Stefan Hula: „Wiedziałem, że jestem mocny. Będą myśli, że było blisko”

Stefan Hula (fot. Julia Piątkowska)Nie Kamil Stoch, a Stefan Hula okazał się najlepszym polskim skoczkiem w indywidualnym konkursie Pucharu Świata w Zakopanem. Doświadczony 31-letni zawodnik po pierwszej serii był nawet liderem całej rywalizacji, jednak ostatecznie zakończył zmagania na czwartej pozycji. – Będą myśli, że było tak blisko, ale takie jest życie – komentował.

 

W pierwszej konkursowej serii na Wielkiej Krokwi, Stefan Hula przejął od Kamila Stocha rolę lidera biało-czerwonej drużyny. To właśnie 31-letni skoczek ze Szczyrku dzięki 132-metrowej próbie był liderem zmagań. W serii finałowej poszybował 129,5 metra i ostatecznie wylądował tuż za podium, zaledwie 0,3 punktu za trzecim Peterem Prevcem. 

Wiedziałem, że prowadzę i jadę ostatni. Bardzo przyjemne doznanie. Można gdybać, już tego nie cofniemy. Nie pójdę i nie skoczę jeszcze raz, muszę to zaakceptować. Wiadomo, będą myśli, że było tak blisko, ale takie jest życie – mówił na gorąco po konkursie. Zapytany o to, jakie odczucia towarzyszyły mu w rundzie finałowej, odparł: – Na belce było w porządku. Najgorzej było jednak zaraz po, jak dowiedziałem się, że zająłem czwarte miejsce. Z drugiej strony to moje najlepsze miejsce.

Już od dłuższego czasu Stefan Hula prezentuje bardzo wysoką i równą formę. Jak sam ocenia swoją dyspozycję? – Skoki nie są idealne, także wiele rzeczy można w nich poprawić. To są jednak bardzo dobre, solidne skoki. Chyba we wszystkich seriach byłem w czołowej dziesiątce tutaj. To pozwala myśleć optymistycznie. Dobrze trenujemy i trener dobrze ustala nasz plan. Stefan Horngacher jest świetnym specjalistą zarówno pod względem naszego przygotowania, jak i motywowania nas do działania. Wie jak pobudzić człowieka do działania. Ja wiedziałem, że jestem mocny. On mi o tym przypomniał.

Najstarszy z polskich kadrowiczów zauważył, że siła ekipy trenera Horngachera polega na kolektywie. – Każdy z nas jest silny i jest pewnym punktem. Fajnie, że mamy taką zgraną paczkę. Nie ma problemu jeśli ktoś z nas skoczy gorzej, wtedy jest następny, który go zastąpi – powiedział, a zapytany o to, czy w kadrze A panuje wewnętrzna rywalizacja, odparł: – U nas nie ma rywalizacji między sobą. Wiadomo, że trener musi nas wybierać. Jesteśmy jednak zgrani, jesteśmy jedną ekipą.

Wiele osób zauważyło, że najlepsze sportowe lata Stefan Hula przeżywa już po „trzydziestce”. Sam podkreślał istotną rolę cierpliwości. – Powiedziałem to już podczas Mistrzostw Świata w lotach. Warto czekać, być cierpliwym i ciężko trenować. Nie wiadomo kiedy można się obudzić i zacząć odnosić sukcesy. Trzeba walczyć do końca. Wiele się zmieniło w mojej głowie. Już od czasu współpracy z Maćkiem Maciusiakiem zacząłem obchodzić najlepsze momenty w swojej karierze. To też jego wielka zasługa. Nie zwątpił we mnie i pomógł mi. Stefan przyszedł i też zaczął mnie ustawiać i korygować niektóre błędy. To zaczyna przynosić owoce – stwierdził.

O planach na najbliższe dni bohater polskich kibiców mówi krótko: – Na dzisiaj odpoczynek, później pewnie jakiś trening w środku tygodnia i Willingen.

 

korespondencja z Zakopanego,
Bartosz Leja

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram