Gregor Schlierenzauer: „Umiem powiedzieć sobie, że dziś będę najlepszy”

Gregor Schlierenzauer, fot. Julia Piątkowska

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Schlirenzauer, mimo młodego wieku, doczekał się filmu opowiadającego historię jego kariery. Przy okazji premiery „Weitergehen” skoczek opowiedział o przygotowaniach do nowego sezonu, motywacji oraz drodze jaką pokonał, by przezwyciężyć kryzys. O igrzyskach wypowiedział się ostrożnie, niczego nie deklarując.

 

Seria wzlotów i upadków

24. października w Wiedniu premierę miał film opowiadający o życiu i karierze sportowej Gregora Schlirenzauera. Na widowni zasiadły znaczące osobowości ze świata skoków, m.in. Andreas Goldberger, Werner Schuster, Toni Innauer i Hubert Neuper. Wydarzenie stało się również pretekstem do zadania skoczkowi pytań na temat obecnego przebiegu jego kariery.

Poprzedniego sezonu Gregor Schlirenzauer nie może zaliczyć do udanych. Wystartował tylko w dziewięciu konkursach, najwyższą lokatą była 7. pozycja uzyskana w Willingen, raz został zdyskwalifikowany, zaś w Oberstdorfie w kwalifikacjach zaliczył groźnie wyglądający upadek. Po stronie plusów minionej zimy 27-latek mógł natomiast zapisać występ Mistrzostwach Świata w narciarskie klasycznym w Lahti oraz w turnieju Raw Air.

– Te ostatnie półtora roku, to był bardzo trudny czas. Teraz jest już zdecydowanie lepiej. Wiele rzeczy się w moim życiu zmieniło. Jestem otwarty, staram się pracować nad sobą i to dobrze na mnie działa. Czerpię radość z tego co robię codziennie, ze skoków narciarskich – mówił dwukrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni rodzimym mediom – To wzruszające i inspirujące dla mnie, że doświadczyłem tak ekstremalnych emocji w ciągu półtora roku – zaliczałem wzloty i upadki. Już nie mogę się doczekać nowego sezonu – zadeklarował „Schlieri”.

 

Cel: nadal wygrywać

Austriak zdobywał już medale na każdej wielkiej imprezie. W jego dorobku znajdują się: drużynowe złoto igrzysk olimpijskich, indywidualny tytuł Mistrza Świata i Mistrza Świata w lotach, dwie Kryształowe Kule i dwa zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni. Podopieczny Heinza Kuttina jest również rekordzistą pod względem liczby wygranych konkurów Pucharu Świata (53), a mimo to za cel stawia sobie kolejne zwycięstwa.

Moim celem nadal jest nadal wygrywać. Mam swoje priorytety, są mi potrzebne, by się rozwijać. Po powrocie do skoków zauważam też inne rzeczy poza sportem i to jest piękne – wyznał pochodzący z Innsbrucka zawodnik. Po dłuższej przerwie w karierze, sportowcom nieraz trudno jest odnaleźć się w codziennym życiu. Byli skoczkowie nie raz zostawali już korespondentami czy komentatorami, inni pozostali przy skokach jako delegaci, działacze sportowi czy trenerzy, niektórzy zupełnie zrezygnowali ze sportu. Nie jest to jednak droga, którą wybrał podopieczny Heinza Kuttina, który maksymalnie koncentruje się na powrocie do zaciętej rywalizacji na skoczni. – W mojej karierze dużo się działo, odniosłem wiele sukcesów, ale najważniejsz zwycięstwo to pokonanie wypalenia i powrót do sportu po urazie. Idę do przodu podejmując nowe wyzwania. Chcę zaznać adrenaliny związanej z wygraną jeszcze raz  – zdradził reprezentant klubu SV Innsbruck-Bergisel-Tirol.

 

Złoto w PyeongChang?

W kolekcji Schlierenzauera brakuje jedynie olimpijskiego złota zdobytego indywidualnie. Przypomnijmy, że w Vancouver w 2010 roku dwa razy stał na najniższym stopniu podium. Zapytany o Igrzyska w Korei i ten najcenniejszy krążek odpowiedział: – To jest tylko jedna z motywacji, ale nie mogę wszystkiego jej podporządkowywać. Nie wiadomo co się może wydarzyć w trakcie sezonu. Nie wiem czy w ogóle polecę na Igrzyska. Utytułowany Austriaknie chciał niczego deklarować, za cel postawił sobie skupienie się na własnym zdrowiu. – Aby dobrze zacząć zimę, muszę być zdrowy i to jest dla mnie najważniejsze, a z przygotowań jestem naprawdę bardzo zadowolony – podumował.

 

Rywalizacja z Kraftem

Obecnie liderem austriackiej kadry jest Stefan Kraft, który w ubiegłym sezonie został podwójnym mistrzem świata oraz zdobył Kryształową Kulę. Gregor Schlirenzauer zapytany jaki wpływ ma na niego fakt, że jego młodszy kolega z drużyny jest teraz na szczycie, stwierdził: – Każdy myśli o sobie i chce być najlepszy, ja nie mam z tym problemu. Jestem szczęśliwy kiedy mój rodak wygrywa i może doświadczyć pozytywnych emocji. Każdy jako dziecko marzył, by zajść jak najdalej, by osiągnąć jak najwięcej. Parę lat temu spektakularne sukcesy osiągał Thomas Morgenstern i to z nim konkurowałem, jednak nigdy nas to nie poróżniło. Prawdą jest jednak, że w sporcie potrzebne jest ego i instynkt zabójcy, aby umieć powiedzieć sobie „dziś to ja będę najlepszy”.

Czy Austriak udowodni, że jest w stanie ponownie wygrywać? Czy zostanie powołany na Igrzyska? I czy zagrozi obecnemu liderowi ekipy Austrii, Stefanowi Kraftowi? Na część z tych pytań odpowiedzi poznamy za niecałe cztery tygodnie w Wiśle, gdzie odbędzie się inauguracja sezonu zimowego 2017/2018. – Jestem na dobrej drodze do powrotu do formy, ale co będzie w zimie, to czas pokaże. Jestem jednak pewny swoich możliwości – optymistycznie zakończył dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli.

 

Źródło: kleinezeitung.at / informacja własna

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram