Lundby krytykuje kalendarz PŚ Pań: „Skoki kobiet są uważane za gorszy produkt”

Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)Mimo, że od 2011 roku kiedy został zainaugurowany żeński Puchar Świata, mówi się o rozwoju kobiecych skoków narciarskich, nie wszystkie ostatnie decyzje FIS zdają się to potwierdzać. Według wstępnego kalendarza, zimą panie poskaczą rzadziej niż w czasie minionego sezonu. – Jesteśmy w martwym punkcie. Skoki kobiet są uważane za gorszy produkt – narzeka Maren Lundby.

 
Holmenkollbakken HS-134 w Oslo - najczęściej używana duża skocznia przez skoczkinie (fot. Stefan Piwowar)
Holmenkollbakken HS-134 w Oslo – najczęściej używana duża skocznia przez skoczkinie (fot. Stefan Piwowar)

Cykl żeńskiego Pucharu Świata w skokach narciarskich funkcjonuje od sezonu 2011/2012. Wówczas rozegrano 13 konkursów, w których panie mogły spróbować swoich sił. Taka sama liczba konkursów powtórzyła się dwa sezony później, a w czasie pozostałych zim, skoczkinie rywalizowały częściej, odpowiednio 18 (2012/13), 20 (2013/14), 17 (2015/16) i 19 razy (2016/17). Tym bardziej zastanawiać może tylko 15 dni zawodów, które znalazły się (we wstępnym) kalendarzu PŚ na nadchodzącą zimę 2017/2018. 

Kiedy wspomina się o postępie żeńskich skoków narciarskich, wciąż mówi się o działaniach krok po kroku. Zastanawiam się jednak, co oznacza kierunek „krok po kroku” – powiedziała rozgoryczona norweska zawodniczka, jedna z bohaterek ostatnich miesięcy, Maren Lundby.

22-latka z Lillehammer, która minionej zimy czterokrotnie zwyciężała w pucharowych zmaganiach, mocno krytykuje decyzje Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. – Jesteśmy tak naprawdę w martwym punkcie. Już w 2013 roku udowodniłyśmy, że radzimy sobie w konkursach na dużej skoczni. To czego nie mogę zrozumieć, to fakt, że takie osoby jak Paul Ganzenhuber z komisji kalendarzowej FIS twierdzi, że nie jesteśmy gotowe na duże skocznie, jednak mimo tego wciąż mamy na nich jeden konkurs, w marcu w Holmenkollen – stwierdziła Norweżka w wywiadzie z portalem nettavisen.no. Dodajmy, że minionej zimy panie wzięły udział w trzech konkursach na większych obiektach (poza zawodami w Oslo, skakały na Schattenbergschanze HS-137 w Oberstdorfie). W sezonie 2013/2014 miały też okazję rywalizować na dużej Bloudkovej Velikance HS-139 w Planicy.

Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)
Maren Lundby (fot. Julia Piątkowska)

Lundby podkreśliła także istotną rolę wspólnych pucharowych weekendów kobiet i mężczyzn. Przypomnijmy, że w latach 2012-2013 w norweskim Lillehammer rozegrano dwa mieszane konkursy Pucharu Świata, w których wzięły udział drużyny narodowe składające się z dwóch skoczkiń i dwóch skoczków. W kolejnych sezonach pomysł ten jednak zarzucono. – To dziwne, że nie mamy już konkursów razem z mężczyznami, tak jak jest to choćby w biegach narciarskich, biathlonie, czy freestyle’u – przyznaje podopieczna trenera Christiana Meyera. – Nie wiem jak to się dzieje, że skoki narciarskie kobiet są uważane za gorszy produkt. Może być wręcz przeciwnie – dodaje dobitnie.

Należy jednak zaznaczyć, że nowym pomysłem w żeńskich skokach jest konkurs drużynowy, który jest zaplanowany na 16 grudnia 2017 roku w niemieckim Hinterzarten. Poza tym panie czekają oczywiście Zimowe Igrzyska Olimpijskie w PyeongChang oraz jeden konkurs na dużym obiekcie Holmenkollbakken. – Myślę, że terminarz może zostać poprawiony – nie traci nadziei Lundby. Ostateczne decyzje dotyczące układu zawodów w sezonie 2017/2018 zapadną pod koniec maja.

 

źródło: nettavisen.no / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram