Kot mówi o rezerwie w skokach, Kubacki: „Wisła to była dobra rozgrzewka” (WIDEO)

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)W trakcie letniego sezonu Dawid Kubacki i Maciej Kot pełnili nieoficjalne role liderów polskiej kadry, a za ich plecami czaił się Kamil Stoch. Początek zimowego Pucharu Świata pokazał, że wymieniona na początku dwójka musi jeszcze popracować nad regularnością dobrych skoków. Obaj w konkursie indywidualnym w drugiej rundzie wypadli ze ścisłej czołówki.

 

Kot: „Śpię spokojnie, nie śnią mi się igrzyska”

Maciej Kot po pierwszej serii niedzielnego konkursu indywidualnego w Wiśle zajmował wysoką 7. lokatę ze skokiem na 122,5 metra. W finałowej próbie mimo bardzo podobnych warunków wietrznych (minimalne podmuchy w plecy) wylądował o 5 metrów bliżej, przez co spadł na 19. miejsce. Jak oceniał swój występ?

Skoki były dobre, ale ten trzeci zepsuł troszkę obraz, radość z całego weekendu i jego finalną ocenę. Był spóźniony i niewykonany jak my to mówimy „z prędkością”. To spowodowało później problemy w locie i niestety znalazło to odzwierciedlenie w długości skoku. Przez cały weekend oddawałem dobre, równe skoki, a ostatni był zepsuty. Jest we mnie sportowa złość – komentował, po czym nieco łagodniej dodał: – Myślę jednak, że trzeba patrzeć na całość, na trzy dni, a nie tylko na ostatni skok. To był pozytywny weekend dla całej naszej reprezentacji – dwa razy podium, czuć że jesteśmy blisko czołówki, także wszystko jest na dobrej drodze.

Zapytany o to, nad czym powinien się skupić po pierwszym pucharowym weekendzie w tym sezonie, wymienił: – Cały czas jest rezerwa, od prędkości najazdowej po dobre wyjście z progu. W locie też pracujemy nad tym, żeby jak najlepiej wykorzystać dobre odbicie. Każdy z nas testuje jeszcze sprzęt, nie wszyscy skakali na nowych nartach, bo nie było czasu żeby się z nimi zaznajomić.

Listopadowe konkursy w Wiśle były historycznym wydarzeniem dla polskich skoczków i organizatorów zawodów najwyższej rangi, jednak kulminacyjne wydarzenie sezon, czyli Zimowe Igrzyska Olimpijskie w PyeongChang, odbędą się w lutym 2018 roku. Czy 26-letni podopieczny trenera Horngachera ma już w głowie plan na tę imprezę? – Żyję tu i teraz, jestem w Wiśle i koncentruję się tylko na tym. Wszystko mam w głowie poukładane. Wiem co i jak chcę osiągnąć i jak do tego dojść. Śpię spokojnie i nie śnią mi się igrzyska. Przyjdzie czas, że trzeba będzie wsiąść do samolotu, polecieć do Korei i po prostu zrobić swoje – skwitował.

 

Kubacki: „To dobry punkt wyjścia”

Po zdominowaniu letniego cyklu FIS Grand Prix 2017, największe nadzieje na inaugurację Pucharu Świata sporo kibiców wiązało z pewnością z Dawidem Kubackim. 27-latek po pierwszej rundzie niedzielnych zmagań był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem – skok na 125 metrów dawał mu czwartą lokatę. W drugiej serii zawodnik z Szaflar, który był najmocniejszym biało-czerwonym filarem sobotniej drużynówki, poszybował 120,5 metra i ostatecznie musiał się zadowolić 10. miejscem.

Dziś też mi się dobrze skakało. Tylko w drugim skoku popełniłem delikatny błąd i niestety rzutował on na metry, które osiągnąłem i o parę miejsc w drugiej serii spadłem. Wydaje mi, że skoki ciągle są na dobrym poziomie, podobnym do tego z lata – stwierdził, a po chwili dodał: – Skacząc latem, zdarzały mi się podobne błędy, ale w seriach próbnych, treningach, tutaj zdarzył się w zawodach. 

Kubacki zauważył jednak, że kolejny sezon, jako drużyna, Polacy rozpoczynają z jeszcze wyższego poziomu niż poprzedni. – Ocena jest pozytywna, dla całej drużyny. Pokazaliśmy, że mamy swoją wartość, wczoraj podium dzisiaj Kamil też na podium, czterech w dziesiątce… Wydaje mi, że na rozpoczęcie sezonu jest to dobry punkt wyjścia i dobra rozgrzewka.

Okazuje się, że mimo przygotowania skoczni w Wiśle do skoków na śniegu, kadrowicze Stefana Horngachera nie mają w planach treningów w Beskidach. – Musimy troszeczkę odpocząć, zregenerować się i przygotować do następnych startów – podkreślił Kubacki, a zapytany o plan na zawody w fińskiej Ruce, odparł: – Plan jest taki, żeby zajechać i żeby nie wiało. Trzeba kontynuować swoją robotę.

Triumfator Letniego Grand Prix, podobnie jak drugi zawodnik tego cyklu, Maciej Kot, stara się nie myśleć nadmiernie o zbliżających się olimpijskich zmaganiach. – Mam świadomość, że igrzyska będą się zbliżały, ale na spokojnie. Typowe przygotowanie do igrzysk odbędzie tak naprawdę tydzień przed nimi. To nie jest coś, o czym muszę myśleć w tej chwili – podsumował.

 

 

korespondencja z Wisły,
Magdalena Janeczko, Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram