Kamil Stoch: „Najlepsze czasy jeszcze przede mną”

Kamil Stoch w PyeongChangKamil Stoch w wielkim stylu sięgnął dziś po trzeci w karierze tytuł mistrza olimpijskiego. Polak w konkursowych próbach w niekorzystnych warunkach wietrznych osiągał 135 oraz 136,5 metra. – Wielu skoczków pokazało najlepszą formę. Te dwa skoki były moimi najlepszymi podczas tych igrzysk. Mam nadzieję, że najlepsze czasy jeszcze przede mną – komentował.

 

Mimo iż to Stoch złotymi zgłoskami zapisał się w historii sportu, konkurs olimpijski na dużej skoczni był pełen emocji. Na polskiego skoczka napierali zarówno Niemiec Andreas Wellinger, jak i Norweg Robert Johansson. – W sobotę wielu skoczków pokazało najlepszą formę. Jestem zadowolony z pracy, którą tu wykonałem. Te dwa skoki były moimi najlepszymi podczas tych igrzysk – komentował tuż po konkursie 30-letni reprezentant Polski.

Podopieczny trenera Stefana Horngachera po raz trzeci w karierze wywalczył tytuł mistrza olimpijskiego. Przed czterema laty polski skoczek zdobył dwa złote medale w rosyjskim Soczi. Jak Stoch porównuje te sukcesy? – Każdy rok jest inny, każdy sezon czy każde zawody są inne. W Soczi to były dla mnie dwa niesamowite konkursy. Tam drugie złoto wygrałem siłą rozpędu, a tu, w Pjongczangu, przy tak wysokim poziomie, trzeba było sobie na nie zapracować. Trzeba było skoczyć najlepiej, jak się potrafi. Cieszę się, że przy napięciu i wszystkim, co działo się dookoła, potrafiłem to zrobić – przyznał szczęśliwy polski skoczek.

Sobotni konkurs na dużej skoczni w PyeongChang był rozgrywany w całkiem sprawiedliwych warunkach w porównaniu do indywidualnej rywalizacji na normalnym obiekcie. Mimo tego Stoch po raz kolejny trafił na wiatr w plecy, odpowiednio 0,29 oraz 0,28 m/s w plecy. Sam przyznał jednak, że w Korei Południowej był świadom swojej wysokiej dyspozycji. – Liczyłem, że stać mnie tu będzie na wiele. Wiedziałem, że zostałem dobrze przygotowany i znajduję się w bardzo dobrej dyspozycji. Po konkursie na normalnej skoczni czułem, że nie pokazałem wszystkiego, na co mnie stać. Starałem się jednak nie narzucać na siebie żadnej presji i na nic się nie nastawiać. Chciałem robić wszystko z uśmiechem, wierząc, że stać mnie na bardzo dobre skoki. Podchodziłem do tego konkursu ze spokojem, nie robiąc nic na siłę – zapewniał.

Stoch tradycyjnie podziękował też osobom, które przyczyniły się do wielkiego olimpijskiego sukcesu. – Ten złoty medal to efekt bardzo dużej pracy, wykonanej przez wielu ludzi. Ale warto też podziękować Bogu. Za to, że konkurs olimpijski był takim, w którym każdy mógł pokazać, na co go stać. Sukces dedykuję przede wszystkim swojej żonie Ewie, ale też sztabowi szkoleniowemu, bo uważam, że to efekt pracy całego zespołu. Od trenera, przez asystentów, fizjoterapeutę, serwisantów i doktora aż po dyrektora sportowego, który robi tu niesamowitą pracę – wymienił świeżo upieczony mistrz olimpijski.

Indywidualne konkursy na olimpijskich skoczniach w PyeongChang już się zakończyły, jednak skoczków wciąż czeka zacięta rywalizacja drużynowa. Czy Stoch ma apetyt na kolejne medalowe zdobycze? – Czy widzę szansę na walkę z Norwegami w drużynówce? Czas pokaże. Przed sobotnim konkursem też się wydawało, że Norwegowie są nie do pokonania, a jednak stało się inaczej. Stać nas na wiele, ale pod warunkiem, że każdy z nas zrobi to, co potrafi najlepiej – zapowiada.

 

źródło: wp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram