Hendrickson: „Byłam dla siebie największym krytykiem, teraz jestem głodna sukcesu”

Sara Hendrickson, fot. Stefan Piwowar

Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)Bez wątpienia Sarah Hendrickson należy do grona najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii żeńskich skoków narciarskich, jednak w jej karierze przeszkadzały poważne urazy. Amerykanka w minionym sezonie powróciła do rywalizacji na arenie międzynarodowej po długiej przerwie, a mimo to była najlepszą z reprezentantek Stanów Zjednoczonych.

 

„Sport to zdrowie” – tak mówi doskonale znane polskie przysłowie. Jednak na przestrzeni ostatnich lat, poszczególne dyscypliny stają się coraz bardziej dynamiczne, kalendarze zawodów napięte, a zawodnicy i zawodniczki walczą o pokonywanie rywali i kolejnych barier. Wszystkie te czynniki sprawiają, że „zawodowa” aktywność fizyczna oraz związane z nią przeciążenia, coraz częściej powodują poważne urazy, niejednokrotnie przekreślając dalszą karierę sportowca. Ci którzy mają więcej szczęścia, muszą poświęcić długi okres czasu, aby powrócić do rywalizacji na arenie międzynarodowej, o odbudowie formy nie wspominając.

Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)
Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)

Indywidualne medale mistrzostw świata juniorów w niemieckim Hinterzarten (brąz w 2010 r.) i tureckim Erzurum (srebro w 2012 r.), zdobycie Kryształowej Kuli w pierwszym sezonie rozgrywania żeńskiego Pucharu Świata, tytuł mistrzowski wywalczony w Val di Fiemme (2013 r.), a także drugie miejsce w klasyfikacji generalnej zmagań elity pań w zimie 2012/2013 – niewątpliwie są to sukcesy, które plasują Sarę Hendrickson w gronie najbardziej utytułowanych skoczkiń narciarskich.

Zawodniczka urodzona w Salt Lake City, powróciła do rywalizacji na arenie międzynarodowej minionej zimy po osiemnastu miesiącach przerwy od skoków narciarskich. Pierwsze treningowe próby po kontuzji oddała na skoczni w Planicy, w październiku 2016 roku. Utytułowana skoczkini podzieliła się swoimi odczuciami i opowiedziała o planach na przyszłość za pośrednictwem strony internetowej teamusa.org.

 
 

Back on the hill after 18 months… Pretty amazing to fly again

Post udostępniony przez Sarah Hendrickson (@schendrickson)

 

– Wróciłam do świata skoków narciarskich w grudniu, po osiemnastu miesiącach przerwy. Zapewne niektórzy z was pamiętają, że doznałam poważnej kontuzji kolana na sześć miesięcy przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Sezon poolimpijski był bardzo udany, następnie ponownie zerwałam więzadła krzyżowe (ACL). Przeszłam dwie operacje i półtora roku później mogłam ponownie skakać – przypomniała swoje problemy zdrowotne, 13-krotna zwyciężczyni konkursów Pucharu Świata.  

Sarah Hendrickson (fot. Julia Piątkowska)
Sarah Hendrickson (fot. Julia Piątkowska)

Poważne urazy, które przytrafiły się reprezentantce Stanów Zjednoczonych zahamowały rozwój jej sportowej kariery. Zapewne, gdyby nie problemy zdrowotne, sportowe CV 22-latki, wzbogaciłyby kolejne osiągnięcia. Jakie myśli towarzyszyły wówczas Sarze Hendrickson? – Chciałam porzucić marzenia o złocie olimpijskim gdy wyszłam z gabinetu lekarskiego i wiedziałam jak długa rehabilitacja mnie czeka. Przez moją głowę przewijał się smutek, jednak serce mówiło, że muszę walczyć. Wiedziałam, że mogę dać z siebie jeszcze więcej, nie byłam gotowa odejść – opisała swoje odczucia Amerykanka, tuż po usłyszeniu diagnozy. 

Amerykanka przyznała, że nigdy nie czuła strachu przed skakaniem na nartach. Wierzyła w pełni swoim trenerom, którzy przygotowywali ją do odnoszenia sukcesów. Jednocześnie przyznała, że nieprawdą będą słowa o braku jakichkolwiek obaw przed pierwszym skokiem po tak długiej przerwie. Co powodowało największe obawy zawodniczki zza Oceanu i jak zdołała odzyskać pewność siebie? – Największym problemem, z którym musiałam sobie poradzić było to, czy moje kolano wytrzyma. W mojej głowie pojawiały się myśli, że ląduję, a ono znów się rozpada. Musiałam udowodnić sobie, że ciężka praca przynosi efekty. Musiałam przełamać strach. Pracowałam z psychologiem sportowym – dodała 22-latka, która 25 razy stawała na podium zawodów PŚ.

Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)
Sarah Hendrickson (fot. Stefan Piwowar)

Sezon 2016/2017 Hendrickson zakończyła na 14. pozycji w Pucharze Świata będąc najlepszą zawodniczką zza Oceanu. Czy był to wymarzony powrót do rywalizacji na arenie międzynarodowej? – Cały sezon zmagałam się z bólem, ciągle walczyłam. Przed rozpoczęciem rywalizacji oddałam tylko 20 treningowych skoków. Większość ludzi uważała, że wyglądałam na niezadowoloną po każdym konkursie. Byłam dla siebie największym krytykiem. Cieszę się, że mogłam skakać, jednak ból ciągle wracał. W dniu zawodów siadałam na brzegu łóżka i podejmowałam decyzję, czy udać się na skocznię. Kosztowało mnie to dużo energii, jednak skończyłam sezon i mogę powiedzieć, że jestem silniejsza – podsumowała.

Przed nami sezon olimpijski. Czy najlepsza skoczkini ze Stanów Zjednoczonych stawia sobie konkretne cele na Igrzyska Olimpijskich w koreańskim PyeongChang? – Pokładam duże nadzieje w nadchodzącym roku olimpijskim, co więcej, jestem głodna sukcesu. Nie mogę się doczekać okresu przygotowawczego. Wiem, że mogę być tam, gdzie zawsze chciałam być. Chociaż wcześniej przytrafiały mi się kontuzje, teraz czuje się dobrze – zakończyła Amerykanka.

 

źródła: teamusa.org / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram