Anders Fannemel: „Potrzebowałem wygranej, dała mi motywację”

Anders Fannemel (fot. Magdalena Janeczko)

Mało kto oczekiwał triumfu Andersa Fannemela podczas pierwszego dnia rywalizacji PŚ na skoczni Gross-Titlis-Schanze w szwajcarskim Engelbergu. Sam Norweg w wywiadach udzielonych po konkursie nie krył swojego zaskoczenia, przyznał jednak, że wyczekiwane od dwóch lat zwycięstwo w zmaganiach „pierwszej ligi” mocno zmotywowało go do działania.

 

W pierwszym dniu zmagań PŚ w Szwajcarii pewnie zwyciężył Anders Fannemel  (133 m / 127,5 m), który uzyskane w pierwszej rundzie konkursowej prowadzenie utrzymał do końca rywalizacji na Gross-Titlis-Schanze (K-125 / HS-140). 26-letni zawodnik z Hornidal po finale zawodów nie krył zadowolenia z faktu, że po dłuższej przerwie znów mógł znowu stanąć na najwyższym stopniu podium. – To dla mnie piękny dzień! Minęły prawie dwa lata, odkąd wygrałem swój ostatni konkurs w Pucharze Świata. Dzisiejsze zwycięstwo  to potwierdzenie, że jestem na dobrej drodze i moja praca nie idzie na marne. Potrzebowałem takiego rezultatu, dał mi bardzo dużo motywacji – wyznał triumfator sobotnich  zawodów, który wyprzedził drugiego w stawce Richarda Freitaga o zaldwie 0,1 punktu.

Zadowolenia nie krył także trener „Wikingów”, Alexander Stoeckl. Szkoleniowiec norweskiej drużyny słusznie zauważył, że wszyscy jego podopieczni pokazali się z najlepszej strony: – To niesamowite, że Anders wygrał przy najniższym możliwym marginesie jednej dziesiątej punktu. Oddał dwa znakomite skoki i zasłużył na wygraną. Wszyscy moi zawodnicy pokazali się z bardzo dobrej strony. Jestem po prostu szczęśliwy – powiedział pochodzący z Austrii selekcjoner.

Na słowa uznania zasługiwała też postawa Daniela-Andre Tande, który z zajmowanej po pierwszej serii 12. pozycji (123,5 m) w finale przesunął się na wysokie 4. miejsce (129,5 m). Dużą niespodzianką był także bardzo dobry występ młodego norweskiego skoczka, Halvora Egnera Graneruda, który za sprawą skoków o długościach 132 i 125 metrów uplasował się na piątej lokacie. W pierwszej dziesiątce zmagań „wylądował” również Robert Johansson (128,5 m / 123 m).

Dyrektor sportowy ds. skoków w Norweskim Związku Narciarskim, Clas Brede Braathen, po zawodach w Engelbergu zauważył, że jego drużyna narodowa nie ma sobie obecnie równych na całym świecie. – Mówiłem to już wcześniej: prawdopodobnie nie ma w tej chwili drużyny, która mogłaby rywalizować z Norwegami. Mamy bardzo liczną i solidną kadrę. Najlepszym potwierdzeniem tego jest dzisiejsze zwycięstwo naszego zawodnika w konkursie Pucharu Świata – podsumował działacz.

 

źródła: TV2 / VG / NRK / informacja własna

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram