Roman Koudelka: “Zbyt często zajmuję czwarte miejsca, zamierzam odnieść sukces”

Roman Koudelka (fot. Bartosz Leja)Roman Koudelka pięciokrotnie zwyciężał w konkursach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Czeski zawodnik jak dotąd nie zagościł jednak na stałe w ścisłej światowej czołówce. Jak ocenił, nadszedł najwyższy czas na zdobywanie trofeów w najważniejszych imprezach. - Zbyt często zajmuję czwarte miejsca i długo czekam na sukces – przyznał.

 

Latem trenował, zimą odpali?

Dotychczas jednym medalem Koudelki w zawodach rangi mistrzowskiej jest złoty krążek zdobyty podczas światowego czempionatu juniorów w 2007 roku w słoweńskiej Planicy. Później utalentowany zawodnik z Lomnic nad Popelkou kilkukrotnie zdołał na krótko zabłysnąć w zawodach najwyższej rangi. 11-krotnie wskakiwał na podium konkursów Pucharu Świata, a 5 razy udało mu się zwyciężyć (w Klingenthal, Lillehammer, Engelbergu, Sapporo i Wiśle). Czech wielokrotnie ocierał się też o czołową trójkę zajmując czwartą lokatę. Stało się tak podczas zmagań w Mistrzostwach Świata na normalnej skoczni w 2015 roku w Falun, a także w trakcie aż 9 pucharowych konkursów.

Roman Koudelka podczas triumfu w Wiśle w 2016 r. (fot. Julia Piątkowska)

Roman Koudelka podczas triumfu w Wiśle w 2016 r. (fot. Julia Piątkowska)

W zakończonym ponad miesiąc temu letnim sezonie, Roman Koudelka wystartował zaledwie w czterech indywidualnych zawodach z cyklu FIS Grand Prix. Za każdym razem plasował się jednak w czołowej szóstce stawki, a dwukrotnie udało mu się wskoczyć na trzeci stopień podium (w Courchevel i Hinzenbach). - Uzgodniłem z Richardem Schallertem, że tego lata nie będę się zmuszał do letnich startów, co było dla mnie nowością. W poprzednich sezonach trener chciał, żebym zawsze startował w pierwszych i ostatnich konkursach, a tym razem dał mi wolną rękę. To pozwoliło mi na spokojniejsze przygotowania, podczas treningów skakałem zupełnie zrelaksowany i dzięki temu późniejsze starty poszły mi całkiem nieźle. Jestem z tego zadowolony, to obiecujący prognostyk przed zimą – przyznał w wywiadzie z Janem Štěrbą z portalu skoky.net.

28-letni zawodnik ocenił, że mimo tego iż pięciokrotnie triumfował już w zawodach Pucharu Świata, nie zdołał jeszcze wypracować życiowej formy. – Poprzednie zimy, pomimo zwycięstwa w Wiśle, nie szły mi dobrze. Bywało ciężko, tak naprawdę często szukaliśmy rozwiązań po omacku, próbowaliśmy zmienić wiele rzeczy, jednak to nie działało. W zeszłym roku urodził się mój syn Karel, towarzyszyło mi wiele nowych doświadczeń, to wszystko było ze sobą powiązane. Teraz po dłuższym czasie czuję, że wszystko jest w porządku. Znalazłem koncentrację i mam nadzieję przenieść wszystko co dobre na zimę.

 

Nowe narty, nowy styl?

Od początku sezonu letniego wielu czeskich skoczków, razem z ich liderem, zaczęli korzystać z nart sygnowanych marką BWT. Jednocześnie można było zauważyć, że Koudelka w locie prezentuje się jeszcze bardziej agresywnie niż dotychczas. Jak sam ocenił te zmiany? – To zmiana technologii, sama technika jest raczej podobna. Nieznacznie się zmieniła, jednak bardziej agresywny styl jest spowodowany w sporym stopniu nowymi nartami. Zamiast Fischerów zdecydowaliśmy się na narty BWT, które w sumie także są produkowane przez Fischera, jednak pod inną marką. Znakomicie mi przypasowały, już od pierwszego skoku miałem dzięki nim dobre czucie. To najlepsze narty, jakie kiedykolwiek miałem – powiedział. Swojego podopiecznego pochwalił nawet znany z powściągliwości Austriak Richard Schallert: – Jeśli chodzi o fazę lotu, Roman zrobił duży krok naprzód. Jego kondycja fizyczna i technika jest teraz bardzo dobra.

Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

Roman Koudelka (fot. Julia Piątkowska)

Czy nowe narty, zmieniony styl i skupienie na letnich treningach pozwoli Romanowi Koudelce włączyć się do walki o najważniejsze zimowe trofea w sezonie 2017/2018? Sam zainteresowany wymienia dwa główne cele. - Igrzyska olimpijskie [PyeongChang 2018 - przyp.red.] są najważniejsze dla każdego sportowca. Nie chcę jednak się do nich ograniczać. Sezon jest długi i jest w nim wiele istotnych imprez. To, co zdecydowanie mnie pociąga, to nadchodzące mistrzostwa świata w lotach narciarskich [Oberstdorf 2018 - przyp.red.]. Po lekkiej zmianie mojej fazy lotu, jestem teraz w stanie daleko skakać nawet na skoczniach mamucich. Nie mogę się tego doczekać. Chciałbym jednak, aby cały mój sezon wyglądał świetnie i liczę, że zdobędę kilka medali. Zbyt często zajmuję czwarte miejsca i długo czekam na sukces. Zdecydowanie zamierzam go w końcu odnieść – podsumował.

Warto podkreślić, że czescy skoczkowie trenujący pod okiem Austriaka Richarda Schallerta oraz Jakuba Jiroutka mają już za sobą pierwsze skoki na obiektach z torami lodowymi. Nasi południowi sąsiedzi trenowali na niemieckich skoczniach w Garmisch-Partenkirchen, Oberstdorfie, a ostatnio Klingenthal. Nadal jednak czekają na możliwość oddania prób na naśnieżonym zeskoku. W związku z potencjalną daleką podróżą Czesi odrzucili walory szwedzkiego Falun, a także często odwiedzanego przez nich norweskiego Lillehammer. Dodatkowo nadal nie jest pewne, czy którejkolwiek z ekip uda się potrenować w Wiśle, gdzie wciąż trwają przygotowania skoczni do zimowych warunków. Roman Koudelka ze spokojem stwierdził, że przed swoim najlepszym sezonem PŚ w karierze (w zimie 2014/2015 był siódmy w “generalce”), nie trenował na śniegu, a mimo to zdołał wygrać pucharową inaugurację w Klingenthal. Czy tym razem będzie podobnie?

Na zakończenie przypomnijmy, że ostatnimi czeskimi skoczkami, którzy sięgali po Kryształową Kulę, mistrzostwo olimpijskie i mistrzostwo świata w lotach byli odpowiednio: Jakub Janda (sezon 2005/2006), Jiri Raska (1968 r.) oraz Jaroslav Sakala (1994 r.).

 

źródło: skoky.net / ceskatelevize.cz

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *