Kot z najlepszym skokiem w PyeongChang, Stoch: „Walczyć mamy w sobotę”

Maciej Kot i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Maciej Kot i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Maciej Kot i Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)W każdej z serii treningowych na dużej skoczni w PyeongChang Kamil Stoch plasował się w czołowej trójce stawki. Jedynie w kwalifikacjach zajął siódmą lokatę. – Mieliśmy się tylko zakwalifikować, walczyć mamy w sobotę – uspokajał obrońca tytułu. Najlepszy skok w czasie pobytu w Korei Południowej oddał za to Maciej Kot, który był ósmy.

 

Stoch: „Zabrakło płynności. Walczyć mamy w sobotę”

Kamil Stoch po bardzo udanych treningowych skokach, w tym jednej wygranej serii ze 139,5-metrową odległością, w serii próbnej przed kwalifikacjami poszybował 130,5 metra zajmując trzecią lokatę. Podczas walki o udział w sobotnim konkursie lider polskiej kadry startując z 15. belki przy wietrze 1,16 m/s pod narty osiągnął 131,5 metra co dało mu siódme miejsce. Dla porównania, najlepszy zawodnik kwalifikacji, Norweg Robert Johansson przy takiej samej długości rozbiegu i minimalnie słabszych podmuchach (1,11 m/s) poszybował 135 metrów.

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

30-letni reprezentant Polski zapytany o zmienne warunki, które znów miały spory wpływ na wyniki, odparł: – Nie mam na to wpływu. Wpływ mam tylko na swoje skoki, a te w kwalifikacjach były solidne i stały na dobrym poziomie. Aczkolwiek mogą być lepsze. Zabrakło mi trochę płynności. W piątek mieliśmy się tylko zakwalifikować, walczyć mamy w sobotę.

Poprawiłem parę elementów. Skacze mi się coraz łatwiej, ale mam też świadomość, że moje skoki mogą być coraz lepsze. Będę nad tym pracował – zapewnił Stoch cytowany przez Michała Bugno z Wirtualnej Polski.

 

Kot: „To jeden z najlepszych skoków”

Bardzo zadowolony z kwalifikacyjnej próby był za to Maciej Kot. Mimo iż w serii próbnej 26-letni podopieczny trenera Horngachera był dopiero 31. ze 117-metrową odległością, to w kwalifikacjach umiejętnie wykorzystał mocniejszy wiatr pod narty (1,89 m/s) oraz wyższy najazd (16. belka) i poszybował aż 138 metrów. Taki rezultat dał mu ostatecznie ósmą pozycję. – To był jeden z najlepszych skoków, jakie oddałem w Pjongczangu. W końcu trafiłem dobre warunki i nic mi nie przeszkodziło. A wręcz przeciwnie – nawet pomogło. Wiatr cały czas miał tendencję do wiania pod narty, ale podmuchy były nierówne. Można było trafić na mocny podmuch za progiem, a potem była cisza, co wytrącało z równowagi – mówił o swoich wrażeniach, po czym dodał: – Chciałbym w konkursie skakać co najmniej tak dobrze, jak w kwalifikacjach.

Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)
Maciej Kot (fot. Julia Piątkowska)

Zeszłoroczny triumfator jednego z pucharowych konkursów w Korei Południowej skomentował też znakomity skok Ryoyu Kobayashiego na 143,5 metra, w którym to Japończyk ustanowił nowy oficjalny rekord dużej skoczni olimpijskiej. – Kiedy zawodnik wyjdzie dobrze z progu i jest dobrze ułożony, to każdy podmuch powoduje, że można polecieć dalej. Było to widoczne w przypadku Japończyka, który leciał i leciał. I nagle zaczął nabierać wysokości zamiast spadać. Tyle, że belka była wtedy zamieszczona dosyć wysoko. To była trochę decyzja pod publikę – ocenił.

Maciej Kot, który jeszcze wczoraj wygrał wewnętrzną rywalizację z Piotrem Żyłą i wywalczył miejsce w olimpijskich składzie na kwalifikacje, wspomniał także o swoim koledze, który mimo absencji w zawodach wspiera biało-czerwoną drużynę. – Piotrek przybił piątkę. Powiedział, żebyśmy dali ognia i trzyma za nas kciuki. Nie było go na skoczni podczas kwalifikacji, bo było bardzo zimno. Na pewno jednak osobiście będzie nas wspierać podczas zawodów. Wiem, że nie jest to łatwa sytuacja, bo sam to nieraz przeżywałem, ale Piotrek znosi to naprawdę godnie – zakończył.

 

źródło: wp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram