Piotr Żyła: „To był najlepszy dzień mistrzostw. Jutro dopiero byłoby super!” (WIDEO)

Piotr Żyła (fot. Bartosz Leja)Piotr Żyła w Oberstdorfie zapisał na swoim koncie już czwarty medal światowego czempionatu. Poprzednio stawał na podium Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym, dziś wraz z kolegami sięgnął po brązowe medale Mistrzostw Świata w lotach narciarskich. – To był mój najlepszy dzień na mistrzostwach. Jutro to dopiero byłoby super – powiedział ze śmiechem.

 

„To był mój najlepszy dzień na mistrzostwach”

Piotr Żyła dołożył swoją solidną cegiełkę do sukcesu biało-czerwonych na skoczni im. Heiniego Klopfera. Znany z zamiłowania do lotów Wiślanin szybował 212,5 oraz 204 metry, osiągając czwarte rezultaty swojej grupy. Czy podczas rywalizacji towarzyszyły mu nerwy? – Na pewno. Ale my zawodnicy raczej koncentrujemy się na tym, co mamy do zrobienia. Emocje związane z miejscem trzeba odstawić na bok i zrobić swoją robotę – stwierdził, a zapytany o to, czy czuł zmęczenie podczas czwartego dnia lotów, odparł: – To był mój najlepszy dzień na mistrzostwach. Czułem się najlepiej z wszystkich dni. Jutro to dopiero byłoby super!

Żyła ma już na swoim koncie cztery medale w drużynowych konkursach rangi mistrzowskiej. Wraz z kolegami sięgał po brązowe krążki MŚ w Val di Fiemme (2013 r.) i Falun (2015 r.), był też członkiem złotej ekipy w Lahti (2017 r.). Tym razem do swojej kolekcji dopisał brąz światowego czempionatu w lotach. – Każdy medal MŚ jest cenny, jest uhonorowaniem ciężkiej pracy, którą robimy na co dzień. Jest fajnie, wzruszenie też jest – zdradził, a o niespodziewanej lepszej dyspozycji słoweńskich rywali, odparł: – Taki jest sport. Mogło być srebro, ale mogło być też bez medalu. Cieszymy się z tego co jest, a nie z tego co mogłoby być. Można sobie zadawać pytania. Po co rozpamiętywać. To co Słoweńcy dziś skakali, to było jednak zaskoczenie. Każdy z nich skoczył naprawdę dobrze, nikt nie zepsuł. Po całym weekendzie nikt się tego nie spodziewał, że akurat oni tak dobrze poskaczą.

 

Żyła: PyeongChang? Coś zaczyna kurzyć na polu…

Żyłą wypowiedział się także o norweskiej dominacji w lotach narciarskich i patencie „Wikingów” na skocznie „mamucie”. – Nie ma co podpatrywać. Trzeba umieć dobrze wykorzystać swoją technikę i wtedy można walczyć także z nimi. W zeszłym roku nie raz z Norwegami walczyliśmy. Loty wygraliśmy? W sumie nie, ale byliśmy blisko. Każdy musi skakać swoje, to co umie. Troszkę trzeba też lepszej dyspozycji.

Z roku na rok każdy z nas ma coraz więcej doświadczenia. W zeszłym roku zostaliśmy mistrzami świata i jest nam łatwiej podchodzić do kolejnych zawodów, bo coś już osiągnęliśmy. Po prostu łatwiej się skacze, jak się ma świadomość, że już się coś wygrało. Wtedy jesteśmy w stanie być najlepszą drużyną na świecie – podsumował, a zapytany o to, czy podczas Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang biało-czerwonym łatwo będzie znieść presję, odparł dyplomatycznie: – Coś zaczyna kurzyć na polu…

 

 

korespondencja z Oberstdorfu,
Bartosz Leja, Adrian Kyć

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram