Schlierenzauer gotowy na powrót do PŚ: “Dobrze to wygląda”

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)Ostatni rok to dla Gregora Schlierenzauera pasmo niekończących się zwrotów akcji w sportowej karierze. W większości negatywnych. Utytułowany Austriak musiał zmagać się z kontuzjami, ekscytował się powrotami do międzynarodowej rywalizacji, a już w czasie przyszłego weekendu po raz kolejny zawita do Pucharu Świata. Czy będzie to powrót “na stałe” w wielkim stylu?

 

Kontuzje i problemy

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Mimo że Gregor Schlierenzauer mieszka nieopodal słynnej skoczni Bergisel w Innsbrucku, ostatnimi czasy przed pucharowymi zmaganiami wybierał spokojne treningi w norweskim Lillehammer. Jak sam wielokrotnie przyznawał, lubi tamtejsze obiekty, a także klimat i atmosferę panującą w norweskim mieście położonym nad jeziorem Mjøsa. To właśnie na słynnych olimpijskich obiektach kompleksu Lysgaardsbakken austriacka gwiazda skoków przygotowywała formę do pucharowego powrotu po rocznej przerwie w styczniu 2017 roku. Przerwie spowodowanej kontuzją, ale także zwątpieniem w możliwość powrotu do wysokiej dyspozycji.

Kilka miesięcy później, przed rozpoczęciem sezonu olimpijskiego 2017/2018 Tyrolczyk z wielką nadzieją podchodził do kolejnych zimowych startów mających być nowym otwarciem w jego bogatej karierze, która w ostatnich latach mocno przyhamowała. Pech chciał, że na początku listopada podczas jednego z ostatnich przedsezonowych zgrupowań w Ramsau, Schlierenzauer upadł ćwicząc pozycję najazdową na specjalnie przygotowanym do tego celu rozbiegu i uszkodził więzadła poboczne w prawym kolanie. - Oczywiście szkoda, że wydarzyło się to tuż przed startem sezonu, jednak jakoś to zniosę i będę kontynuować swoją drogę. Muszę zaakceptować przychodzące porażki. Podobnie jak wiosną, spożytkuję ten czas, aby wkrótce być ponownie gotowym na założenie nart – mówił wówczas sam zainteresowany, który w ciągu ostatniego roku wyraźnie wydoroślał i nabrał pokory i cierpliwości, tej której brakowało mu jako młodemu, gniewnemu i jednocześnie niespotykanie utalentowanemu sportowcowi.

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Warto zaznaczyć, że poważny sportowy kryzys Schlierenzauera rozpoczął się u progu sezonu 2015/2016. Dla zawodnika przyzwyczajonego do wygrywania, lokaty w drugiej dziesiątce stawki, nieudane skoki w Turnieju Czterech Skoczni, a na koniec dopiero 33. lokata zajęta przed własną publicznością w Innsbrucku były ciosem. Tego dla Austriaka było za wiele – odważna decyzja o wycofaniu się ze startów, zaplanowany odpoczynek, podczas którego narciarz z Fulpmes miał przemyśleć dalsze plany. Jak wiemy, w marcu popularny “Schlieri” podczas wakacji na nartach w Kanadzie nabawił się poważnej kontuzji, która pokrzyżowała jego zamierzenia. Wtedy pojawiły się kolejne wątpliwości i Austriak na czas nieokreślony zawiesił sportową karierę. Jak już wspomnieliśmy, po rocznej przerwie zatęsknił jednak za skocznią i pucharowymi startami, a pierwszy weekend po powrocie spędził na początku tego roku w Wiśle. W pierwszym konkursie był wprawdzie dopiero 31., jednak już w drugim dniu rywalizacji wszystkie oczy zwróciły się na Schlierenzauera, który po pierwszej serii zajmował czwartą lokatę. Ostatecznie skończyło się na ósmym miejscu, jednak wszyscy przypomnieli sobie wówczas, że w tym zawodniku drzemie głęboko ukryty, ale wciąż ogromny potencjał. Później tylko raz udało mu się poprawić rezultat osiągnięty w Beskidach – pod koniec stycznia był siódmy w niemieckim Willingen.

 

Powrót przez Lillehammer do Tititsee-Neustadt

Kompleks 'Lysgaardsbakken' w Lillehammer (fot. Julia Piątkowska)

Kompleks ‘Lysgaardsbakken’ w Lillehammer (fot. Julia Piątkowska)

Od tego czasu Schlierenzauer nadal poszukuje formy sprzed lat, tej dzięki którym deklasował rywali, pobijał rekordy, zdobywał medale. Warto przypomnieć, że 27-latek reprezentujący klub SV Innsbruck Bergisel ma na swoim koncie 53 pucharowe triumfy, jednak po raz ostatni na najwyższym stopniu podium stał 6 grudnia 2014 roku… właśnie w Lillehammer. Może się wydawać, że w przypadku Austriaka, wszystkie drogi prowadzą właśnie tam. Pod koniec listopada, w pełni zdrowy po miesiącu leczenia wspomnianej kontuzji kolana, ponownie pojawił się na norweskich obiektach, aby przygotować dyspozycję na planowany powrót do Pucharu Świata.

Tam jego ekipie towarzyszyły zmienne warunki pogodowe, mgła, opady śniegu, ale przede wszystkim – prawdziwa zimowa aura będąca dla skoczków prawdziwym motorem napędowym. W Lillehammer dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli zajmował się zarówno szlifowaniem techniki, jak i testami sprzętu – wszystko po to, aby optymalnie przygotować się do pucharowego powrotu. W tym 27-latkowi pomagała cała ekipa profesjonalistów dbających o najmniejsze detale. – W pierwszym skoku kolano okazało się być stabilne. Teraz może on wrócić na dobre tory i dodawać mocy w każdej kolejnej próbie – komentował jeden z członków sztabu szkoleniowego Austriaka w jego internetowym vlogu. – To było świetne zgrupowanie. Pierwsze skoki na śniegu są zawsze czymś specjalnym. Byłem jednak całkowicie wolny od stresu i jak to zazwyczaj bywa czerpałem z tego dużo radości. Pierwsze próby były “okej”, a kolejne były coraz lepsze i lepsze. Myślę, że dobrze to wygląda przed pucharowym powrotem. Jestem zadowolony – komentował na łamach swojej oficjalnej strony internetowej.

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Gregor Schlierenzauer (fot. Julia Piątkowska)

Schlierenzauer wyraził tym samym chęć startu w zawodach najwyższej rangi w Titisee-Neustadt. Pucharowa karuzela zawita tam już w dniach 8-10 grudnia. O niesłabnącej pozycji multimedalisty mistrzostw świata świadczy choćby to, że miejsce w austriackiej ekipie trenera Heinza Kuttina ma niemalże “etatowo” zarezerwowane. Szkoleniowiec tamtejszej kadry od razu zdecydował, że najsłabszy z jego podopiecznych (okazał się nim Markus Schiffner) odpocznie od Pucharu Świata, a jego miejsce w Niemczech zajmie właśnie Schlierenzauer. Czy jeden z najbardziej utytułowanych skoczków narciarskich w historii będzie jeszcze w stanie powrócić do wyśmienitej formy sprzed lat? Czy problemy zdrowotne związane z kontuzjami i zwątpienie w swoje możliwości są już za nim? I czy w koreańskim PyeongChang sięgnie po upragnione olimpijskie złoto, którego wciąż brakuje mu w bogatym sportowym dorobku? Na te pytania odpowie on sam. Już wkrótce. Na skoczni. 

 

źródło: informacja własna / gregorschlierenzauer.at

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *