Kraft nie był sobą, Schlierenzauer czuje się nowicjuszem, brylują Hayboeck i Fettner

Austriaccy skoczkowie (od lewej: Fettner, Schlierenzauer, Kraft), fot. Julia PiątkowskaStefan Kraft, Michael Hayboeck Gregor Schlierenzauer i Manuel Fettner to austriacka czwórka, która przystąpi do kwalifikacji do pierwszego olimpijskiego konkursu na skoczni normalnej HS-109 w PyeongChang. Heinz Kuttin nie powołał do drużyny Clemensa Aignera, który podczas treningów prezentował się najsłabiej.

 

Hayboeck i Fettner najlepsi na treningach

Austriacka drużyna w przeciwieństwie do Polaków czy Norwegów wystartowała zarówno w porannej jak i wieczornej sesji środowej treningowej. Tylko Stefan Kraft i Michael Hayboeck opuścili pojedyncze skoki. Rano wśród podopiecznych Heinza Kuttina najlepiej zaprezentował się Manuel Fettner. Reprezentant klubu SV Innsbruck Bergisel uplasował się odpowiednio na 6., 2., i 8. miejscu. – Poranna sesja była naprawdę bardzo dobra, w tej wieczornej zabrakło trochę gazu, energii, ale jest dobrze – podsumował swoje występy Austriak. Fettner w kolejnych próbach zajął 4., 13., i 12. lokatę. W czwartkowych treningach nie wziął udziału.

W trzech seriach rozgrywanych wieczorem najlepiej skakał natomiast Michael Hayboeck. Srebrny medalista poprzednich igrzysk olimpijskich z konkursu drużynowego odpuścił pierwszy skok w serii porannej, a w kolejnych dwóch próbach uplasował się w drugiej dziesiątce. Zdecydowanie lepsze skoki oddał podczas treningu wieczornego, w którym zajął 1. i  2. miejsce, z trzeciej próby ponownie zrezygnował, tak jak i z czwartkowego treningu.

Skoczek z klubu UVB Hinzenbach cztery lata temu w Soczi konkurs na skoczni normalnej zakończył na 5. lokacie. Początek obecnego sezonu nie zaczął się jednak po myśli Michaela Hayboecka. Na miesiąc przed inauguracją Pucharu Świata w Wiśle Austriak skręcił kostkę i musiał przerwać przygotowania. Po słabszych występach w Polsce, Finlandii i Rosji sztab szkoleniowy zdecydował, że trzeci zawodnik Turnieju Czterech Skoczni z sezonu 2015/2016 nie wystartuje w Titisee-Neustadt tylko skoncentruje się na treningu. Po przerwie Austriak prezentował się lepiej, raz uplasował się nawet w czołowej dziesiątce podczas konkursu w Innsbrucku, ale były to i tak przeciętne wyniki jak na czołowego skoczka poprzednich sezonów.

Wszyscy podopieczni Heinza Kuttina, którzy jechali na igrzyska nie wystartowali w Willingen tylko uczestniczyli w zgrupowaniu w Planicy. Patrząc na wyniki Michaela Hayboecka i Manuela Fettnera była to słuszna decyzja.

 

Schlierenzauer bez błysku, ale ze szczęśliwą liczbą

Dla Gregora Schlierenzauer będą to już trzecie igrzyska olimpijskie.  Z poprzednich dwóch za każdym razem wracał z medalem. W Vancouver wywalczył dwa brązowe medale indywidualnie i złoto w drużynie, a w Soczi razem z kolegami zdobył srebro. Utytułowany Austriak ma już 28-lat i jak sam mówi: „To brzmi brutalnie dużo, ale teraz czuję się tak jakbym skakał w swoim pierwszym sezonie. To dla mnie nowy początek”. Schlierenzauer wielokrotnie w tym sezonie podkreślał, że nie jest już tą samą osobą co kilka lat temu, skoki znów sprawiają mu przyjemność i wszystko przeżywa właściwie od nowa. – Do moich trzecich igrzysk olimpijskich podchodzę jako „nowy” i pozwalam siebie zaskakiwać we wszystkim. W najważniejszym dniu spróbuję przypomnieć sobie mój największy potencjał, skoncentrować się, ale i rozluźnić – mówił mistrz świata z 2011 roku z Oslo.

Podczas porannej środowej sesji treningowej Schlierenzauer prezentował się bardzo przeciętnie, zajął 27., 45., i 16. miejsce. Lepiej było już wieczorem, kiedy dwukrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni był 13., 9. i 7. – Ze skoku na skok jest coraz lepiej. Naprawdę nie ma już zbyt wiele do poprawy, aby oddawać dobre próby. Jestem w pełni zmotywowany, fizycznie czuję się dobrze i wyczekuję już startu – optymistycznie podsumował swoje dzisiejsze skoki zwycięzca 53. konkursów w ramach Pucharu Świata. Dodajmy, że w mało miarodajnych treningach rozegranych w czwartkowy poranek (wzięło w nim udział 21 z 65 zgłoszonych skoczków) Schlierenzauer zajmował 7., 8. i 2. miejsce.

Przed startem w igrzyskach sześciokrotny mistrz świata w jednym z wywiadów został zapytany o szczęśliwe liczby. – Mam swoje liczby, które wiele dla mnie znaczą. Istnieją tła do liczb, które tłumaczą dlaczego tak jest. Głównie stawiam na moją datę urodzenia. Więc 7, 1 i 90 to dla mnie bardzo potężna rzecz. 46 i 47 również mają dla mnie znaczenie, tak jak 53 – mówił Austriak. Może 7. lokata dwukrotnie zajęta przez Austriaka podczas treningów będzie dobrym prognostykiem przed czwartkowymi kwalifikacjami?

 

Słabe skoki Krafta

Stefan Kraft w ani jednej z sześciu środowych dzisiejszych serii treningowych nie uplasował się w czołowej dziesiątce. Rano zrezygnował z pierwszego skoku, a następnie zajął odległe 35. i 18. miejsce. Wieczorem było trochę lepiej, zwycięzca Kryształowej Kuli za poprzedni sezon uplasował się odpowiednio na 11., 22. i 11. pozycji, ale tylko raz przekroczył setny metr. Nieco lepiej było w czwartek, kiedy to w nielicznym startującym gronie plasował się na 2., 3. i 4. miejscu.

– W środę nie byłem sobą, byłem trochę cięższy. Może nadal odczuwam skutki długiego lotu… – zastanawiał się podwójny mistrz świata z 2017 roku. – Do konkursu pozostało jeszcze parę dni i wciąż mam nadzieję, że będzie dobrze – optymistycznie zakończył Stefan Kraft.

 

Austriackie szanse na medale

Austriacy dziennikarze oceniają, że skoczkowie i skoczkinie mogą wrócić do kraju nawet z dwoma medalami. Zauważają, że obecny sezon był bardzo zróżnicowany i trudno przewidzieć czy któryś z zawodników tego kraju stanie jednak na podium. Jeżeli stałoby się tak, że nikt z Austriaków nie znalazłby się w najlepszej trójce, powtórzyłaby się sytuacja z igrzysk olimpijskich w 2002 roku, podczas których ta znana z narciarskich tradycji nacja nie zdobyła w skokach narciarskich ani jednego medalu. Dziennikarze liczą jednak, że krążek może zdobyć Stefan Kraft i drużyna, podkreślają również, że Daniela Iraschko-Stolz jest jedną z kandydatek do podium w konkursie kobiet.

 

Malwina Wójciak
źródło: informacja własna, derstandard.at, krone.at

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram