Apoloniusz Tajner dla SP: „Stoch góruje nad stawką. Szczyt formy? Na igrzyskach”

Apoloniusz Tajner, prezes PZN (fot. Julia Piątkowska)Zawody Pucharu Świata w Zakopanem są co roku wyjątkowym wydarzeniem dla polskiego świata sportu. Zarówno w konkursie drużynowym, jak i indywidualnym Apoloniusz Tajner widzi duże szanse biało-czerwonych na podium. Prezes PZN zapytany też o to, czy Kamil Stoch w PyeongChang obroni olimpijskie złoto, odparł: – Prawdopodobieństwo jest dużo większe niż 50 procent.

 

Polacy w Zakopanem mocni jak zawsze?

Polscy skoczkowie mają już za sobą dwie bardzo ważne zimowe imprezy w tym sezonie. Mowa oczywiście o Turnieju Czterech Skoczni oraz Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich. W obu imprezach Kamil Stoch zgarnął łącznie dwa indywidualne trofea (Złotego Orła za triumf w TCS i srebro MŚ). W zmaganiach drużynowych na niemieckim „mamucie” biało-czerwoni zgarnęli brąz. Czy jednak jest możliwe, przy tak napiętym terminarzu uzyskać wysoką formę w kluczowym momencie sezonu, podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w PyeongChang?

Da się, jeżeli zna się sezonowy „rozkład jazdy”. Pierwszy etap Pucharu Świata zakończony Mistrzostwami Świata w lotach narciarskich mamy za sobą. Cieszę się, że nasi zawodnicy zostali w Oberstdorfie dwa dni. Bezpośrednio po zawodach się wyspali, wyciszyli zrobili dwa treningi i dopiero wtedy wrócili do Polski. To jest fajny element – przyznał prezes PZN, Apoloniusz Tajner. – Wczoraj trener Stefan Horngacher badał formę swoich podopiecznych na tzw. płycie tensometrycznej. Fizycznie nasi skoczkowie są świetnie dysponowani. Jak skaczą? Kamil w tej chwili góruje poziomem nad dużą stawką, dorównuje mu tylko kilku. Widać jednak, że Stoch, Kubacki i Hula są w swojej pełnej formie. Żyła i Kot niewiele im ustępują i myślę, że po powrocie z „mamuta” na skocznię dużą, 125-metrową mogą skakać na zbliżonym poziomie do mocniejszej trójki – dodał.

W zakopiańskim Pucharze Świata nie wystartuje lider ekipy norweskiej, świeżo upieczony mistrz świata w lotach. – Nie ma Tandego, zatem grupa Norwegów jest troszkę osłabiona. Na pewno nasza drużyna będzie chciała to wykorzystać. W zasięgu podium w konkursie indywidualnym są na pewno Stoch i Kubacki, którzy skaczą w tej chwili rewelacyjnie. Dobrze się to zapowiada. Moje wieloletnie doświadczenia jeszcze z czasów Adama Małysza, pokazują że jeśli coś nie szło do Zakopanego, to już tu na Wielkiej Krokwi było lepiej niż można tego było oczekiwać. Trzeba się spodziewać sportowego widowiska na bardzo wysokim poziomie, dobrego dla nas. Nie mam wątpliwości, że nasi skoczkowie będą walczyć o podium i w drużynówce i indywidualnie – stwierdził z przekonaniem były trener Adama Małysza.

 

Najwyższa forma na igrzyska. Jak to się robi?

Apoloniusza Tajnera, który ma za sobą wiele lat pracy w roli szkoleniowca polskich skoczków, zapytaliśmy o to, czy w dyscyplinie o tak wielu zmiennych jak skoki narciarskie, da się „zaplanować” szczyt formy na konkretny moment w sezonie. – Są na to sposoby. Trener największą kontrolę ma nad treningiem motorycznym, fizycznym. Można to zaplanować od samego początku. Dlatego Stefan Horngacher tak wcześnie rozpoczął przygotowania w sezonie olimpijskim, już 7 kwietnia 2017 roku, bo później nie miałby czasu na zbudowanie bazy, na której opiera się pozostały trening – tłumaczył prezes PZN, po czym dodał: – Sam z zainteresowaniem to obserwuję, bo sam jako trener nigdy tak wcześnie nie rozpoczynałem sezonu i nie słyszałem, żeby ktokolwiek tak robił. My zazwyczaj rozpoczynaliśmy treningi między 7, a 15 maja, żeby zawodnicy od marca mogli odpocząć po sezonie. Teraz widać, że metody Hornagchera się sprawdzają. Motorykę trzeba oczywiście zgrać z techniką, odpowiednią ilością skoków, ograniczeniem czasu podróży. Nasi skoczkowie nie są przemęczeni, natomiast mają podbudowę i bazę taką, że wytrzymają do końca sezonu. U skoczka najważniejszy jest błysk. Trzeba wszystko robić tak, żeby tego nie „stępić”.

– Rozmawiałem z Horngacherem. On czuje, że szczyt formy przyjdzie na igrzyska. Trener kiedy jest z grupą, czuje te momenty, czy forma się zatrzymała, czy zwyżkuje. Żadnej gwarancji nie ma, tego się nie da przewidzieć. W zawodach jeden podmuch wiatru potrafi wszystko zepsuć, albo dać szansę komuś innemu – ocenił Tajner, a o szansach Stocha na obronę dwóch złotych medali olimpijskich, powiedział: – Tego się nie da przewidzieć. Prawdopodobieństwo jest dużo większe niż 50 procent.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram