Miętus i Murańka spokojni o formę, Leja: „Skokom poświęciłem życie”

Krzysztof Leja (fot. Julia Piątkowska)Podczas gdy podopieczni trenera Horngachera walczyli o czołowej lokaty w zawodach FIS Grand Prix w Hinterzarten, pozostali kadrowicze, a także zawodnicy trenujący poza grupami szkoleniowymi PZN rywalizowali w Memoriale Olimpijczyków w Szczyrku. Zwycięstwo odniósł Krzysztof Miętus, a tuż za nim uplasował się niespodziewanie Krzysztof Leja.

 

Miętus: „To zasługa Horngachera”

Krzysztof Miętus (fot. Julia Piątkowska)
Krzysztof Miętus (fot. Julia Piątkowska)

Krzysztof Miętus, który na początku sezonu 2017/2018 ku zaskoczeniu narciarskiego środowiska dołączył do kadry A, wydaje się korzystać z rad Stefana Horngachera. 26-latek, który w ostatnich latach wyraźnie obniżył loty, tym razem okazał się najlepszy podczas zmagań bezpośredniego zaplecza „żelaznej ekipy” Austriaka. Skacząc 106 i 104 metry zapewnił sobie pewne zwycięstwo w Międzynarodowym Memoriale Olimpijczyków rozgrywany na normalny obiekcie Skalite HS-106 w Szczyrku.

Pogoda była fajna. Może trochę wiało i to było widać, niektórzy nie trafili super. Zawody były jednak przyjemne, moje skoki też – komentował zawodnik z Dzianisza. – Na tę chwilę jestem zadowolony z techniki. Moje skoki na treningach i w zawodach były powtarzalne, podobne i to jest najważniejsze. Na pewno jest to zasługa trenera Horngachera i ogólnie całego sztabu. Czy jesteśmy na zgrupowaniu, czy trenujemy w domu z resztą sztabu, to wszyscy jego członkowie nam pomagają i nas kontrolują – dodał reprezentant AZS-u Zakopane. Zapytany o kolejne startowe zamierzenia, odparł: – Ciężko mi powiedzieć, na razie nie znam żadnego dokładnego planu. Cały czas ciężko pracuję.

 

Leja lepszy od kadrowiczów

Krzysztof Leja (fot. Julia Piątkowska)
Krzysztof Leja (fot. Julia Piątkowska)

Ku zaskoczeniu zgromadzonych pod kompleksem skoczni Skalite kibiców, na drugiej pozycji w najmocniej obsadzonej kategorii OPEN uplasował się trenujący poza kadrami narodowymi Krzysztof Leja. 21-letni zawodnik, który w minionych latach wchodził w skład grup szkoleniowych Polskiego Związku Narciarskiego, aktualnie mimo mocno ograniczonych możliwości treningowych, zdołał wyprzedzić kilku zawodników trenujących pod opieką Radka Zidka i Macieja Maciusiaka.

Wierzyłem w to, że mogę tak skakać. W pierwszej serii skok był fajny, ale w drugiej serii miałem problem z nartami, trochę mi opadały – stwierdził po konkursie w Szczyrku, w którym osiągał 102,5 oraz 105 metrów.

Leja wspomniał też o niełatwych realiach zawodnika, który nie posiada wsparcia z PZN na miarę kadrowiczów. – Często trenuję w Szczyrku, bo nie mam możliwości jechać gdzie indziej za granicę, na inną skocznię. Teraz trenuję tylko do mistrzostw Polski. Już nie ma mnie w kadrze, nawet nie wiem, czemu nie chciano mnie do niej wziąć. Na początku konkretnie mnie to zdemotywowało – przyznał zdegustowany, po czym dodał: – Ostatnio nabrałem jednak wiary w siebie i w treningi, a to przynosi efekty. Wróciłem do trenera Krzysztofa Sobańskiego i on mnie „naprawił”. Wszystko powoli zaczyna się układać. Wracają czasy, w których dobrze mi się skakało. Już nawet w tych zawodach można się było sprawdzić, kto jest w jakiej dyspozycji, wszyscy skakali w takich samych warunkach i z tej samej belki. Będę się starał i robił co w mojej mocy, bo poświęciłem całe życie skokom. 

 

Murańka: „Forma jest stabilna”

Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)
Klemens Murańka (fot. Julia Piątkowska)

Trzecią lokatę w rozgrywanym w Beskidach memoriale zajął lider klasyfikacji generalnej Letniego Pucharu Kontynentalnego, Klemens Murańka, który oddał skoki na odległość 106 i 99 metrów. – Pierwszy skok był okej, drugi trochę spóźniony. To nie jest Puchar Świata i nie ma tutaj przeliczników. Podchodziłem do tego konkursu bardziej treningowo. Po urlopie nie trenowaliśmy i prosto z siłowni jest odczucie „braku skoczni”, ale jak na skoki po przerwie, było całkiem nieźle – zapewnił, po czym dodał: – Forma jest stabilna, ale jeszcze jest nad czym pracować. Jeszcze trochę lata zostało, więc pomalutku do zimy wszystko się uda zrealizować.

Reprezentant kadry B wyraźnie zmagał się nie tylko z warunkami wietrznymi, ale także z prawie 30-stopniowym upale, który musiał znosić w narciarskim stroju. – Jak może być w kombinezonie, jak już w koszulce jest ciepło? Nie jest to za przyjemne, ale trzeba jakoś skakać – mówił.

Zapytany o najbliższe plany startowej i treningowe, odparł: – Od poniedziałku mamy zgrupowanie w Wiśle. Później w połowie sierpnia mamy Puchar Kontynentalny w Szczyrku, Wiśle i Frenstacie, a następnie prawdopodobnie polecę na Letnie Grand Prix do Hakuby.

 

korespondencja ze Szczyrku,
Julia Piątkowska, Mikołaj Szuszkiewicz

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram