Kubacki liczył na srebro, Stoch: „Walczyliśmy do ostatniego skoku”

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)Polscy skoczkowie do samego końca walczyli o jak najwyższą lokatę w drużynowym konkursie olimpijskim na dużym obiekcie w PyeongChang. Mimo zaciętej rywalizacji, a momentami przewagi nad Niemcami, biało-czerwoni zakończyli rywalizację z brązem na trzeciej pozycji. – Było dużo adrenaliny. Mój ostatni skok nie był czysto trafiony – komentował Kamil Stoch.

 

Stoch: „Ostatni skok nie był trafiony”

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

W pierwszej serii konkursowej Kamil Stoch oddał skok na odległość 139 metrów i w swojej grupie uzyskał drugą notę. Nieznacznie wyżej punktowany był tylko skok Niemca Andreasa Wellingera, który poszybował 140 metrów. W finałowej rundzie, przed skokami tych dwóch zawodników było już wiadomo, że będą one decydowały o tym, kto sięgnie po olimpijskie srebro, a komu przypadnie w udziale brąz. Najpierw Niemiec poszybował 134,5 metra, a chwilę później Polak wyrównał jego osiągnięcie. To jednak podopieczny trenera Schustera otrzymał większą bonifikatę punktową za bardziej niekorzystny wiatr i to nasi zachodni sąsiedzi mogli się cieszyć z tytułu wicemistrzów olimpijskich. Stoch mimo satysfakcji z kolejnego miejsca na podium, nie ukrywał, że finałowa próba nie była najlepsza w jego wykonaniu.

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)
Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

– Było dużo adrenaliny, ale starałem się robić to, co umiem najlepiej. Mój ostatni skok nie był czysto trafiony, ale był świetny technicznie. Włożyłem w niego bardzo wiele energii i dlatego zdołałem ulecieć tyle metrów. Każdy z nas dał z siebie sto procent swoich możliwości. Walczyliśmy do samego końca, do ostatniego skoku i do ostatniej setnej sekundy lotu – zapewniał Stoch cytowany przez Michała Bugno z Wirtualnej Polski, podkreślając, że Polacy nie przegrali srebra, a wywalczyli brąz. Należy zaznaczyć, że w medalowej rozgrywce liczyły się tak naprawdę wyłącznie trzy drużyny (na czele ze „złotymi” Norwegami), które wyraźnie przewyższały o kilka klas pozostałych rywali. – To był niesamowity i historyczny wieczór. Polskie skoki musiały czekać na to przez wiele lat – dodał tuż po zakończeniu drużynowej rywalizacji lider biało-czerwonych, który w nieoficjalnej klasyfikacji indywidualnej uzyskał trzecią notę dzisiejszego konkursu.

 

Kubacki: Liczyliśmy na srebrny medal

Dawid Kubacki (fot. Przemek Wardęga)
Dawid Kubacki (fot. Przemek Wardęga)

Drugim bardzo mocnym ogniwem polskiego zespołu poraz kolejny okazał się Dawid Kubacki, który w pierwszej serii szybując aż 138,5 metra był najlepszym zawodnikiem trzeciej grupy. W drugiej rundzie skacząc 135,5 metra zaledwie o pół punktu ustąpił Richardowi Freitagowi z Niemiec i mógł jedynie czekać na finałowej rozstrzygnięcia związane z korespondencyjnym pojedynkiem Stocha z Wellingerem.

Było trochę zawodu. Liczyliśmy, że po skoku Kamila wyświetli się jedynka i będziemy mieli srebrny medal. Ale się nie wyświetliła i cieszymy się z medalu brązowego. Pokazaliśmy sportowego ducha do samego końca. Walka była zacięta, myślę, że kibicom się podobało – komentował 27-letni zawodnik z Szaflar.

Jak przyznał podopieczny trenera Horngachera, brązowy medal olimpijski zdobyty z kolegami z drużyny jest dla niego osłodą po dość pechowych konkursach indywidualnych, w których zajmował odpowiednio 35. oraz 10. miejsce. – Medal jest wisienką na torcie. Przyjechałem tu ze świadomością, że mogę walczyć także indywidualnie, ale poukładało się raz nieszczęśliwie, a za drugim razem skok nie do końca mi wyszedł. Walczyłem jednak do końca. To spełnienie marzenia. Coś, na co pracuje się całe życie – podsumował Kubacki.

 

źródło: wp.pl

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram