Horngacher trenerem Polaków po igrzyskach? Tajner: „Stefan nie myśli o zmianach”

Prezes PZN Apoloniusz Tajner i trener polskich skoczków Stefan Horngacher (fot. Bartosz Leja)Polscy skoczkowie w imponującym stylu rozpoczęli sezon 2017/2018. W rywalizacji na igelicie dystansują zagranicznych rywali i zgarniają zdecydowaną większość czołowych lokat. W ogromnej mierze jest to zasługa trenera Stefana Horngachera, który, jak poinformował nas Apoloniusz Tajner, będzie trenował Polaków także po sezonie olimpijskim.

 

Letnia dominacja Polaków – powód do niepokoju?

Maciej Kot i Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot i Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Komplet biało-czerwonych zwycięstw w cyklu FIS Grand Prix 2017 (za sprawą drużyny oraz Dawida Kubackiego), sukcesy z minionego sezonu zimowego (medale Mistrzostw Świata w Lahti, pucharowe i turniejowe sukcesy Stocha, Żyły, Kota i całej biało-czerwonej ekipy) – to w telegraficznym skrócie dorobek trenera Stefana Horngachera, który rozpoczął współpracę z polskimi skoczkami w marcu 2016 roku. Austriak wprowadził do naszej reprezentacji powiew świeżości i nowe metody treningowe, które ponownie pozwoliły Polakom liczyć się w międzynarodowej czołówce.

Już na początku tegorocznego letniego sezonu, polscy kadrowicze na czele z Dawidem Kubackim i Maciejem Kotem wyraźnie odskakują konkurentom. Sposób w jakim najmocniejsi biało-czerwoni pokonują elitę zaskoczył i… zaniepokoił nawet Adama Małysza, który za pośrednictwem portali społecznościowych zastanawiał się, czy forma polskich zawodników nie objawiła się przedwcześnie. W tej kwestii wypowiedział się prezes Polskiego Związku Narciarskiego, a przed laty współautor sukcesów „Orła z Wisły” na skoczniach całego świata.

Adam Małysz i Apoloniusz Tajner (fot. Alicja Kosman / PZN)
Adam Małysz i Apoloniusz Tajner (fot. Alicja Kosman / PZN)

– Jak patrzę na to jako trener, że ktoś wyskakuje w czerwcu czy lipcu z dobrą formą, to z tyłu głowy pojawia się czerwone światełko i zaniepokojenie czy to nie za wcześnie i czy to się utrzyma. W końcu chcemy, żeby w zimie nasi skakali jak najlepiej. Z drugiej strony rozumiem, dlaczego tak jest. Horngacher bardzo wcześnie rozpoczął przygotowania, bo już na początku kwietnia, tak nie było jeszcze nigdy. Wcześniej zwykle zaczynaliśmy w okolicach 15 maja. Polacy są w tej chwili lepiej przygotowani fizycznie i technicznie, mieli więcej czasu na spokojny trening na skoczni – powiedział Apoloniusz Tajner.

 Nasza cała grupa w tej chwili prezentuje tak wyśrubowany poziom, że niełatwo będzie jeszcze bardziej odskoczyć rywalom. W tej ekipie znajdują się Kamil Stoch, Maciej Kot, Piotr Żyła, Dawid Kubacki i Stefan Hula, blisko jest Jakub Wolny i Klimek Murańka. Siedmiu zawodników prezentuje naprawdę wysoki poziom, a tam jest jeszcze druga grupa, w której zawsze może ktoś wyskoczyć. Krzysiek Miętus też bardzo się poprawił. Mamy dobrą sytuację – zapewnił 63-letni działacz, po czym uspokoił: – Adam Małysz i Stefan Horngacher zgodnie twierdzą, że nawet nasza podstawowa czwórka na czele z Kubackim i Kotem, którzy teraz skaczą najlepiej, wciąż mają rezerwy. To jest optymistyczne. Jak będziemy mieć do dyspozycji dwa duże obiekty w Polsce, w Wiśle i Zakopanem, są oni w stanie szybciej dotrzeć do swojego poziomu, żeby na zimę prezentować to, co najlepsze. Doskonalą pracę wykonuje Adam Małysz, który jako Dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej PZN, wspiera i zabezpiecza potrzeby naszych grup szkoleniowych. To będzie dobry sezon.

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Po trzech indywidualnych triumfach (w Wiśle, Hinterzarten i Courchevel) w klasyfikacji generalnej LGP lideruje Dawid Kubacki, a na drugiej pozycji plasuje się Maciej Kot. Biało-czerwoni zdecydowanie przewodzą także letniemu Pucharowi Narodów. Jak zapewnia nasz rozmówca, to dopiero preludium przed sezonem olimpijskim: – Celem nie było przygotowanie do Letniego Grand Prix, wyszło to naturalnie. Celem jest zima. Teraz zawodnicy kończą dwutygodniowy okres urlopu. To jest przerwa, żeby odpocząć po pierwszym etapie sezonu, a później wrócić do budowania formy. Zresztą do Hakuby na konkursy 27 i 28 sierpnia nie jadą nasi czołowi zawodnicy, podobnie będzie z Czajkowskim, 9 i 10 września, tam jedzie druga grupa. Tylko w tych ostatnich zawodach w Hinzenbach (1 października) i Klingenthal (3 października) najlepsi będą brali udział w komplecie. Horngacher podchodzi do tego bardzo rozsądnie i widzę, że ma wszystko poukładane. Jest lepiej niż można by się spodziewać. Polscy skoczkowie są przygotowani lepiej niż inni.

 

Horngacher z biało-czerwonymi także po igrzyskach!

Piotr Żyła, Stefan Horngacher i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Piotr Żyła, Stefan Horngacher i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Dotychczasowe sukcesy Stefana Horngachera z reprezentacją Polski pozwalają na myślenie nie tylko o sezonie olimpijskim, ale także na wybieganie w przyszłość. Cały system składający się nie tylko z kadry A, ale również grup prowadzonych przez Radka Zidka (kadra B) i Macieja Maciusiaka (kadra juniorska C) oraz osób współpracujących ze sztabami szkoleniowymi coraz lepiej się zazębia i kreuje przyszłych następców Kamila Stocha. – Każdy trener sam powołuje i zaprasza do współpracy tych, którzy mu odpowiadają. Między sztabem i zawodnikami panuje tak dobra i wspierająca atmosfera, że nie ma potrzeby myśleć o zmianach. Jeżeli Horngacher potrzebuje kogoś do dodatkowej współpracy, nie będzie z tym problemu. Uważam jednak, że sztab ma optymalny skład ilościowy, a także pod względem mentalnościowym i osobowościowym, że nie ma potrzeby nic w tym ruszać – podkreśla prezes PZN.

Stefan Horngacher i polska kadra z Pucharem Narodów (fot. Julia Piątkowska)
Stefan Horngacher i polska kadra z Pucharem Narodów (fot. Julia Piątkowska)

– Plan Horngachera ma funkcjonować do igrzysk olimpijskich w Korei Południowej, a nie tylko w lecie. Wierzę mu jako trenerowi, ma wszystko przemyślane i wszystko mu wychodzi – zauważa działacz. Przypomnijmy, że kontrakt Austriaka z Polskim Związkiem Narciarskim obowiązuje do 1 maja 2018 roku. Już teraz można jednak z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością powiedzieć, że przygoda 47-letniego szkoleniowca z Polakami potrwa dłużej.

–  Co będzie po igrzyskach? Mogę zdradzić jedną informację. Rozmawiałem ze Stefanem Horngacherem. Ma on kontrakt do 2018 roku, jednak już na prezydium PZN ustaliliśmy, że skoro współpraca przebiega tak skutecznie, to już możemy mu zasygnalizować że jesteśmy gotowi do przedłużenia umowy. Chcemy, żeby to wiedział i nie musiał niczego szukać. On sam odpowiedział, że w tej chwil bardzo dobrze mu się z Polakami pracuje i nie myśli o żadnych zmianach – podsumował Apoloniusz Tajner.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram