Polacy na ostatniej prostej przed sezonem. Kot: „Nie ma mowy o odpoczynku”

Piotr Żyła, Maciej Kot i trener Stefan Horngacher (fot. Julia Piątkowska)

Piotr Żyła, Maciej Kot i trener Stefan Horngacher (fot. Julia Piątkowska)

Piotr-Żyła-Maciej-Kot-i-Stefan-Horngacher-fot.-Julia-Piątkowska

Reprezentacja Polski nie zwalnia tempa w szlifowaniu formy przed sezonem olimpijskim. Zawodnicy Stefana Horngachera pracują nad swoją dyspozycją na austriackich i niemieckich obiektach. Polacy mają już za sobą pierwsze skoki na torach lodowych. O szczegółach przygotowań i planach kadry na najbliższe tygodnie opowiedział nam czołowy przedstawiciel naszej drużyny, Maciej Kot. 

 

Złapać czucie

Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska
Maciej Kot, fot. Julia Piątkowska

W ostatnich tygodniach polscy kadrowicze nie próżnują. Najlepszą ekipę minionego sezonu pod wodzą byłego drużynowego mistrza świata można było zobaczyć na skoczniach, które od lat goszczą najlepszych zawodników w trakcie Turnieju Czterech Skoczni – w Innsbrucku, Garmisch-Partenkirchen (tam oprócz głównej ekipy były też kadry B i C) oraz w Oberstdorfie. – Nasze ostatnie zgrupowania miały przede wszystkim na celu przejście z torów ceramicznych na tory lodowe i złapanie „czucia” na nich, ustalenie dobrej pozycji dojazdowej i osiągnięcie optymalnej prędkości, a także stabilizację formy – żeby nasze skoki były utrzymywały się cały czas na wysokim poziomie – mówi piąty zawodnik poprzedniego sezonu, Maciej Kot

Maciej Kot na rozbiegu, fot. Julia Piątkowska
Maciej Kot na rozbiegu, fot. Julia Piątkowska

Członek złotej drużyny z Lahti twierdzi, że zmiana torów nie sprawiła naszym skoczkom problemu, a ich skoki były udane. – Cały czas mieliśmy porównanie do innych zawodników i wyglądało to naprawdę dobrze – przyznaje. Kot tłumaczy także, na czym polega różnica między najazdem letnim, a najazdem zimowym. – W celu wymuszenia tarcia, powierzchnia torów ceramicznych jest grudkowata, dlatego lekko podskakują w nich narty. Tory lodowe są gładsze, jedzie się w nich równiej. Są jednak bardziej narażone na zmianę warunków. Kiedy jest cieplej, są trochę wolniejsze, kiedy jest chłodniej – są szybsze. Po prostu trzeba umieć sobie z tym radzić – wyjaśnia. 

 

Będą nowinki

Polacy po odebraniu Pucharu Narodów 2016/17, fot. Julia Piątkowska
Polacy po odebraniu Pucharu Narodów 2016/17, fot. Julia Piątkowska

W sezonie 2016/17 świetne występy Polaków były możliwe nie tylko dzięki przygotowaniu fizycznemu i dopracowanej technice skoków, ale także za sprawą perfekcyjnie przygotowanego sprzętu. Choć Kot twierdzi, że tym razem nie będzie wielkich zaskoczeń w tej kwestii, sygnalizuje też, że na pewno kadra Horngachera nie zostanie w tyle. – Nie mogło być wielkich zmian, bo te główne „widełki” w przepisach sprzętowych, w których trzeba się mieścić, w zasadzie pozostają niezmienione. Skupiliśmy się na udoskonaleniu tego, co było w zeszłym roku. Jest jednak parę nowych rzeczy. Będą się pojawiały w trakcie sezonu, nie chcemy ich pokazywać od początku. Mam nadzieję, że będziemy cały czas przodować w kwestii sprzętu. Wiadomo jednak, że rywale także nie przespali lata i z pewnością przygotowali coś ciekawego. Pozostaje czekać na pierwsze konkursy, obserwować i pracować nad tym, żebyśmy byli coraz lepsi – mówi zwycięzca zeszłosezonowej próby przedolimpijskiej. 

Nowe tory najazdowe w Wiśle-Malince, fot. Julia Piątkowska
Nowe tory najazdowe w Wiśle-Malince, fot. Julia Piątkowska

Na ostatniej prostej przed otwarciem sezonu Pucharu Świata (18-19 listopada na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince) nasi skoczkowie nie mają już wielu okazji na nawet chwilę wytchnienia. – O odpoczynku teraz nie ma mowy. Dzień, dwa dni wolnego – to wszystko, co na tym etapie może mieć miejsce. Czekamy na to, aż będzie gotowa skocznia w Wiśle i tam chcielibyśmy potrenować przed zawodami. Jeśli się to nie uda, to pewnie znowu pojedziemy za granicę – tłumaczy Kot. 

 

Skupieni na sobie

Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja
Stefan Horngacher, fot. Bartosz Leja

Od kiedy szkoleniowcem ekipy został Stefan Horngacher, polscy zawodnicy często powtarzają, że ich celem są przede wszystkim dobre skoki, a nie konkretne miejsca osiągane w zawodach. Według Kota, na zbliżający się sezon Austriak postawił przed kadrowiczami dokładnie takie samo zadanie. – Trener dobrze wie, że jeśli każdy z nas skoczy tak jak potrafi, to cele wynikowe przyjdą same. Nie ma mowy o jakiejkolwiek presji wynikowej z jego strony – przyznaje skoczek.

Na pytanie kto z reprezentantów Polski na ostatnich zgrupowaniach spisywał się najlepiej, Kot odpowiada dość enigmatycznie. – Na treningach byliśmy skupieni na sobie i nawet nie wiem, jak radzą sobie koledzy. Wszystko będzie wiadomo na zawodach. 

 

 

Tory lodowe #oberstdorf #trening #workhard #lód #idziezima #kocurognia

Post udostępniony przez Maciej Kot (@maciejkot)

 

rozmawiał Mikołaj Szuszkiewicz

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram