. Julia Piątkowska)

Finałowy konkurs sezonu padł łupem tego, który od pewnego czasu nie schodził z najwyższego stopnia podium (nie licząc konkursu w Vikersund). Stefan Kraft odniósł w niedzielę ósme zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w tym sezonie. Austriak był także skoczkiem, który najczęściej (17 razy) kończył zmagania w elicie na trzech czołowych pozycjach. Drugie miejsce zajął ten, który zdążył do tego przyzwyczaić cały świat skoków narciarskich – Andreas Wellinger. Młody reprezentant naszych zachodnich sąsiadów stanął na „pudle” 12. raz tej zimy. Wyższość jedynie tych dwóch znacznie młodszych rywali musiał uznać Noriaki Kasai. Doświadczony Japończyk po raz 64. w długiej sportowej karierze zakończył zmagania w ścisłej czołówce. Uczynił to w „rekordowym” wieku 44 lat, 9 miesięcy i 20 dni.

Z powodu nasilającego się wiatru jury zdecydowało o anulowaniu drugiej serii po skokach kilku zawodników. Od początku sezonu 2010/2011 był to 23. konkurs zakończony po rozegraniu jednej rundy zawodów. W 14 przypadkach rywalizacja w ogóle nie doszła do skutku.

 

Klasyfikacje generalne sezonu 2016/2017

Stefan Kraft w locie na Letalnicy (fot. Julia Piątkowska)
Stefan Kraft w locie na Letalnicy (fot. Julia Piątkowska)

Zdobywcą Kryształowej Kuli za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2016/2017 został Stefan Kraft. Austriak zgromadził na swoim koncie 1665 punktów. Drugie miejsce zajął Kamil Stoch, który uzbierał 1524 „oczka”. Trzecim zawodnikiem zimy został Daniel Andre Tande (1201 pkt).

Mała Kryształowa Kula za zwycięstwo w klasyfikacji konkursów rozegranych na obiektach do lotów także powędrowała do rąk 23-letniego podopiecznego Heinza Kuttina. Podczas trzech weekendów zmagań na „mamutach” Stefan Kraft uzbierał 445 punktów. Za jego plecami uplasował się Andreas Wellinger (333 pkt), a trzecie miejsce zajął nowy rekordzista Polski w długości lotu, Kamil Stoch (279 pkt).

Reprezentacja Polski z Pucharem Narodów (fot. Julia Piątkowska)
Reprezentacja Polski z Pucharem Narodów (fot. Julia Piątkowska)

Orzeł z Zębu i jego koledzy okazali się triumfatorami, jeśli chodzi o zestawienie drużynowe. Na przestrzeni całego sezonu podopieczni Stefana Horngachera zdobyli łącznie 5833 pucharowe punkty pokonując reprezentantów Austrii (5586 pkt) oraz drużynę z Niemiec (5513 pkt).

Biało-czerwono było także w zestawieniu prezentującym odległość, którą uzyskali skoczkowie w przeciągu całego sezonu. Zwycięzcą „Distance Award” został Kamil Stoch, który wyprzedził Macieja Kota. W czołowej „10” tej klasyfikacji znalazł się także brązowy medalista z Lahti, Piotr Żyła, a nazwisko Dawida Kubackiego widniało na 12. pozycji.

 

Fakty, liczby, życiówki

Dla wielu skoczków był to sezon wyjątkowy. Niektórzy uzyskiwali swoje życiowe rezultaty lub powracali do ścisłej czołówki po dość długiej przerwie. Prawdopodobnie ten sezon na dłużej zapamiętają nie tylko zawodnicy bijący się o czołowe lokaty, ale m.in. Markus Eisenbichler, Piotr Żyła, Robert Johannson, Evgeniy Klimov, czy Vincent Descombes-Sevoie. Na uwagę, nie tylko dzięki osiąganym rezultatom, ale także ze względu na niezwykle agresywny styl lotu zasługuje najmłodszy z braci Prevc. Pojawiają się głosy, że Domen Prevc uczył się techniki grając w kultowy symulator skoków Deluxe Ski Jump.

Podobnie, jak w sezonie letnim, nie uniknęliśmy przypadków wykluczeń związanych z nieprawidłowościami sprzętowymi. We wszystkich, zarówno męskich, jak i żeńskich zimowych konkursach rozgrywanych pod patronatem FIS-u mieliśmy aż 88 dyskwalifikacji.  Nacjami, które najczęściej „wpadały” podczas kontroli sprzętu byli Amerykanie, Rosjanie i Norwegowie, a najczęściej wykluczanym zawodnikiem w PŚ był (zaskakująco) nie Bułgar Vladimir Zografski, a Słoweniec Anze Semenic.

We wszystkich zawodach elity rozgrywanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) w sezonie 2016/2017 na podiach stawało 32 zawodników. Wśród panów 17 razy w czołowej trójce plasował się Stefan Kraft, a w żeńskim gronie 15-krotnie na „pudle” zmagania kończyła Sara Takanashi.

 

Oskar Szechnicki
źródła: informacja własna / Instagram / Facebook / Twitter

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram