Wisła i Ruka 2017 w liczbach – fakty i ciekawostki (podsumowanie)

Norwescy dominatorzy (Fannemel, Forfang, Tande, Johansson), fot. Julia PiątkowskaW drugiej połowie listopada wystartował kolejny sezon niezapomnianych sportowych emocji na najwyższym poziomie. Puchar Świata, Mistrzostwa Świata w lotach oraz walka o medale Zimowych Igrzysk Olimpijskich – łącznie 117 dni rywalizacji. Wszystko zaczęło się w Wiśle, a tydzień później karuzela PŚ przeniosła się do mroźnej Ruki.

 
Zimowe Igrzyska Olimpijskie PyeongChang 2018 - główna impreza sezonu 2017/2018
Zimowe Igrzyska Olimpijskie PyeongChang 2018 – główna impreza sezonu 2017/2018

Inauguracja sezonu olimpijskiego przeszła do historii. Co tydzień będziemy śledzić zaciętą rywalizację światowej czołówki skoczków o punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a na przełomie roku kalendarzowego poznamy zwycięzcę 66. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Zawodnicy, którzy doskonale czują się na skoczniach do lotów narciarskich za cel stawiają sobie medal podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie. Do kalendarza FIS zawita także mini-turniej Willingen Five, a pod koniec sezonu będziemy świadkami drugiej odsłony norweskiego Raw Air. Główną imprezą sezonu będą igrzyska olimpijskie w PyeongChang.

Sezon będzie długi i wyczerpujący. Warto więc przypomnieć, że od tego sezonu Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) wprowadziła istotną zmianę dotyczącą przeprowadzania kwalifikacji. Podobnie, jak w sezonie letnim, skoki w eliminacjach muszą oddać wszyscy skoczkowie zgłoszeni do zawodów. 

Kiedy pierwsze emocje opadły, a czołowi narciarze globu szykują się do startu w konkursach w Niżnym Tagile, prześledźmy jeszcze raz to, co wydarzyło się na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince oraz na Rukatunturi (K-120 / HS-142) nieopodal Kuusamo.

 

Wisła 2017 / Ruka 2017 – liczby

Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle przed inauguracją PŚ (fot. Magdalena Janeczko)
Skocznia im. Adama Małysza w Wiśle przed inauguracją PŚ (fot. Magdalena Janeczko)

Najlepsi skoczkowie świata, kwalifikacjami rozegranymi 17 listopada 2017 roku na obiekcie im. Adama Małysza w Wiśle-Malince (K-120 / HS-134), rozpoczęli 39. sezon zawodów najwyższej rangi rozgrywanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Ten dzień trwale zapisał się w annałach skoków narciarskich w naszym kraju, ponieważ po raz pierwszy w historii inauguracja zmagań odbyła się na polskiej ziemi. Co więcej, nigdy wcześniej, rywalizacja o punkty Pucharu Świata nie rozpoczynała się tak wcześnie. Jednym słowem – historycznie.

'Rukatunturi' w Kuusamo (fot. Klaudia Zadębska)
‚Rukatunturi’ w Kuusamo (fot. Klaudia Zadębska)

Narciarska elita zawitała do Wisły drugi raz w tym roku, aby wziąć udział w 6. konkursie indywidualnym oraz premierowej rywalizacji drużyn w historii rozgrywania zawodów na skoczni im. Adama Małysza. Wszystko pod czujnym okiem patrona obiektu. Dużo większy staż w Pucharze Świata posiada Rukatunturi (K-120 / HS-142), nieopodal Kuusamo, która była areną zmagań światowej czołówki w miniony weekend. Mroźna i wietrzna Ruka tym razem okazała się łaskawa, bowiem bez przeszkód udało się rozegrać zawody numer 29 i 30 w całej historii Pucharu Świata. Wszystko, tradycyjnie – pod okiem Świętego Mikołaja.

 

Wikingowie najmocniejsi na starcie sezonu olimpijskiego

Austriacy, Polacy i Norwegowie na podium (fot. Bartosz Leja)
Austriacy, Polacy i Norwegowie na podium (fot. Bartosz Leja)

Chociaż rywalizacja dopiero się rozpoczyna, włodarze Międzynarodowej Federacji Narciarskiej ustalając kalendarz elity na sezon olimpijski stwierdzili, że pierwsze dwa tygodnie rywalizacji to dobry moment na sprawdzenie sił najlepszych ekip w konkursach drużynowych. Patrząc z perspektywy polskiego kibica, start sezonu może wywoływać mieszane uczucia, a najlepszą formę u progu zimowych zmagań prezentują podopieczni Alexandra Stoeckla.

Drużynowa rywalizacja w Wiśle z pewnością dostarczyła wielu sportowych emocji, na które kibice skoków narciarskich czekali od zakończenia minionej zimy. Wysoki poziom zawodów zapewniła walka o czołowe lokaty, którą od początku toczyli między sobą reprezentanci Austrii, Norwegii i Polski. Do rywalizacji o miejsce na podium włączyli się także podopieczni Wernera Schustera, ale ostatecznie skoczkowie zza naszej zachodniej granicy musieli zadowolić się czwartą pozycją.

Polska drużyna w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)
Polska drużyna w Wiśle (fot. Julia Piątkowska)

Passę zwycięstw w Pucharze Świata podtrzymali przedstawiciele Kraju Wikingów, którzy odnieśli przekonywujące zwycięstwo. Daniel Andre Tande, Johann Andre Forfang, Robert Johansson i Anders Fannemel, zgromadzili łącznie 1023,8 punktu. Drużyna kierowana przez austriackiego trenera wyprzedziła będących ex aequo na drugiej pozycji podopiecznych Stefana Horngachera i Heinza Kuttina. Obie reprezentacje zakończyły rywalizację z dorobkiem 1006,5 punktu.  

Tydzień później, podczas rywalizacji w fińskiej Ruce, byliśmy świadkami czwartego z rzędu triumfu zawodników z Norwegii w zawodach Pucharu Świata. Zgodnie z powiedzeniem, że zwycięskiego składu się nie zmienia, ta sama czwórka nie dała najmniejszych szans swoim rywalom. Podopieczni 43-letniego szkoleniowca nie oddali prowadzenia od pierwszego do ostatniego skoku i z notą łączną w wysokości 1184,2 punktu potwierdzili swoją dominację u progu sezonu olimpijskiego. Trener Alexander Stoeckl już przyznał swoim zawodnikom miano najlepszych na świecie.

Stefan Kraft (fot. Julia Piątkowska)
Stefan Kraft (fot. Julia Piątkowska)

Drugą lokatę zajęli rehabilitujący się reprezentanci Niemiec, którzy w składzie Richard Freitag, Andreas Wellinger, Pius Paschke i Markus Eisenbichler uzbierali na swoim koncie niespełna 1117 „oczek” (dokładnie 1116,9). Kolejne miejsce na podium w swoim bogatym sportowym CV po zawodach w Ruce zapisał także Noriaki Kasai. Legendarny 45-letni zawodnik wspólnie z młodszymi kolegami, braćmi Kobayashi i Taku Takeuchim, uplasował się na najniższym stopniu podium. Japończycy, po ośmiu skokach, zgromadzili 1108,2 punktu, wyprzedzając reprezentację Austrii. Najmniej lubianą przez sportowców lokatę austriackiej drużyny być może osłodził rekordowy skok Stefana Krafta, który poszybował aż 147,5 metra, o pół metra poprawiając tym samym 10-letni wyczyn reprezentacyjnego kolegi, Gregora Schlierenzauera.

 

Sensacyjny lider PŚ, pożegnanie Jandy, powrót Damjana do czołówki

Junshiro Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)
Junshiro Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)

Znacznie więcej emocji i niespodziewanych rozstrzygnięć dostarczyły rozegrane dotychczas konkursy indywidualne. Wielkim faworytom towarzyszyło zmienne szczęście, a najwięcej powodów do radości, za sprawą Junshiro Kobayashiego i Jerneja Damjana, mieli kibice reprezentacji Japonii i Słowenii.

Starszy z dwójki braci z Kraju Kwitnącej Wiśni, który dobrą formę prezentował już w czasie letnich zmagań na igelicie, sprawił wielką niespodziankę podczas inauguracyjnych zmagań w Wiśle. Były kombinator norweski skokami na odległość 124 i 126,5 metra, odniósł zaskakujące zwycięstwo. Junshiro Kobayashi pierwszy raz  w karierze stanął na podium zawodów Pucharu Świata i od razu na jego najwyższym stopniu. Co więcej, była to 63. wygrana reprezentanta Japonii w historii rozgrywania zawodów najwyższej rangi FIS. 

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Drugą pozycję zajął Kamil Stoch, który po raz 45. uplasował się wśród trzech najlepszych skoczków w zmaganiach elity. Na najniższym stopniu podium został sklasyfikowany Austriak Stefan Kraft. Najlepszy skoczek minionej zimy, 13. raz w historii indywidualnych startów w Pucharze Świata zajął 3. pozycję, a po raz 37. udało mu się wskoczyć na podium.

Skokiem w konkursie drużynowym swoją bogatą karierę zwieńczył Jakub Janda. Doświadczony reprezentant Czech postanowił odwiesić narty na kołek na rzecz działalności w parlamencie. 39-latek w swoim sportowym dorobku posiada dwa medale mistrzostw świata (srebro i brąz – Oberstdorf 2005), kryształowe trofeum za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2005/2006 oraz „Złotego Orła”, czyli nagrodę za zwycięstwo w prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Świeżo upieczony poseł Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) w konkursach elity startował 361 razy, dwudziestokrotnie stawał na podium, w tym sześciokrotnie zwyciężał.

Jernej Damjan (fot. Julia Piątkowska)
Jernej Damjan (fot. Julia Piątkowska)

Podczas zawodów na Rukatunturi, najlepszym skoczkiem z całej stawki okazał się doświadczony Jernej Damjan. 34-latek, dla którego ostatnie sezony w dużej mierze oznaczały nie tyle walkę o czołowe pozycje, co zmaganie się z problemami zdrowotnymi, z pewnością zapisze pobyt w Ruce po stronie plusów. Słoweniec, powołany na zawody w Finlandii w miejsce młodego i niedoświadczonego Timiego Zajca, zapewne nie myślał o tym, że w kraju Świętego Mikołaja odniesie drugie zwycięstwo w karierze, a na pucharowe podium powróci po blisko trzech latach przerwy.

Tabela wszech czasów pucharowych zwycięzców >>>

Warto odnotować, że doświadczony Damjan osiągnął najlepszy wynik spośród wszystkich podopiecznych Gorana Janusa, rywalizujących podczas dwóch weekendów Pucharu Świata. Poniżej autorskie zestawienie indywidualnych miejsc zajmowanych przez słoweńskich skoczków w trakcie serii treningowych, kwalifikacji, serii próbnych, a także konkursów indywidualnych.

Dawid Kubacki (fot. Bartosz Leja)
Dawid Kubacki (fot. Bartosz Leja)

Za plecami doświadczonego Słoweńca znalazł się Johann Andre Forfang, dla którego było to jubileuszowe, 10. miejsce na podium PŚ w dotychczasowej sportowej karierze. Skład czołowej trójki niedzielnych zawodów uzupełnił podopieczny Wernera Schustera, Andreas Wellinger (19. pucharowe podium w dorobku).

Najlepszy z biało-czerwonych, Dawid Kubacki, został sklasyfikowany na ósmej lokacie. Warto zauważyć, że zawodnik klubu Wisła Zakopane, dwukrotnie miał możliwość poprawienia „życiówki” w Pucharze Świata (7. miejsce – Kuopio 2016). Niestety, w przypadku drużynowego mistrza świata z Lahti można zaobserwować pewną zależność. Dotychczas, we wszystkich konkursach, w których po pierwszej serii plasował się w czołowej „10”, drugi skok miał znacznie gorszy.

 

Upadki i dyskwalifikacje

Nowy sezon to nie tylko radość z odnoszonych triumfów czy ustanawianych rekordów. Bardzo często trzeba przełknąć gorzką pigułkę porażki. Podczas dwóch weekendów z Pucharem Świata odnotowaliśmy kilka mniej lub bardziej poważnych upadków, a także przypadki dyskwalifikacji. Jeśli chodzi o kwestie sprzętowe, nie obyło się bez kontrowersji.

Upadek Denisa Kornilova (fot. Julia Piątkowska)
Upadek Denisa Kornilova (fot. Julia Piątkowska)

Wcześniejsza inauguracja zmagań elity, do tego miejsce, w którym pod koniec listopada nie należy spodziewać się dużej ilości śniegu, rodziły pytania o słuszność przyznania Wiśle prawa organizacji pierwszego weekendu z Pucharem Świata. Organizatorzy zawodów na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince dołożyli jednak wszelkich starań, aby jak najlepiej przygotować obiekt.

Mimo włożonej pracy wysoka temperatura, sam fakt obecności sztucznie wytworzonego śniegu oraz zmienne warunki pogodowe negatywnie wpłynęły na stan zeskoku, przez co byliśmy świadkami upadków m.in. Denisa Kornilova, Ville Larinto i Daiki Ito. Ofiarą strefy lądowania padł także Czech Vojtech Stursa, który dość ostro zareagował na to, co wydarzyło się w Wiśle, a swoimi spostrzeżeniami podzielił się za pośrednictwem Facebooka. Reprezentant naszych południowych sąsiadów nie odniósł jednak poważniejszych obrażeń i razem z kolegami udał się na zawody do fińskiej Ruki.

Kolejny sezon to także dalszy ciąg wyścigu technologicznego między poszczególnymi reprezentacjami – szukania nowych rozwiązań sprzętowych, które nie zawsze spełniają wymogi Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). Podczas zawodów w Wiśle zdyskwalifikowani zostali: Fin Andreas Alammomo, Czech Lukas Hlava, Kazach Sergey Tkachenko oraz Słoweniec Timi Zajc. Dla tego ostatniego, który dobrze prezentował się podczas serii treningowych, kwalifikacji oraz rundy próbnej przed konkursem głównym (miejsca 12., 9., 17, 15.), był to debiut wśród międzynarodowej elity.

Piotr Żyła (fot. Magdalena Janeczko)
Piotr Żyła (fot. Magdalena Janeczko)

Bez wykluczeń nie obyło się także tydzień później, podczas rywalizacji w Finlandii. W czasie regulaminowej kontroli sprzętu, kolejny raz „wpadł” wspomniany wcześniej Tkachenko, a chwilę później los Kazacha podzielili: Eetu Nousiainen (Finlandia), Ryoyu Kobayashi (Japonia), Michael Glasder (Stany Zjednoczone) oraz Piotr Żyła (Polska). Przypadek Wiślanina, który został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon, wykluczył biało-czerwonych z walki o czołową lokatę w konkursie drużynowym. Sam zainteresowany twierdził przed kamerami, że nie do końca wie, jak to się stało. Co więcej, przed skokiem w finałowej rundzie, Żyła przeszedł kontrolę sprzętu zakładając… ten sam strój.

Przy tej okazji, dziennikarze TVP Sport wychwycili, że strój, przy pomocy belki startowej, w bardzo kontrowersyjny sposób naciąga Daniel-Andre Tande.   

 

Klasyfikacje generalne

Liderem klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2017/2018 jest Junshiro Kobayashi. Reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni zgromadził na swoim koncie 126 punktów i już teraz jest to najwyższy wynik w jego karierze. Drugą pozycję z dorobkiem 100 „oczek” zajmuje Jernej Damjan, a na trzecim miejscu plasuje się aktualnie  Daniel Andre-Tande (95 pkt). Najlepszy z biało-czerwonych, Kamil Stoch, zajmuje 5. lokatę (91 pkt).

Czołowa dziesiątka:

 
zawodnik
kraj
punkty
strata
1
Junshiro Kobayashi
JPN
126
 
2
Jernej Damjan
SLO
100
-26
3
Daniel Andre Tande
NOR
95
-31
4
Johann Andre Forfang
NOR
93
-33
5
Kamil Stoch
POL
91
-35
6
Richard Freitag
GER
90
-36
7
Andreas Wellinger
GER
89
-37
8
Stefan Kraft
AUT
80
-46
9
Markus Eisenbichler
GER
61
-65
10
Piotr Żyła
POL
60
-66
11
Dawid Kubacki
POL
58
-68
14
Stefan Hula
POL
46
-80
18
Maciej Kot
POL
27
-99
36
Jakub Wolny
POL
1
-125

Pucharowi Narodów przewodzą reprezentanci Norwegii, którzy uzbierali łącznie 1084 punkty. Za ich plecami, ze stratą 114 „oczek”  plasują się podopieczni Wernera Schustera, a skład podium uzupełniają Austriacy z dorobkiem 784 punktów. Tuż za ścisłą czołówką sklasyfikowani są reprezentanci Polski, którzy w dotychczasowych startach zdobyli 783 punkty.

Pełne klasyfikacje PŚ i PN oraz terminarz sezonu 2017/2018 >>>

 

źródła: Twitter / Facebook / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram