Skoki Piknik Olimpijski Warszawa 2017W sobotę na warszawskiej Kępie Potockiej odbył się 19. Piknik Olimpijski. Podczas wydarzenia nie zabrakło akcentów związanych ze skokami narciarskimi, między innymi… mobilnej skoczni przywiezionej prosto z Zakopanego, na której młodzi adepci mogli po raz pierwszy zetknąć się z dyscypliną Adama Małysza i Kamila Stocha.

Mobilna skocznia na Pikniku Olimpijskim 2017, fot. Magdalena Janeczko
Mobilna skocznia na Pikniku Olimpijskim 2017, fot. Magdalena Janeczko

Piknik Olimpijski to plenerowa impreza, w trakcie której przedstawiciele różnych dyscyplin sportu – nie tylko tych z programu igrzysk olimpijskich – umożliwiają wszystkim zainteresowanym przybliżenie tajników swoich konkurencji. Jak co roku wiele atrakcji zostało przygotowanych pod kątem najmłodszych.

Strefę skoków narciarskich, której głównym punktem była niewielka mobilna skocznia narciarska, przygotowali przedstawiciele Tatrzańskiego Związku Narciarskiego. Wszyscy chętni, pod okiem trenerów, mogli założyć specjalne plastikowe narty i wziąć udział w zawodach w zjeździe spod progu skoczni. 

Czesław Fluder, fot. Mikołaj Szuszkiewicz
Czesław Fluder, fot. Mikołaj Szuszkiewicz

Ze skocznią, która w sezonie letnim często promuje skoki na nizinach, do Warszawy przyjechali też skoczkowie. – Są z nami czołowi zawodnicy Lotos Cupu, Janek Rzadkosz i Stanisław Majerczyk z Wisły Zakopane. Jest trener kadry TZN-u Grzegorz Miętus. Wszyscy dzisiaj zaprezentowali swój kunszt, oddając pokazowe skoki – powiedział Czesław Fluder, który podobnie jak na licznych zawodach krajowych, także na „piknikowej” skoczni pełnił funkcję spikera.

Czy dzięki tego typu promocji jest szansa na znalezienie talentów i wychowanie nowych zawodników? – W skokach może być problem – przyznał obecny na pikniku prezes Polskiego Związku Narciarskiego i wiceprzewodniczący PKOl-u, Apoloniusz Tajner. – Trudno, żeby dzieci z Warszawy uprawiały ten sport. Odległość od skoczni narciarskich i fachowej kadry szkoleniowej to zasadnicza trudność. W innych dyscyplinach – jak najbardziej. Na przykład w sportach walki, dzieci mają okazję tutaj założyć rękawice, wejść na arenę, w ten sposób można zaszczepić w nich pasję – stwierdził.

Jedną z atrakcji pikniku jest możliwość spotkania mistrzów sprzed lat. Na Kępie Potockiej pojawił się złoty medalista na dużej skoczni z igrzysk w Sapporo w 1972 roku, Wojciech Fortuna. – Jestem tutaj co roku. Mam kawał drogi, ale zawsze bardzo chętnie przyjeżdżam. Polski Komitet Olimpijski o nas dba, cieszę się, że nie zapomina się o emerytach sportowych. Ludzie proszą o autografy, o wspólne zdjęcia, atmosfera jest naprawdę miła – cieszył się.

Wojciech Fortuna, fot. Mikołaj Szuszkiewicz
Wojciech Fortuna, fot. Mikołaj Szuszkiewicz

Fortuna był też pod wrażeniem przygotowania stoiska skoków. – Są tu chłopcy z mojego dawnego klubu, podchodzą do tego bardzo profesjonalnie. Dzięki nim młodzież z Warszawy może się zapoznać się ze skokami, trochę tego sportu popróbować – i całkiem nieźle im to wychodzi. – mówił mistrz z Okurayamy.

Podobnie jak prezes Tajner, Wojciech Fortuna uważa, że od Pikniku Olimpijskiego mogą zacząć się prawdziwe kariery sportowe. – Takie zetknięcie ze sportem na pewno działa mobilizująco na młodzież, która może sobie wyobrazić, jak to jest uprawiać konkretną dyscyplinę. I warto, żeby próbowała. Sport jest tak skomercjalizowany, że jest to praktycznie zawód. Można sobie w młodym wieku wyrobić emeryturę sportową, zwiedzić świat… Lepiej, żeby młodzi ludzie uprawiali sport, niż mieli siedzieć przed komputerem lub zająć się jeszcze czymś gorszym – zakończył.

Krzysztof Nikiel i część jego kolekcji sprzętu narciarskiego, fot. Mikołaj Szuszkiewicz
Krzysztof Nikiel i część jego kolekcji sprzętu narciarskiego, fot. Mikołaj Szuszkiewicz

Nie od praktycznej, a od historycznej strony skoki narciarskie można było poznać na stoisku Centralnego Ośrodka Sportu. Tam wystawę dawnego sprzętu prezentował były skoczek ze Szczyrku, Krzysztof Nikiel. – Na wystawie można zobaczyć, jak zmieniały się narty i buty skokowe na przestrzeni lat. Najstarsze narty w kolekcji pochodzą z 1924 roku, mamy też taki sam model nart, na jakich skakał w Sapporo Wojciech Fortuna – opowiadał.

Nikiel nie wyklucza możliwości wyłowienia przyszłych skoczków na takich imprezach, jak Piknik Olimpijski. – Swego czasu stołeczny klub miał dobrych zawodników, którzy z powodzeniem skakali na Wielkiej Krokwi. Dziś na młodzież z całej Polski, mającą opanowane podstawy w jeździe na nartach, czekają Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku i Zakopanem – mówił Nikiel, który w latach 80. brał udział w zawodach na warszawskim Mokotowie.

Wybieg mobilnej skoczni, fot. Magdalena Janeczko
Wybieg skoczni, fot. Magdalena Janeczko

Według działacza Sokoła Szczyrk, pomocne w wyłanianiu młodych zawodników mogłyby być małe skocznie na terenach nizinnych, których obecnie w Polsce brakuje. – Kiedyś każde większe miasto miało swoją niedużą skocznię. Takie obiekty funkcjonowały chociażby w Krakowie, w Lublinie, w Gdańsku-Oliwie… Skocznie piętnasto- czy dwudziestometrowe byłyby bardzo dobre na początek.  Potem oczywiście konieczna byłaby przeprowadzka do SMS-u, ale talenty mogą znaleźć się tak w Szczyrku, jak i w Warszawie – podsumował.

Sobotni Piknik Olimpijski odbył się po raz dziewiętnasty w historii. Symbolem tegorocznej edycji był orzeł, ubrany w strój… skoczka narciarskiego.

 

 Korespondencja z Warszawy,
Mikołaj Szuszkiewicz i Magdalena Janeczko

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram