Norwegowie optymalizują kombinezony. Hilde głównym testerem

Tom Hilde (fot. Bartosz Leja)

Norwegowie nie ustają w poszukiwaniach kombinezonów, które zapewnią im przewagę w sezonie olimpijskim. To właśnie ta część wyposażenia skoczków została uznana winną za gorsze wyniki zawodników A. Stoeckla w zeszłym sezonie. Do prac nad optymalizacją strojów zaangażowano naukowców. Niebagatelną rolę w procesie odgrywa również Tom Hilde.

 

Po sezonie 2015/2016, kiedy to Norwegowie niepodzielnie rządzili na skoczniach świata zgarniając m.in. Puchar Narodów, złoty medal w drużynie oraz srebrny indywidualnie (dla Kennetha Gangnesa) podczas Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich w Tauplitz/Bad Mitterndorf, nie zdecydowano się na modernizację kombinezonów, które tak dobrze spełniły wtedy swoją rolę. Niestety, kolejnej zimy rywale poszli w tej kwestii o krok dalej pozostawiając Norwegów w tyle. Dopiero czwarta lokata w klasyfikacji Pucharu Narodów za ubiegły sezon i brak medali indywidualnych na Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym w Lahti, a także perspektywa zbliżającego się sezonu olimpijskiego przesądziły o konieczności modyfikacji sprzętowych.

Ekipa „Wikingów” zaczęła od zmiany nart. Od początku tegorocznego FIS Grand Prix „deski” marki BWT w miejsce używanych dotąd „Fischerów” testowali: Kenneth Gangnes, Daniel-Andre Tande i Anders Fannemel. Od kilku miesięcy trwają też intensywne prace nad optymalizacją kombinezonów, za które odpowiedziany jest zatrudniony w Norweskim Związku Narciarskim Adrian Livelten, de facto również skoczek. Proces ten wkroczył ostatnio na nowy poziom, bo do badań nad strojami startowymi Norwegów zaangażowano również naukowców. Do prac włączył się także sam Tom Hilde, który pozwolił wykonać trójwymiarowy model swojej sylwetki, na którym w tunelu aerodynamicznym imitującym warunki na skoczni testowane są różne wersje kombinezonów.

Adrian Livelten (fot. Wiktoria Bąk)

Adrian Livelten (fot. Wiktoria Bąk)

– Kiedy dowiedziałem się, że federacja planuje testy kombinezonów w tunelu aerodynamicznym i poszukuje modela, bez wahania zgłosiłem się. Chciałem, aby mogło się to odbyć możliwie szybko i jak najmniejszym kosztem. W rezultacie powstała wierna plastikowa kopia mnie – zdradził ze śmiechem 30-latek.

Jak zadecydowano na czerwcowym kongresie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, nadchodzącej zimy zaostrzeniu ulegną przepisy dotyczące strojów skoczków. Jednym z najważniejszych zapisów jest zerowy margines błędu (0 cm) w nieelastycznych paskach (taśmach) mających za zadanie powstrzymać kombinezon przed zsuwaniem się poniżej linii bioder.

– Wielu ludzi może myśleć, że obecnie używane kombinezony są skalibrowane do osiągania najlepszych  wyników. Prawda jest taka, że mamy jeszcze mnóstwo do zrobienia na tym polu. Stroje odgrywają w skokach dużo ważniejszą rolę niż można by sądzić. Nasza federacja narciarska musi pracować szczególnie ciężko, aby odrobić stratę do rywali powstałą w ubiegłym sezonie – powiedział zawodnik z Asker. – Jedną z najważniejszych funkcji strojów startowych jest uzyskanie odpowiedniej prędkości i utrzymanie jej w fazie lotu. Badamy teraz na plastikowym modelu jakie materiały najlepiej spełniają to zadanie – dodał podopieczny Alexandra Stoeckla.

Badaczka Ola Elfmark zaangażowana w prace dla Norges Skiforbund w następujący sposób wyjaśniła sens przedsięwzięcia: –  Właściwości substancji mogą być inne przy zmianach prędkości, dlatego tak trudno znaleźć optymalne materiały na kombinezony narciarskie. Wciąż nie opracowaliśmy idealnego stroju. Wiadomo już jednak, w którym kierunku powinny iść modyfikacje. Jak zadeklarował asystent selekcjonera kadry narodowej „Wikingów”, Magnus Brevig: – Podczas testów w tunelu odkryliśmy, że możemy lepiej wykorzystać potencjał rąk i rękawów, aby stworzyć dodatkową powierzchnię nośną.

– Testowane dotąd warianty kombinezonów pozwalały uzyskać 30 metrów różnicy w skokach. To pokazuje wyraźnie podział na lepsze i gorsze tworzywa. Gdybym zeszłej zimy skakał o 30 metrów dalej w każdym konkursie, pozostawiłbym daleko w tyle zarówno Daniela-Andre Tande jak i Domena Prevca. Trzeba jednak brak poprawkę na to, że na manekina  w tunelu wpływa znacznie mniej zmiennych niż na żywego człowieka w locie – zauważył Hilde.

Już za mniej niż sto dni skoczkowie staną w szranki w zmaganiach Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang. Czy Norwegowie zdążą do tego czasu opracować kombinezony, które zapewnią im przewagę nad konkurentami w walce o medale najważniejszej imprezy czterolecia?

– Przez chwilę trzymaliśmy się na uboczu. Teraz rzucamy się do ataku i nadrabiamy dystans do rywali – podsumował reprezentant “Wikingów”

 

źródło: nrk.no  / informacja własna

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *