Daniel Andre Tande (fot. Maria Grzywa)

Daniel Andre Tande (fot. Maria Grzywa)

Daniel-Andre Tande, fot. Maria Grzywa

W najbliższym czasie trzeciego skoczka minionej zimy czekają spore zmiany. Od wdrożenia nowinek sprzętowych i technologicznych, które Norwegowie testowali wiosną, aż po zmiany w życiu prywatnym. Tande podjął decyzję o opuszczeniu domu rodzinnego i rozpoczęciu życia na własny rachunek. O przesłankach za tym stojących opowiedział rodzimym mediom.

 

Trzy tygodnie temu Daniel przeprowadził się z rodzinnego Kongsbergu do położonego około 100 kilometrów dalej Stovner. Do nowego mieszkania w miasteczku zlokalizowanym nieopodal Oslo 23-latek przeniósł się wraz ze swoją partnerką, Anją Soeberg. Zbieżność nazwisk z jednym z norweskich skoczków nie jest przypadkowa, bowiem Anja jest siostrą zawodnika klubu Furnes Ski, Sigurda Nymoena Soeberga. Od początku wspólnego mieszkania para stara się dzielić obowiązkami domowymi po równo. – Obowiązkami dzielimy się po połowie. Jestem dobry w pracach domowych. Mycie, pranie, czyszczenie – nic z tych czynności nie jest mi obce. Już od małego byłem zaangażowany w dbanie o dom – wyznał Norweg.

Za decyzją Tande o opuszczeniu domu rodzinnego stoi głównie oszczędność czasu – dzięki zmianie miejsca zamieszkania skoczek będzie poświęcał na dojazd na treningi 4 razy mniej czasu. – Dzięki temu życie stało się po prostu znacznie łatwiejsze – powiedział Daniel Andre-Tande, któremu obecnie dojazd na trening zajmuje 20 minut, a nie jak uprzednio 1 godzinę i 15 minut. Dodatkowo, nowe mieszkanie jest położone w niewielkiej odległości od lotniska, co z uwagi na częste podróże sportowca stanowi nie lada ułatwienie. Sam zawodnik ma nadzieję, że zmiana lokum i związana z tym większa ilość czasu przyczynią się do sukcesów w sezonie olimpijskim. – Pozwoli mi to utrzymać większą stabilizację niż dotychczas i pomoże efektywniej odpoczywać, w rezultacie będę miał więcej energii – dodał podopieczny Alexandra Stoeckla.

W zeszłym sezonie Daniel-Andre Tande zarobił aż 1,1 miliona koron norweskich. Do najbardziej spektakularnych sukcesów może zaliczyć zwycięstwa w dwóch konkursach ubiegłorocznej odsłony Turnieju Czterech Skoczni (w Garmisch-Partenkirchen i Innsbrucku). W klasyfikacji generalnej wspomnianego turnieju Norweg uplasował się na 3. pozycji. Był także trzecim najlepszym zawodnikiem Pucharu Świata, czterokrotnie stając na podium cyklu.

Zawodnik przyznał, że po zakończeniu ubiegłego sezonu rozpoczął poszukiwania własnego lokum na rynku mieszkaniowym Oslo. Zdradził również, że od dawna pragnął wyprowadzić się z rodzinnego Kongsbergu, w którym mieszkał dotąd razem z matką.

– To najdroższy zakup w moim życiu – fakt zakupu mieszkania podsumował Tande. Wydaje się to dobra inwestycja, ponieważ zawodnik zapracował na własny dom uczciwie i to w najlepszy możliwy sposób – robiąc to, co kocha. Ciężka praca nie jest skoczkowi obca – w przeszłości zatrudnił się w sklepie aby zarabiać na finansować swojej kariery sportowej, kiedy to w sezonie 2014/2015 stracił miejsce w kadrze A (został wtedy przesunięty do kadry B, co w Norwegii wiąże się z obowiązkiem samodzielnego ponoszenia kosztów sportowej działalności).  Jak mogliśmy się przekonać ubiegłej zimy, praca ta przynosi teraz owoce. – Istnieje znaczna duża różnica pomiędzy pracą kasjera, a życiem jakie mam teraz. To było potrzebne doświadczenie – usiąść przy kasie w supermarkecie. Jednak całkiem czymś innym jest zarabianie pieniędzy robiąc to, co kochasz. Mam nadzieję, że pozostanie tak jeszcze przez długie lata – wyznał sportowiec.

Zawodnik zaprzecza, jakoby spore kwoty zarobione na skoczniach świata miały go zmienić w negatywny sposób. – Śmiem twierdzić, że pieniądze mnie nie zmieniły. Jedyną nową rzeczą jest to, że mogę sobie pozwolić na zakup mieszkania. Świetnie jest wrócić do miejsca, które jest w pełni moje. To wspaniałe uczucie – skwitował 23-latek.

Mimo iż dochody najlepszych zawodników Pucharu Świata to niemałe kwoty, należy pamiętać, że każdy z nich musi zmierzyć się z wieloma przeszkodami i przeciwnościami losu w drodze na szczyt. Honorarium to zaledwie kropla w morzu w porównaniu z emocjami towarzyszącymi na skoczni.

 

Źródło: nettavisen.no / informacja własna

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram