Clas Brede Braathen dyrektorem sportowym norweskich skoków do 2022 r.

Clas Brede Bråthen (fot. Bartosz Leja)

Clas Brede Bråthen (fot. Bartosz Leja)

Clas Brede Braathen (fot. Bartosz Leja)

Przed kilkoma miesiącami Alexander Stoeckl podjął decyzję o przedłużeniu współpracy z norweską kadrą aż zakończenia Igrzysk w Peknie w 2022 r. W ślad za nim poszedł dyrektor sportowy ds. skoków w Norges Skiforbund, Clas Brede Braathen, który też zdecydował się pozostać na stanowisku. Jak donoszą norweskie media, fakty te mają ze sobą związek.

 
Reprezentacja Norwegii z Pucharem Narodów w 2016 roku (fot. Julia Piątkowska)
Reprezentacja Norwegii z Pucharem Narodów w 2016 roku (fot. Julia Piątkowska)

Obecny dyrektor ds. skoków w Norweskim Związku Narciarskim piastuje swoje stanowisko nieprzerwanie od 2004 roku. Wiadomo już, że współpraca byłego skoczka z federacją potrwa co najmniej do… 2022 roku! Nic dziwnego – za jego kadencji nastąpił prawdziwy rozkwit ekipy „Wikingów”. Tamtejsi skoczkowie wygrywali Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Świata w lotach, Turniej Czterech Skoczni, a także sięgali po medale Igrzysk Olimpijskich. To właśnie za czasów Braathena po 18-letniej przerwie norweski skoczek zdobył Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Śwata – w 2012 r. trofeum powędrowało w ręce Andersa Bardala. Poprzednio dokonał tego Espen Bredesen (w 1994 r.).

– Moim planem na kolejną kadencję jest doprowadzenie Norwegii do pozycji najlepszej drużyny na świecie. Do tego niezbędne jest zrozumienie przez moich współpracowników, że niezależnie od posady, dyrektora, trenera, skoczka, członka sztabu czy osoby dbającej o stan skoczni, każdy z nas jest ważny, bo przyczynia się do ogólnego sukcesu – powiedział Braathen.

Alexander Stoeckl - trener norweskich skoczków i najbliższy współpracownik Braathena (fot. Katarzyna Duda)
Alexander Stoeckl – trener norweskich skoczków i najbliższy współpracownik Braathena (fot. Katarzyna Duda)

To właśnie 48-latek w 2011 roku miał spory wkład w zatrudnieniu Alexandra Stoeckla na stanowisku trenera norweskich skoczków. Obecny szkoleniowiec „Wikingów” był zwolennikiem pozostawienia Braathena na posadzie szefa Norges Skiforbund na kolejną kadencję. – Nie ma osoby, która lepiej byłaby bardziej odpowiednia na to stanowisko niż Clas. Od początku działał efektywnie, a wyniki jego pracy mówią same za siebie. Mimo różnic kulturowych wyjątkowo dobrze się rozumiemy. Jest między nami swojego rodzaju chemia, może dlatego, że obaj kochamy sport – zdradził Austriak.

W podobnym tonie wypowiedział się sam zainteresowany. – Decyzję podjąłem szybko. Nie widzę dla siebie bardziej ekscytującej i pełnej wyzwań pracy niż ta. Mam świetną ekipę współpracowników i sportowców, z którymi lubię spędzać czas równie mocno jak z rodziną – przyznał. – Decyzja Alexandra umocniła mnie w przekonaniu, że powinienem zostać. To nie tak, że gdyby on nie przedłużył umowy, to na pewno bym odszedł. Po prostu trudniej byłoby mi się zmotywować, gdybym miał w perspektywie współpracę z kompletnie nową osobą w roli trenera. Sam wybrałem i zatrudniłem wszystkie osoby pracujące na rzecz norweskich sków, Gdyby któryś z moich współpracowników: Alexander Stoeckl, Magnus Brevig, Jermund Lunder czy Christian Meyer zdecydowali się odejść, to czekałoby mnie niełatwe zadanie znalezienia osoby pasującej do zespołu oraz wyszkolenie jej. Nie wiem czy miałbym do tego wystarczającą motywację. Dlatego pozostanie Stoeckla na stanowisku utwierdziło mnie w chęci kontynuowania pracy w charakterze dyrektora sportowego ds. skoków – zakończył Braathen.

 

źródło: nrk.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram