Olimpijski pech Żyły: „Igrzyska się dla mnie skończyły”. Kot buduje pewność siebie

Piotr Żyła i Maciej Kot (fot. Stefan Piwowar)Maciej Kot i Piotr Żyła, na co dzień hotelowi współlokatorzy podczas pobytu w miejscowościach, w których rozgrywane są zawody w skokach narciarskich. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Korei Południowej przed indywidualnymi konkursami musieli stoczyć wewnętrzną rywalizację o miejsce w kadrze. Jak obaj podeszli do tego wyzwania?

 

Kot buduje pewność siebie

Kamil Stoch, Dawid Kubacki i Stefan Hula – ta trójka, zarówno biorąc pod uwagę sportowy całokształt w trakcie tego sezonu, jak i treningi na olimpijskich obiektach w PyeongChang – to trójka, która mogła być pewna występu zarówno w zmaganiach na normalnym, jak i na dużym obiekcie. Korespondencyjną narciarską (oczywiście pełną szacunku) batalię o czwarte miejsce dwukrotnie stoczyć musieli Maciej Kot oraz Piotr Żyła. Przed konkursem na skoczni HS-109 w treningach ten pierwszy dystansował sympatycznego Wiślanina i według wielu słusznie został wytypowany przez trenera Horngachera do startu. W loteryjnym i wietrznym konkursie zajął ostatecznie 19. lokatę, wyraźnie okazując swoje niezadowolenie, szczególnie wobec jury zawodów, które zezwoliło na rywalizację w bardzo zmiennych warunkach wietrznych.

Treningowe próby Kota na dużym obiekcie ponownie były znacznie lepsze od skoków Żyły, który mimo tego iż tuż przed igrzyskami wskoczył na pucharowe podium w Willingen, w PyeongChang okazał się najsłabszym ogniwem polskiego zespołu. – Cieszy mnie przede wszystkim mój poziom. Wiadomo, że smutno mi z powodu sytuacji Piotrka, bo temu piątemu zawsze jest najgorzej. Żal mi też, że nie może oddać swojego dobrego skoku, choć potrafi to robić – powiedział Kot, który w seriach treningowych na dużym obiekcie zajmował odpowiednio 9., 20., 12., 26., 14. oraz 11. miejsce.

– Nie jest to jeszcze czerpanie wiadrami, ale ta pewność pomału się buduje i rośnie. Moje skoki są stabilne i stają się coraz lepsze. Nie jest to ogromny przeskok, ale też nie szukałem tu też jakichś dramatycznych rozwiązań i diametralnych zmian. Moja pewność siebie i psychika buduje się w pozytywny sposób – ocenił 26-letni Zakopiańczyk.

 

Olimpijski pech Żyły

Piotr Żyła z kolei już w trakcie treningowych prób zdał sobie sprawę, że aktualnie nie jest w stanie doskoczyć do poziomu swoich kolegów z drużyny. W poszczególnych seriach zajmował 32., 22., 36., 32., 29. oraz 26. pozycję. – Z moimi skokami stało się coś niedobrego. W Willingen jeździło się zupełnie inaczej. Miałem świetne czucie. Moja pozycja była pewna i stabilna. Tutaj nie umiałem znaleźć balansu. Albo mnie ciągnęło do przodu albo do tyłu. Walczyłem o to, żeby było dobrze, ale to się nie udało – tłumaczył słabsze próby 31-latek.

Trener Stefan Horngacher już po drugim skoku treningowym powiedział mi, że nie będę brał udziału w piątkowych kwalifikacjach. Na pewno jest mi smutno, ale taki jest sport. Muszę się z tym pogodzić – mówił Wiślanin po czwartkowych w PyeongChang.

Mimo iż przed skoczkami nie tylko sobotnia rywalizacja indywidualna, ale także poniedziałkowy konkurs drużynowy, Piotr Żyła jasno ocenił swoją dyspozycję i stwierdził, że nie znajdzie się dla niego miejsce w polskiej ekipie podczas walki o ostatni komplet olimpijskich medali w skokach narciarskich. – Dla mnie IO się skończyły, zanim się zaczęły, ale bywa i tak. Sezon się nie skończył, także pozdrowienia z CiangaPonga – napisał na swoim oficjalnym profilu na Instagramie. Dodajmy, że już przed czterema dniami brylujący w mediach społecznościowych zawodnik dodał zdjęcie ilustrujące dotychczasowe pechowe występy polskich skoczków podczas XXIII Igrzysk Olimpijskich.

Warto przypomnieć, że Żyła będący jednym z najlepszych polskich skoczków narciarskich ostatniej dekady ma wyjątkowego pecha w kwestii olimpijskich zmagań. Po słabym początku sezonu 2009/2010 nie znalazł się w kadrze na igrzyska w Vancouver, a cztery lata później mimo iż był w kadrze A i udanie rozpoczął zimowe zmagania, nie trafił z formą na olimpijską rywalizację w Soczi – indywidualnie wystartował tylko na dużej skoczni i zajął tam odległą 34. pozycję. W konkursie drużynowym, w którym Polacy zajęli 4. miejsce, okazał się z kolei najsłabszym ogniwem polskiego zespołu.

 

 
 

nie dobry misiek #pieter #misiekchang

Post udostępniony przez Piotr Żyła (@piotr_zyla_official)

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram