Wąsowicz: „Współpraca Horngachera i Ziobry się wypaliła”. Będą kolejne zmiany?

Stefan Horngacher, Jan Ziobro i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)Już pierwsze tygodnie po zakończeniu zimy przyniosły odważne decyzje związane ze zmianami personalnymi w polskich skokach. Nowe nazwiska pojawiły się w sztabach szkoleniowych, jak i w gronie zawodników. Jak powiedział nam prezes Andrzej Wąsowicz, możemy się spodziewać kolejnych roszad. – Nie są one po to, aby się zemścić, tylko po to, aby coś poprawić – zaznacza.

 

Horngacher zaskoczył PZN

Krzysztof Miętus (fot. Agnieszka Sierotnik)
Krzysztof Miętus (fot. Agnieszka Sierotnik)

We wtorek pojawiła się informacja związana z nominacjami do kadry A na sezon 2017/2018. Miejsce w pierwszej grupie szkoleniowej utrzymali: Kamil Stoch, Maciej Kot, Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Stefan Hula, a do zespołu dołączyli Jakub Wolny, a także niespodziewanie Krzysztof Miętus. – To pomysł trenera Horngachera. Jako prezes zaskoczony jestem jednym nazwiskiem – przyznał w rozmowie z nazym portalem Andrzej Wąsowicz. – Jeśli chodzi o brak Janka… Wypaliła się współpraca na linii Horngacher-Ziobro i dlatego ta zmiana. Tego nie chciałbym komentować, to jest decyzja trenera. Tak się umawialiśmy, kiedy przychodził do nas do pracy, że to on będzie miał decydujące zdanie. Często przebywam z Adamem Małyszem, ponieważ tak się to odbywa, że te konsultacje idą właśnie przez Adama. W ubiegły piątek referował nam sytuację na posiedzeniu prezydium Polskiego Związku Narciarskiego w Krakowie. Po prostu to akceptujemy – dodał.

 

Pilne zmiany w kadrze B 

Jan Ziobro (fot. Bartosz Leja)
Jan Ziobro (fot. Bartosz Leja)

Wspomniany Ziobro, który większą część minionej zimy spędził w Pucharze Świata, ponownie będzie się zatem musiał pogodzić z obecnością w kadrze B, którą po Robercie Matei obejmie czeski szkoleniowiec, Radek Židek. Wiceprezes PZN wyraźnie zaznaczył, że zmiany na stanowisku trenera bezpośredniego pucharowego zaplecza, były konieczne.

Jeśli chodzi o kadrę B. Martwimy się tym i musimy reagować na rok przed igrzyskami olimpijskimi. Gdyby Horngacher chciał dokonać jakichkolwiek zmian personalnych w kadrze A, to zimą nie było po kogo sięgnąć. Wszyscy się cofnęli. Nastąpiła dla mnie niewytłumaczalna rzecz. Przecież ci chłopcy umieją skakać, ja często obserwuję ich w Wiśle Malince. To byli mistrzowie świata juniorów, medaliści, punktowali w Pucharze Świata… i nagle coś stanęło. Stąd nasz pomysł, że musimy reagować. Nie rezygnujemy z Roberta Matei, ale osobiście byłem zwolennikiem dokonania tej zmiany. Myślę że Radek Židek, którego dobrze znam, podoła temu zadaniu i doprowadzi do tego, że coś się ruszy – wyraził nadzieję Wąsowicz.

Robert Mateja i Maciej Maciusiak (fot. Stefan Piwowar)
Robert Mateja i Maciej Maciusiak (fot. Stefan Piwowar)

Działacz nawiązał jednocześnie do kadry A, która pod wpływem personalnych zmian na stanowisku trenerskim, od początku sezonu 2016/2017 zaczęła powracać do wysokiej dyspozycji. – Proszę zauważyć, co stało się przed przyjściem Horngachera. Może w kadrze B też się coś wypaliło, jak w przypadku Łukasza Kruczka i kadry A. Później przyszedł Horngacher, nagle wszyscy zmienili podejście i są tego efekty. Tutaj też na to liczę. Muszę powiedzieć, że to nie są jeszcze wszystkie zmiany. Musimy podsumować co się stało i co jeszcze trzeba zrobić.

Wąsowicz wyraźnie podkreślił, że mimo regresu kadry B, pozytywnie ocenia pracę trenera Macieja Maciusiaka w kadrze C określanej mianej grupy juniorskiej. – Maciusiak robi z juniorami doskonałą robotę, a to jest zaplecze do kadry B. Myślę, że tu coś się ruszy i pójdziemy znowu do przodu. Trzeba myśleć perspektywicznie – zaznaczył.

 

Co z tymi kobietami?

Kinga Rajda (fot. Bartosz Leja)
Kinga Rajda (fot. Bartosz Leja)

Sporym dylematem dla Polskiego Związku Narciarskiego okazuje się jednak przyszłość młodzieżowej kadry kobiet prowadzonej przez trenera Sławomira Hankusa. Szkoleniowiec, który mocno wierzy w potencjał swoich podopiecznych nie miał niestety okazji wraz ze swoimi zawodniczkami na większą liczbę startów na międzynarodowej arenie. Jak całą sytuację komentuje wiceprezes PZN?

Działamy metodą prób i błędów. Niepotrzebne było żalenie się trenera Hankusa. Nie pojechali na mistrzostwa świata, bo szanse były tylko wirtualne. Dopóki się nie jest na skoczni, to można mówić o wszystkim… Nie rozmawialiśmy jeszcze bardzo poważnie o problemie z kobietami. Na pewno trzeba to zrobić, bo w przyszłości szkoda nam punktów. Ta kadra jest i póki co nie widzę potrzeby zmian. Musimy natomiast usiąść i zastanowić się nad przyszłością, ponieważ na igrzyskach olimpijskich nie ma konkursu drużyn mieszanych, a indywidualnie te dziewczyny jeszcze nie reprezentują tego poziomu. Trzeba pomyśleć jak to wzmocnić i w jakim kierunku pójść. Nasze ruchy nie są po to, aby się na kimś zemścić, tylko po to, aby coś poprawić – podsumował.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram