Andreas Stjernen: „Przychodzę na treningi ostatni i wychodzę z nich pierwszy”

Andreas Stjernen (fot. Bartosz Leja)

Dotychczas całe życie Stjernena kręciło się wokół skoków narciarskich, a każdy dzień podporządkowywał sportowym aktywnościom. Jak przyznał zawodnik, przyjście na świat pierwszego dziecka spowodowało, że dorósł i uciszył nieco ambicje. Mimo, że obecnie rodzina jest na pierwszym miejscu, skoczek chce znaleźć się w gronie powołanych na Igrzyska w Korei.

 

Niewiele ostatnio mówiło się o Andreasie Stjernenie – latem zawodnik rzadziej niż dotychczas brał udział w zmaganiach na igelicie. Nic dziwnego – w lipcu podopieczny Alexandra Stoeckla został po raz pierwszy ojcem, dlatego też musiał zmniejszyć ilość czasu przeznaczaną na treningi na rzecz wspólnych chwil spędzanych z rodziną. – Przed narodzinami córki moje życie skupiało się wokół sportu. Po przyjściu na świat Elli zrozumiałem, że większe zaangażowanie w życie rodzinne ma swoje korzyści. Latem starałem się spędzać jak najwięcej czasu z partnerką i córką, bo podróżując całą zimę mam wyrzuty sumienia, że brakuje mnie w domu – powiedział o swojej sytuacji życiowej 12. skoczek ostatniej odsłony Pucharu Świata.

W ubiegłym sezonie Stjernen utrzymywał stabilną formę, dzięki czemu stanowił podstawowe ogniwo norweskiej kadry. W tegorocznym FIS Grand Prix sytuacja zmieniła się diametralnie: pochodzący z Trondheim sportowiec wystąpił w tylko 3 konkursach (1 w Courchevel i 2 w Chaikovskym) i finalnie został sklasyfikowany jako 51. zawodnik cyklu. Zawodnik powiedział rodzimym mediom, że mimo mniejszej liczby czasu, jaką będzie mógł przeznaczać na treningi, paradoksalnie powiększenie się jego rodziny wpłynie pozytywnie na jego dyspozycję. – Uporządkowałem swoje myślenie o sporcie: cieszę się skokami, kiedy jestem w pracy. Po przekroczeniu progu domu moje myśli wracają do spraw rodzinnych. Dzięki temu, kiedy jestem w gorszej dyspozycji na skoczni, nie oddziałuje to na mnie tak silnie jak kiedyś – zdradził 30-latek.

Stjernen jest w tej chwili jednym z najstarszych członków norweskiej kadry i jako jeden z nielicznych może pochwalić się ustabilizowana sytuacją osobistą. – Młodsi koledzy z drużyny żartują często, że przychodzę na treningi ostatni i wychodzę z nich pierwszy. Chłopaki czasem robią mi też docinki na temat mojego wieku, ale w rzeczywistości „trzydziestka” na karku to dla mnie tylko liczba, mentalnie czuję się młodo – stwierdził Norweg.

Zmiany u swojego podopiecznego zauważył również selekcjoner „Wikingów”. – Andreas stał się dojrzalszy dzięki narodzinom córki, co wynika również z jego wieku. Jest spokojniejszy, zaczął twardo stąpać po ziemi, zyskał odskocznię od sportu, co znacznie zmniejsza presję na osiągnięcie dobrych wyników za wszelką cenę – podsumował pochodzący z Austrii trener.

Jak już zostało wspominane, wyniki letnich zmagań na igelicie w wykonaniu Stjernena pozostawiały wiele do życzenia, jednak skoczek nie przejął się tym za bardzo. – Mogę szczerze powiedzieć, że nie byłem w szczytowej formie latem. Teraz, na prawie miesiąc przed startem Pucharu Świata, jest znacznie lepiej, jednak jeszcze nie na tyle dobrze, żebym był w stanie wygrać konkurs. Ciągle pracuję nad formą na zimę. Jeśli do połowy listopada nie zrobię postępów, to wtedy zacznę się martwić – podsumował zawodnik. Nowy sezon narciarskich zmagań zostanie zainaugurowany w Wiśle w weekend 18-19. listopada tego roku. Jak każdy zawodnik w sezonie olimpijskim, 30-latek dąży jednak do osiągnięcia szczytu formy na zimowe Igrzyska Olimpijskie, które odbędą się w lutym przyszłego roku w PyeonChang. – Mój główny cel na ten sezon to wypracowanie tak wysokiej dyspozycji na Igrzyska, aby trener powołał mnie do głównego składu. Z dnia na dzień robię postępy, kiedy zaczniemy skakać na śniegu, czuję że forma rozkwitnie – skwitował sportowiec.

 

Źródło: nrk.no

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram