Sondre Ringen: „Może podczas Raw Air dostanę swoją szansę”

Sondre Ringen, fot. Magdalena Janeczko

Mimo że Ringen nie trenuje w głównych norweskich kadrach, i tak stawia sobie ambitne cele. Wygrana w Konica Minolta Norges Cup oraz 17. miejsce podczas PK w Szczyrku pozwalają sądzić, że będzie próbował przebić się do wyższej ligii. Na pytania czy nadchodząca zima będzie przełomowa dla 21-latka i jakie zadania przed sobą stawia odpowiedział nam sam zawodnik.

 

Magdalena Janeczko: Gratulujemy wygranej w ostatnim konkursie Konica Minolta Norges Cup! Udała Ci się nie lada sztuka: z 12. miejsca zajmowanego po pierwszej serii sprawnie przeskoczyłeś na 1. lokatę w finale. Jak myślisz, co przechyliło szalę na Twoją korzyść?

Sondre Ringen: Warunki na skoczni zmieniały się bardzo dynamicznie w ubiegły weekend. W pierwszej serii miałem chyba po prostu pecha – stąd, jak sądzę, uplasowałem się na 12. lokacie. W rundzie finałowej doskonałe warunki i bardzo dobry technicznie skok pozwoliły mi wspiąć się w górę klasyfikacji – wylądowałem wtedy na 109. metrze i 50. centymentrze, czyli tyko 1,5 metra bliżej od rekordu obiektu ustanowionego przez Jarla Magnusa Riibera. Czułem, że wykonałem kawał dobrej roboty oddając 6 dobrych skoków na 6 prób (skoki w serii próbnej i w konkursie dwa dni z rzędu).

 

Niezły wynik osiągnąłeś również podczas otwierających Turniej Beskidzki zmagań w Szczyrku – uzyskałeś wtedy 17. lokatę na 75. zawodników. Która ze skoczni podczas całego turnieju stanowiła dla Ciebie największe wyzwanie?

Prawdę mówiąc, początkowo odnosiłem się nieco sceptycznie do pomysłu jechania do Szczyrku, ponieważ ostatnie sesje treningowe 3-4 tygodnie przed konkursami w Beskidach nie były najlepsze w moim wykonaniu. Nie oczekiwałem wiele udając się do Szczyrku, dlatego dobre skoki, które tam oddałem, zupełnie mnie zaskoczyły. Wcześniej występowałem na kompleksie Skalite juz 2 razy, więc całkiem dobrze znałem obiekt. Skocznia w Wiśle była zupełnie inna, nie miałem zbyt wiele czasu, aby ją poznać, dlatego też nie zdołałem powtórzyć na niej rezultatów z poprzedniego dnia. Chociaż obiekt im. Adama Małysza był dla mnie najtrudniejszy, to spotkanie z polskimi fanami dodało mi dużo pozytywnej energii i zmieniło moje odczucia na lepsze.

 

Jak oceniasz samą iddę Turnieju Beskidzkiego? Powinien być kontynuowany w przyszłości?

Myślę, że turniej to naprawdę interesujący pomysł. Do tej pory występowałem tylko w kilku konkursach Pucharu Kontynentalnego, jednak doświadczenia jakie przywiozłem z Polski i Czech były fenomenalne! Jeśli tylko weekend tuż po turnieju będzie wolny od innych konkursów, z wielką przyjemnością przyjadę w Beskidy za rok!

 

Kadra narodowa Norwegii testowała latem i wiosną nowe elementy sprzętu. Czy w ramach Twojej drużyny również testowano jakieś nowinki?

W moim przypadku nie było konieczności przeprowadzania testów, wymieniłem jedynie podkładki w butach narciarskich. Tak długo jak moja forma pnie się w górę, nie czuję potrzeby wprowadzania nowinek sprzętowych.

 

Forma pnie się w górę – oby ta tendencja utrzymała się całą przyszłą zimę. A jakie są Twoje osobiste cele na nadchodzący sezon?

Przede wszystkim chcę zostać stałym bywalcem zmagań Pucharu Kontynentalnego. Oficjalnie nie jestem członkiem norweskiej kadry B, dlatego występy w PK będą dla mnie sporym osiągnięciem. Chciałbym również doświadczyć emocji związanych z Pucharem Świata jako zawodnik, a nie  tylko widz. Może podczas turnieju Raw Air na Holmenkollen dostanę swoją szansę?

Oby tak było, trzymamy za to kciuki!

 

Rozmawiała Magdalena Janeczko

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram