PŚ Ruka: Pech Austriaków czy zbyt duża presja?

Stefan Kraft (fot. Magdalena Janeczko)Położona w Finlandii Rukatunturi nie należy do ulubionych obiektów polskich skoczków. W miniony weekend skocznia zdecydowanie nie sprzyjała również Austriakom. W konkursie drużynowym, mimo rekordowego lotu Krafta, „wylądowali” oni tuż za podium, zaś w niedzielę najwyższą lokatę spośród zawodników Heinza Kuttina zajął sklasyfikowany jako 12. Manuel Fettner.

 

Z rekordem, ale bez podium

Daniel Huber (fot. Magdalena Janeczko)
Daniel Huber (fot. Magdalena Janeczko)

W konkursie drużynowym Heinz Kuttin zdecydował się na wystawienie nieco innego składu niż ten, który zajął drugie miejsce w Wiśle. W miejsce Clemensa Aignera wystartował doświadczony Manuel Fettner. Oprócz niego na belce zasiadali: Stefan Kraft, Michael Hayboeck i Daniel Huber. Ten ostatni pojawił się w konkursie mimoże, w przeciwieństwie do trójki kolegów, a także Clemensa Aignera, nie przebrnął przez kwalifikacje do zmagań indywidualnych. Po dobrym występie całego zespołu podczas inauguracji sezonu na skoczni im. Adama Małysza, Austria wydawała się być pewnym pretendentem do podium w Finlandii, jednak już od pierwszej serii było widać, że to głównie na liderze drużyny, Stefanie Krafcie, spocznie odpowiedzialność za wyniki drużyny. Zdobywca Kryształowej Kuli za poprzedni sezon w pierwszej rundzie poszybował najdalej z całej ekipy, bo na 138. metr, niestety, żadnemu z jego kolegów nie udało się przekroczyć  granicy 130 metrów. Na półmetku rywalizacji Austriacy plasowali się na 4. miejscu z perspektywą awansu na najniższy stopień podium. W finale stali bywalcy konkursów „pierwszej ligi” oddali lepsze skoki niż w pierwszej serii (Hayboeck – 132 m, Fettner, 133,5 m), jednak gorzej poradził sobie zbierający doświadczenia w PŚ Daniel Huber, który uzyskał jedynie 123,5 metra i ta próba ostatecznie ugruntowała 4. pozycję podopiecznych Kuttina. Nie pomógł nawet ustanowiony przez Krafta w drugiej rundzie rekord skoczni (147,5 m). Po konkursie Huber przeprosił drużynę i kiców w słowach: – Nie rozgrzałem się dobrze przed moimi próbami, w rezultacie w drugim skoku ryzykowałem wszystkim. Niestety, konkurs nie poszedł po mojej myśli. Przepraszam drużynę.

 

Indywidualnie też poniżej oczekiwań

Po sobotniej rywalizacji jako jednego z faworytów konkursu indywidualnego obstawiano trzeciego skoczka otwierających sezon zmagań w Wiśle, Stefana Krafta: podwójny złoty medalista MŚ w Lahti pewnie wygrał piątkowe kwalifikacje, w zmaganiach drużyn zdobył najwięcej punktów w swoim zespole, a także pobił o 0,5 metra rekord skoczni Rukatunturi ustanowiony 10 lat temu przed swojego rodaka, Gregora Schlierenzauera. Finlandia w tym roku okazała się jednak dosyć pechowa dla najlepszego zawodnika ubiegłej zimy. W pierwszej próbie puszczony w niekorzystnych warunkach Kraft wylądował zaledwie na 126. metrze. W finale poprawił swój wynik się o 19 metrów, uzyskując odległość 145 metrów, co wystarczyło jednak na zajęcie dopiero 13. lokaty. Oczko wyżej uplasował się najlepszy tego dnia Austriak, Manuel Fettner (12. miejsce), zaś pozostali zawodnicy Heinza Kuttina zostali sklasyfikowani w trzeciej dziesiątce (Hayboeck – 25. miejsce, Aigner – 27. miejsce, Manuel Poppinger – 28. miejsce).

 

Bolączki trenera
Markus Schiffner (fot. Julia Piątkowska)
Markus Schiffner (fot. Julia Piątkowska)

Heinz Kuttin podsumował fińskie zawody jako porażkę prowadzonej przez siebie kadry. – Nie jestem zadowolony z występu moich zawodników w Finlandii. Byli bardzo blisko podium, ale pewne rzeczy chcieli zrobić na siłę. Takie sytuacje są deprymujące, bo skoczkowie są dobrze przygotowani, ale czasami za bardzo im zależy i to skutkuje nerwowością. Zauważam u moich podopiecznych to napięcie, które nie pozwala im na oddawanie równych i powtarzalnych prób – stwierdził austriacki szkoleniowiec. Podobnymi odczuciami podzielił się Stefan Kraft, który zdradził: – To zawsze trochę boli, kiedy wypadam ze ścisłej czołówki. Gdy trafię na optymalny moment sezonu, skoki zaczynają być powtarzalne i długie. Jesteśmy dopiero na początku zimy, muszę więc nieco się uspokoić, żeby zapobiec wahaniom moich wyników w przyszłości. „Wpadka” lidera Austriaków w pierwszej serii niedzielnego konkursu to jednak najmniejszy problem Kuttina. Zagwozdkę stanowi forma 25-letniego Markusa Schiffnera, który w ubiegłym sezonie był etatowym zawodnikiem kadry, zaś tej zimy ani w Wiśle ani w Ruce nie zakwalifikował się do finałowej rundy i nie zdobył tym samym żadnego punktu w PŚ. i Markus ma teraz bardzo trudny moment w karierze i to blokuje jego postępy – wyjaśnił trener Austriaków. Już dziś wiadomo, że Schiffnera nie zobaczymy w Niżnym Tagile, gdzie w kolejny weekend odbędą się dwa konkursy indywidualne PŚ. Nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi zawodnika, ale w dłuższej perspektywie jego miejsce zajmie zapewne wracający do pełnej sprawności po kontuzji Gregor Schlierenzauer.

 

Katarzyna Cieślik

źródła: oesv.at / skispringen.com

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram