Daniel Huber: „Najlepsi w konkursie indywidualnym? Kraft, Huber i Hayboeck”

Daniel Huber (fot. Magdalena Janeczko)

Daniel Huber (fot. Magdalena Janeczko)

Daniel Huber (fot. Magdalena Janeczko)

W powodu absencji Schlierenzauera w inauguracji sezonu w Wiśle szansę na występ w PŚ otrzymał Daniel Huber. 24-latek został włączony do składu ekipy Austrii w konkursie drużynowym, która stanęła ex aequo z Polską na drugim stopniu podium. Zawodnik zdradził, że w drugiej rundzie miał problemy na progu, zaś zeskok był zbyt nierówny by kończyć próby telemarkiem.

 

Czwarty zawodnik ubiegłej odsłony Pucharu Kontynentalnego już drugi raz na przestrzeni kilku miesięcy miał okazję wykazać się w konkursie drużynowym najwyższej rangi. Ostatnim razem miało to miejsce również w Wiśle, podczas tegorocznego FIS Grand Prix, kiedy skacząc w drużynie wraz z Gregorem Schlierenzauerem, Andreasem Koflerem i Florianem Altenburgerem, wywalczył piątą lokatę. Możliwość występu w zmaganiach najwyższej rangi będąca konsekwencją licznych kontuzji w kadrze prowadzonej przez Heinza Kuttina rozbudziła apetyt zawodnika na udział w kolejnych konkursach PŚ, jednak – jak deklaruje – nie odczuwa specjalnej presji na wyniki. – Nie mam sprecyzowanych celów na nowy sezon. Rzecz jasna, będę starał się o włączenie do drużyny, która pojedzie na Igrzyska Olimpijskie, ale do tego jeszcze daleka droga. Chciałbym również skakać regularnie w Pucharze Świata aż do końca sezonu. Tak naprawdę skupiam się na pojedynczych konkursach, a nawet na pojedynczych skokach – powiedział Austriak.

Huber ocenił również swoją dyspozycję w sobotnim konkursie drużynowym w Wiśle. – Skoki w pierwszej i drugiej rundzie były bardzo dobre, ale podczas próby w finale za wcześnie wybiłem się z progu. Nie osiągnąłem odpowiedniej paraboli lotu, aby wylądować daleko, jednak Stefan Kraft uratował sytuację i dosłownie „wyskakał” dla nas na podium. Ponadto, zeskok był odrobinę nierówny, żeby zrobić perfekcyjny telemark, dlatego tym bardziej powinniśmy być zadowoleni z wyniku, który tu osiągnęliśmy – stwierdził 24-letni skoczek.

Zapytany o fakt rozpoczęcia sezonu już w połowie listopada, odpowiedział: – Myślę, że wcześniejsze rozpoczęcie sezonu niż zwykle to nie jest problemem ani dla zawodników ani dla organizatorów. Tak naprawdę skaczemy po prostu tydzień dłużej. I jak widać tu w Wiśle, nawet w połowie listopada da się zapewnić śnieg i dobrze na nim skakać. Co prawda, zeskok powinien być lepiej ubity, ale wypadki zdarzają się w skokach, a te w pierwszym konkursie nowego sezonu bywają szczególnie nieprzyjemne – stwierdził reprezentant klubu SC Seekirchen-Salzburg. Austriacki skoczek docenił jednak niepowtarzalny urok konkursów rozgrywanych w Polsce. – Atmosfera – jak zawsze w Polsce – była niesamowita. To niewiarygodne jak wielu ludzi przyszło dziś na skocznię – powiedział rodak Andreasa Koflera.

Zawodnik pokusił się również o prognozę wyników swojej drużyny w niedzielnym konkursie indywidualnym. – Kto „wyląduje” w czołowej trójce? Kraft, Huber i Hayboeck – ze śmiechem zadeklarował Daniel Huber.

 

korespondencja z Wisły,
Magdalena Janeczko

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram