Bjoern Einar Romoeren skazany za alkoholową wpadkę

Bjoern Einar Romoeren (fot. Bartosz Leja)Bezprecedensowy turniej skoków narciarskich RAW AIR do dzisiaj dla niektórych odbija się echem. Były norweski skoczek, a obecnie dyrektor do spraw marketingu w Norweskim Związku Narciarskim, Bjoern Einar Romoeren, został wówczas złapany przez policję za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu. We wtorek usłyszał wyrok w tej sprawie.

 

Na niedzielnych zawodach na mamucie były rekordzista w długości lotu zjawił się w asyście policji. Podczas rutynowej kontroli drogowej okazało się, że Norweg ma we krwi 0,6 promila alkoholu (norweskie normy dopuszczają 0,2 promila). Podczas sobotnich zmagań na „mamucie”, Robert Johansson pobił rekord świata szybując na odległość  252 metrów, co było powodem do świętowania.

Romoeren w rozmowie z portalem vg.no tłumaczył co było powodem jego wpadki: - W sobotę trochę świętowaliśmy. Rano niestety źle oceniłem swoją zdolność do jazdy. Po badaniu byłem najpierw bardzo zaskoczony, a później rozczarowany. Wydmuchałem na początku 0,3 promila. Policja wytłumaczyła mi, że wynik mnoży się przez dwa, co daje 0,6.

Taki obrót spraw skutkował natychmiastowym odebraniem Norwegowi prawa jazdy i dostarczeniem zawodnika na skocznie przez drogówkę. Sam zainteresowany nie krył rozczarowania. - Tak się dzieje, gdy podejmuje się złe decyzje. Popełniłem ogromny błąd. Poinformowałem już dyrektora sportowego federacji, Clasa Brede Braathena. Mam nadzieję, że zachowam pracę w związku. Chcę opowiedzieć o moim błędzie, aby inni tego uniknęli. Lepiej jest się przyznać, że to ja, by uciąć wszelkie spekulacje – twierdził.

Utrata prawa jazdy to niestety nie jedyny problem Romoerena, gdyż konsekwencje wykroczenia mogły być znacznie większe. Niedługo po całym zdarzeniu, głos w sprawie zabrał Claes Brede Braathen. - Bjoern to prawdziwy facet. Tacy ludzie jak on robią różne rzeczy, jednak potrafią ponosić za nie konsekwencje – przyznał działacz i dodał: – Każdy powinien dostać drugą szansę, by móc naprawić swoje błędy.

Jak się okazuje, Romoeren zachował swoje stanowisko, ale w miniony wtorek sprawa miała swój finał w sądzie. 36-letni Norweg został ukarany grzywną w wysokości 62 tysięcy koron (28 tysięcy złotych), a także utratą prawa jazdy na 14 miesięcy. Ponadto sąd orzekł karę 18 dni więzienia w zawieszeniu.

Przypomnijmy, że Bjoern Einar Romoeren to jeden z bardziej utytułowanych „Wikingów” w swojej dyscyplinie w ostatnich kilkunastu latach. 36-latek z Oslo to między innymi brązowy medalista olimpijski, trzykrotny medalista mistrzostw świata i czterokrotny medalista mistrzostw świata w lotach (wszystkie krążki zdobywał w zmaganiach drużynowych). Indywidualnie zajmował trzecią lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2003/2004, a także drugie miejsce w Turnieju Nordyckim w 2004 roku. Aż przez 6 lat (2005-2011) dzierżył rekord świata w długości skoku – 239 metrów uzyskane w Planicy. W 2014 roku oficjalnie ogłosił zakończenie kariery skoczka narciarskiego, by niedługo później objąć stanowisko szefa marketingu rodzimego związku.

 

źródła: vg.no / sport.tvp.pl

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *