Mackenzie Boyd-Clowes: „Nie zakochałem się w skokach od razu. Natknąłem się na nie przypadkowo”

Mackenzie Boyd-Clowes, fot . Julia Piątkowska

Mackenzie Boyd-Clowes, fot . Julia Piątkowska

Dla Mackenziego Boyd-Clowes’a zmagania w PyeongChang były trzecimi z rzędu Igrzyskami, podczas których reprezentował barwy Kanady. W tym roku na barki 26-latka położono całkowitą odpowiedzialność za wynik męskiej kadry z kraju klonowego liścia na ZIO. Zawodnikowi z Toronto trudno było kryć obawy o przyszłość tamtejszych skoków narciarskich. 

 

Mackenzie Boyd-Clowes oraz Taylor Heinrich jako jedyni Kanadyjczycy reprezentowali swoją ojczyznę w skokach narciarskich na XXIII ZIO. Spośród tamtejszej męskiej kadry narodowej tylko 26-latek otrzymał nominację do występu w PyeongChang. Postali dwaj członkowie kadry – Mattthew Soukup oraz Joshua Maurer – nie prezentowali formy pozwalającej im nawiązanie realnej walki z najlepszymi zawodnikami, dlatego musieli zostać w domu. Urodzony w Toronto 26-latek nie pozostawał jednak w Korei samotny. Jedyny startujący regularnie w PŚ Kanadyjczyk na co dzień trenuje oraz jeździ na konkursy wraz z ekipą narodową Stanów Zjednoczonych. Brak zawodników w drużynie Kanady mocno zaniepokoił pochodzącego z Toronto zawodnika.

– Przygnębia mnie fakt, że nie ma w Kanadzie żadnej konkurencji wśród skoczków, ani na poziomie, który reprezentuję ja, ani na poziomie programów rozwoju młodych talentów. Nie mamy rozwiniętej infrastruktury niezbędnej do uprawiania skoków, dlatego zainteresowanie tym sportem jest zbyt niskie. Marzę o tym, że pewnego dnia zobaczę na własne oczy jak skoki w Kanadzie rozwijają się – wyznał skoczek zza Oceanu.

Boyd-Clowes zaczął trenować skoki w wieku 7 lat. W tym czasie jego motywacje do uprawiania sportu wielokrotnie się zmieniały. – Jeszcze w 2010 roku na Igrzyskach w Vancouver powiedziałbym, że od dziecka marzyłem o skakaniu na nartach. Dziś stwierdziłbym raczej, że po prostu natknąłem się na skoki przez przypadek. Nie zakochałem się w nich od razu, kiedy przyjęto mnie do klubu w Calgary. Dopiero po kilku latach rekreacyjnego uprawiania sportu i zdobywania kolejnych poziomów umiejętności, zacząłem widzieć moją karierę w dłuższej perspektywie – stwierdził 26-latek.

Kanadyjczyk w PyeongChang w konkursie na normalnej skoczni zajął 26. lokatę, a na dużej – 21. – Miejsce w pierwszej trzydziestce może nie brzmi jak szczególny powód do dumy, ale dla mnie jako jedynego reprezentanta mojego kraju to duże osiągnięcie. Tym bardziej, że skoki są zupełnie nieobecne w kulturze Kanady. Ogląda się je jedynie w czasie Igrzysk. To nie do pojęcia, że w każdy weekend na jakiejś skoczni w Europie zbiera się 30-40 tys. ludzi, aby podziwiać skoki, a w telewizji jest to najpopularniejszy na Starym Kontynencie sportem zimowy. Kanada to zupełnie inny świat. – zdradził Mackenzie. – W PeyongChang czasem czułem się dziwnie otoczony przez sportowców, którzy aspirowali do medali. W porównaniu z nimi zadowolenie z 21. lokaty może wydawać się dziwne.  Biorąc jednak pod uwagę to jak mało popularne są skoki w Kanadzie, trzeba przyznać, że moje osiągnięcia należy mierzyć w zupełnie innej, bardziej korzystnej skali – dodał zawodnik klubu Altius Nordic Ski Club.

Boyd-Clowes wyraził obawy o to czy jego dyscyplina w ogóle przetrwa próbę czasu. Główną przyczyną jego wątpliwości jest fakt, że jedyna infrastruktura odpowiednia do trenowania skoków znajduje się w Calgary. – Musimy dołożyć wszelkich wysiłków, aby utrzymać ten ośrodek i wspierać rozwój młodych talentów. Jeśli obiekty w Calgary nie będą nadawały się do startów, to możemy na zawsze pożegnać się ze skokami – dobitnie podsumował reprezentant Kanady.

 

Magdalena Janeczko

Źródła: olympics.cbc.ca / informacja własna

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *