Kamil Stoch po drużynówce: „Nie obyło się bez nerwów”

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Kamil Stoch, fot. Julia Piątkowska

Kamil Stoch po raz kolejny pełnił rolę lidera polskiej drużyny w pucharowych zmaganiach i znów bardzo solidnie wywiązał się z tej roli. W Wiśle dwukrotny mistrz olimpijski oddał skoki na odległość 120,5 i 127 metrów, co indywidualnie dałoby mu 7. lokatę. – Dobrze się dziś skakało, aczkolwiek nie obyło się bez nerwów – ocenił 30-letni podopieczny trenera Horngachera.

 
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Najmocniejszym ogniwem w biało-czerwonym zespole okazał się dzisiaj skaczący w drugiej grupie Dawid Kubacki, który indywidualnie uzyskał piątą notę. Kamil Stoch skakał niemal na tak wysokim poziomie – uzyskał siódmy rezultat. – Dobrze się dziś skakało, aczkolwiek nie obyło się bez nerwów. Z perspektywy nas, zawodników, ten konkurs był bardzo ciekawy. Dużo emocji, dużo walki, a na koniec bardzo miły akcent w postaci podium. To bardzo duża nagroda za ostatnie miesiące pracy. To pokazuje, że jako drużyna nadal jesteśmy na dobrym poziomie – skomentował Stoch, który wraz z kolegami i Austriakami (zajęli oni drugie miejsce ex aequo) musieli uznać wyższość Norwegów. Zapytany o to, czy czuje szczęście czy niedosyt, odparł: – Czuję jedno i drugie. Trochę niedosytu, ale też satysfakcję z wykonanej pracy i osiągniętego wyniku.

Drugi zawodnik minionego sezonu mimo tego dopatrzył się mankamentów w swoich konkursowych próbach. – Skoki były na dobrym poziomie, ale wiem, że stać mnie na więcej. Mogę skakać lepiej i bardziej stabilnie – ocenił, po czym wspomniał o problemach na najeździe. – Problemy z prędkością pojawiły się z tego, że w pierwszym skoku narta wpadła mi bliżej bandy i ocierała się przez całą długość rozbiegu. W drugiej starałem się trzymać nartę bliżej środka toru. Muszę nad tym popracować – dodał.

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Stoch zaznaczył, że mimo sporego doświadczenia, podczas pucharowej inauguracji przed własną publicznością czuł stres. – Nie da się uniknąć nerwów, choćbyśmy nie wiem jak często startowali i ile lat mieli. Zawsze się to pojawia i nie da się tego całkowicie wyeliminować. Jesteśmy ludźmi i mamy emocje, a nasza głowa pracuje. Widzimy i czujemy co się wokół nas dzieje. Najważniejsze to umieć sobie z tym poradzić. Uważam, że dzisiaj każdy z nas poradził sobie z tym na dobrym poziomie i zrealizował założenia jakie miał zadane – podsumował.

Już jutro Kamil Stoch powalczy na skoczni im. Adama Małysza o żółtą koszulkę lidera Pucharu Świata w konkursie indywidualnym. Jego postawa w kwalifikacjach i drużynówce zdecydowanie pokazała, że jest w stanie powalczyć o podium.

 

korespondencja z Wisły,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram