Stefan Hula: “W środku jest złość. Nie czułem, żeby z wiatrem było aż tak mocno”

Stefan Hula (fot. Julia Piątkowska)W pierwszym indywidualnym konkursie olimpijskim w PyeongChang sporą niespodziankę mógł sprawić Stefan Hula. Doświadczony reprezentant Polski po pierwszej serii konkursowej był wyraźnym liderem zmagań po świetnym skoku na 111 metrów. W finałowej rundzie w wietrznej loterii 31-latek ze Szczyrku wylądował 0,9 punktu za podium.

 

111-metrowa próba w świetnym stylu zapewniła Huli 5,9 punktu przewagi nad kolejnymi zawodnikami w stawce – Kamilem Stochem i Johannem Andre Forfangiem (zajmowali ex aequo drugie miejsce). Olimpijskie złoto dla 31-letniego Polaka było zatem na wyciągnięcie ręki. W przeciągającej się w związku z trudnymi warunkami rundzie finałowej Hula poszybował 105,5 metra, co dało mu ostatecznie piątą pozycję.

- Wiadomo, że gdzieś w środku jest złość, ale z drugiej strony po co się złościć? Co mi to da? Nic. Takim złoszczeniem tylko bardziej bym sobie szkodził. Akceptuję to, co się stało. Akceptuję to, że było blisko, ale jednak się nie udało. Będę walczyć dalej – powiedział po olimpijskim konkursie na normalnej skoczni w PyeongChang.

Hula po raz drugi w karierze w zawodach najwyższej rangi był liderem na półmetku zmagań. Podczas konkursu Pucharu Świata w Zakopanem zakończył zmagania na czwartej pozycji. W PyeongChang scenariusz był bardzo podobny – podopieczny trenera Stefana Horngachera wylądował na piątej pozycji ze stratą zaledwie 0,9 punktu do podium. Czy brak lokaty na podium mógł być spowodowany presją? - Patrząc na warunki pogodowe starałem się zachować spokój. Siedziałem w ciepełku, więc nie było źle. Nie było za dużych nerwów. Wiedziałem, że potrafię daleko skakać i muszę tylko to udowodnić. Tak czy inaczej – jestem z siebie zadowolony. Myślę, że to dla mnie bardzo dobry czas. Jestem w bardzo dobrej dyspozycji – zapewnił.

Mimo iż w finałowej serii Hula, według elektronicznych wskaźników, korzystał z bardzo mocnego wiatru pod narty (2,28 m/s), sam był zaskoczony tym, że odjęto mu aż tyle punktów. - Szczerze mówiąc nie czułem, żeby z wiatrem było aż tak mocno, ale tak policzyło. Co zrobić? Było blisko. Piąte miejsce i tak jest wspaniałe i jest dla mnie wielkim sukcesem. Była szansa na więcej, ale akceptuję to, co jest. Zadecydowały szczegóły. Mogło być inaczej, ale nie jest. Teraz po prostu przetrawię to, co się stało – komentował.

 

źródło: wp.pl

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *