Aleksander Zniszczoł: „Nie spodziewałem się wygranej w Szczyrku” (WIDEO)

Aleksander Zniszczoł (fot. Julia Piątkowska)W pierwszym konkursie Pucharu Beskidów liderem turnieju został Aleksander Zniszczoł. Wygrana w otwierających trzydniowe zmagania cyklu stanowi ważny krok do sięgnięcia po najwyższe trofeum i gratyfikacje finansowe. Skoczek opowiedział nam jak czuje się w zielonej koszulce lidera oraz czy zwycięstwo rozbudziło w nim apetyt na sukces w całym turnieju.

 

Przypomnijmy, że podczas zawodów rozegranych na skoczni normalnej HS 106 w Szczyrku otwierających trzydniowy Puchar Beskidów najwyżej sklasyfikowany został reprezentant polskiej kadry B, Aleksander Zniszczoł. O pół punktu wyprzedził obecnego lidera cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego, Klemensa Murańkę, który musiał zadowolić się dziś drugim miejscem. Na najniższym stopniu podium stanął doświadczony Słoweniec Miran Zupancic. Podopieczny trenera Radka Zidka w rozmowie ze SkokiPolska.pl przyznał, że nie spodziewał się tak wysokiej lokaty w pierwszym dniu polsko-czeskiego turnieju. – Nie spodziewałem się wygranej. Chciałem po prostu utrzymać mocną głowę i oddać dobre skoki, bo mam świadomość, że mnie na to stać. Dobrze skakałem na treningach i chciałem, żeby się to przełożyło na zawody – powiedział 23-latek. Moim celem na Puchar Beskidów jest po prostu wejść na skocznię i oddać przyzwoite skoki – dodał reprezentant „biało-czerwonych”.

Lider reaktywowanych po 28 latach beskidzkich zmagań wyróżniony został nietypowym, bo zielonym plastronem. Zniszczoł zapytany jak czuje się w roli prowadzącego w klasyfikacji turnieju wyznał: – W plastronie lidera czuję się po prosu dobrze. Takie wyróżnienie zawsze przynosi satysfakcję. Sam fakt reaktywacji Pucharu Beskidów oceniam pozytywnie. Brakowało takiego turnieju w cyklu Letniego Pucharu Kontynentalnego. Ponadto, jest to okazja do zarobienia dodatkowych pieniędzy, co jest bardzo ważne, gdy założy się rodzinę.

Zniszczoł zdradził również kulisy współpracy z pochodzącym z Czech trenerem, który rozpoczął szkolenie polskiej kadry B po zakończeniu ostatniego sezonu zimowego. – Nie widzę drastycznych różnic w porównaniu ze z poprzednim trenerem. Cykl treningowy się nie zmienił, natomiast nasza współpraca jest bardzo dobra, rozumiem się z trenerem, potrafi fajnie wytłumaczyć wiele ważnych aspektów. Ogólnie współpraca z naszym sztabem szkoleniowym jest na bardzo wysokim poziomie i liczę, że utrzyma się on do końca sezonu – podsumował zwycięzca dzisiejszych zmagań w Szczyrku.

Zapytany o plany na najbliższy czas, odpowiedział zdawkowo: – Teraz jadę na kolację. Potem skoki w Wiśle i Frenstacie. A tego co będzie dalej nie planuję.

 

 

Korespondencja ze Szczyrku
Bartosz Leja, Magdalena Janeczko

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram