Krzysztof Biegun dla SP: „Męczyłem się skokami, nie byłem sobą”

Krzysztof Biegun (fot. Magdalena Janeczko)Jeszcze kilka lat temu Krzysztof Biegun był określany jednym z największych talentów w polskich skokach narciarskich. Po sensacyjnym triumfie w Klingenthal w 2013 roku, kariera zawodnika z Gilowic wyraźnie się zatrzymała. Po kolejnym sezonie bez sukcesów, 22-latek przyznał: – Męczyłem się skokami, byłem przybity. Teraz mówi o nowych nadziejach.

 

Bartosz Leja: Jesteś jednym z zawodników, który w minionym sezonie chyba najmniej skorzystał na zmianach w polskich skokach. Czego zabrakło, abyście jako kadra B, mogli podobnie jak kadra A, brylować na skoczniach?

Krzysztof Biegun: Myślę, że zabrakło trochę profesjonalizmu w treningach. Nie zwalając oczywiście na sztab, wina leżała po obu stronach. Świat skoków stał się jak wyścigi Formuły 1 – każdy najmniejszy szczegół jest bardzo ważny, kiedyś tak nie było.

 
Krzysztof Biegun (fot. Julia Piątkowska)
Krzysztof Biegun (fot. Julia Piątkowska)

W rozmowie z Tomaszem Kalembą z portalu Eurosport.onet.pl przyznałeś, że mniej udane sezony mogą być skutkiem m.in. dołków psychicznych. Jak teraz sobie z tym radzisz?

Tak było, męczyłem się skokami. Nie chodziłem na treningi odpowiednio skoncentrowany, tylko bardziej z myślą, żeby je zrobić, aby nikt nie powiedział, że jestem nieambitny. Po dużym sukcesie i dłuższym dołku już sam nie wiedziałem co robić, by było dobrze. To mnie dołowało, przez co w codziennym życiu też nie byłem sobą, wesołym normalnym chłopakiem. Byłem ciągle przybity, brakowało mi wiary w siebie. Odkąd współpracuję z Łukaszem Miką [psycholog z Fundacji „Myśl Pozytywnie, Działaj Odważnie” – przyp.red.] dużo czasu poświęcamy na ćwiczenia koncentracji, wiarę w siebie i łapanie radości życia w każdym momencie, nie tylko na skoczni, ale i w codziennym życiu. On jest nie tylko moim sportowym psychologiem, ale bardzo pomaga mi również w życiu prywatnym, choć w sumie nawet by nie musiał, ale chce i to robi. Bardzo to doceniam.

 

A jak na chwilę obecną określisz Twoją formę fizyczna? Pytam tutaj głównie o uraz stawu skokowego, który mimo operacji i rehabilitacji Ci doskwierał.

Po sezonie ból ustał, być może dlatego, że było pare tygodni przerwy. Teraz zaczynamy na nowo, zobaczę czy później będzie bolało czy nie. Mam nadzieje, że nie, choć po pierwszych treningach troszkę czuję ból. Na pewno z czasem przejdzie i na pewno nie przeszkodzi mi mocno w treningach.

 
Krzysztof Biegun (fot. Julia Piątkowska)
Krzysztof Biegun (fot. Julia Piątkowska)

Jeśli chodzi o stronę czysto sportową – można się zastanawiać, czy takie skoki jakie wykonywałeś choćby w Klingenthal w 2013 roku trudno jest powtórzyć teraz? Czy to kwestia sprzętu czy może techniki?

Jak już mówiłem wcześniej, trzeba być po prostu perfekcjonistą i wszystko wykonywać na 100 procent. Mam nadzieje, że się to zmieni i uda mi się wrócić do dobrej formy, bo podejście mam teraz całkiem inne niż choćby rok temu. Przede wszystkim staram się nie przygnębiać szczegółami.

 

Jak w zakończonym sezonie układała się Twoja współpraca z trenerem Robertem Mateją?

Ja z trenerem Mateją zawsze miałem dobry kontakt, taki normalny, jaki powinien być miedzy zawodnikiem a trenerem. Nadal jest tak samo i pewnie będzie, bo człowiekiem konfliktowym nie jestem. Mam nadzieje, że do konfliktowych sytuacji nie będzie musiało dochodzić.

 

Czego oczekujesz po współpracy z nowym szkoleniowcem kadry B, Radkiem Židkiem?

Progresu, dobrej atmosfery, ciężkiej pracy, a co za tym idzie oczywiście upragnionych wyników i radości ze skoków.

 
Krzysztof Biegun i Jan Ziobro (fot. Bartosz Leja)
Krzysztof Biegun i Jan Ziobro (fot. Bartosz Leja)

Nowy sezon niesie zapewne nowe nadzieje. Z jakimi myślami przystąpisz do kolejnego okresu przygotowawczego i jakie stawiasz przed sobą cele?

Chcę wrócić do radości skakania, do sezonu przystępuję bardzo zmotywowany. Celów wynikowych nie będę sobie na razie stawiał.

 

Na zakończenie – Jan Ziobro w Planicy powiedział nam takie słowa: „Bartek Kłusek czy Krzysiek Biegun to zawodnicy, którzy mają większy talent ode mnie”. Jak się do tego odniesiesz i gdzie chciałbyś widzieć siebie jako skoczka za trzy lata czyli wtedy, kiedy będziesz miał tyle lat co Janek?

Fajnie, że Jasiek tak mówi, ale nie wiem na jakiej podstawie to ocenił. Nam oczywiście bardzo miło to słyszeć, ale wolę unikać takich porównań. Chciałbym skakać w Pucharze Świata i regularnie zdobywać punkty. Oczywiście marzą mi się medale olimpijskie czy mistrzostw świata, ale skakanie w Pucharze Świata pozwoliłoby mi po prostu żyć, utrzymywać się, inaczej nie widzę po prostu sensu.

 

rozmawiał Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram