Robert Johansson dla SP: „Jestem gotowy pobić rekord świata”

Robert.Johansson.fot.Wiktoria.Bak

Robert Johansson, fot. Wiktoria Bąk

Alexander Stoeckl w zmaganiach drużynowych postawił na sprawdzony skład: Fannemel, Gangnes, Johansson i Tande. Silnym ogniwem drużyny był Johansson, który poprzednią zimę śmiało może nazwać sezonem życia. Norweg zdradził nam czy czuje się na siłach aby nadchodzącej zimy odebrać Stefanowi Kraftowi rekord świata w długości skoku.

 

Reprezentanci Wikingów nie sprawili rozczarowania swoim kibicom i zakończyli zmagania na drugim stopniu podium, tuż za gospodarzami pierwszego weekendu FIS Grand Prix – Polakami, a przed trzecimi Niemcami. Jak przyznał przed konkursem Robert Johansson, Norwegowie byli świadomi swojej dobrej dyspozycji i z góry zakładali, że uda im się sięgnąć po najwyższe lokaty. – Myślę, że można przewidzieć ze sporą dozą pewności wyniki tego konkursu. Słowenia, Polska i Niemcy są mocne, ale my też jesteśmy pewni swoich sił. Na pewno znajdziemy się w czołowej piątce – powiedział nam pochodzący z Lillehammer sportowiec.

W Wiśle efektowny powrót do norweskiej kadry zaliczył wspomniany Kenneth Gangnes, który ponad rok pauzował po trzeciej już kontuzji więzadła krzyżowego w kolanie. Trzeci skoczek sezonu 2015/2016 konkurs indywidualny zakończył na 8. lokacie. W Beskidach zabrakło natomiast Johanna Andre Forfanga, który na belce obiektu w Malince pojawiał się nieprzerwanie od 2015 r. – Johann nie przyjechał do Wisły, ponieważ nabawił się lekkich problemów zdrowotnych podczas treningu. Zdecydował, że lepiej dla niego będzie, gdy zostanie w domu. Zgodnie z planem, powinien dołączyć do drużyny podczas kolejnego weekendu FIS Grand Prix o braku w Wiśle skoczka z Trondheim powiedział Johansson.

27-latek ocenił też testowany w Wiśle nowy system selekcji do konkursów, który nakłada obowiązek startowania w kwalifikacjach również na najlepszą dziesiątkę Pucharu Świata. – Zmiana jest niekorzystna dla czołówki PŚ, bo skoczkowie ci stracą cenne chwile na regenerację. Rozwiązanie to spodoba się za to kibicom, bo będą mogli dłużej cieszyć się sportowym widowiskiem. Osobiście uważam, że jeśli się jest w tej najlepszej dziesiątce, to bez problemu powinno się uzyskać kwalifikację podsumował 14. zawodnik minionej zimy.

Johansson odniósł się też do silnej wewnętrznej konkurencji w ekipie Wikingów: – Konkurencja wewnątrz zespołu sprawia, że walczymy każdego dnia ze sobą i swoimi słabościami, z roku na rok chcemy być coraz lepsi. Właśnie dlatego najmocniejsze zespoły jak Norwegia czy Polska walczą i wygrywają. Coraz więcej reprezentantów radzi sobie dobrze i to motywuje do podnoszenia poprzeczki w drużynie zdradził Norweg.

Sam Johansson również stawia sobie ambitne cele na nadchodzący sezon. Zapytany czy zamierza zawalczyć o odzyskanie rekordu świata w długości skoku, który ustanowił w tym roku w Vikersund (kilka minut później odebrał mu go Stefan Kraft) odpowiedział krótko, ale z przekonaniem: – Jestem gotowy.

 

Korespondencja w Wisły, Magdalena Janeczko

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram