Janus spokojny o posadę w Słowenii? Prevc: „Igrzyska były odzwierciedleniem formy”

Peter Prevc (fot. Julia Piątkowska)XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie nie były udane dla słoweńskich skoczków narciarskich. Podopieczni Gorana Janusa w konkursie drużynowym zajęli piąte miejsce, a w rywalizacji indywidualnej najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem był Peter Prevc, który był 10. na dużej skoczni. Sami Słoweńcy pogodzili się z obecnie prezentowanym poziomem.

 

Prevc: „Ciągle ciężko pracuję”

Goran Janus i Peter Prevc za czasów życiowej formy Słoweńca (fot. Julia Piątkowska)
Goran Janus i Peter Prevc za czasów życiowej formy Słoweńca (fot. Julia Piątkowska)

Słoweńska ekipa w składzie Jernej Damjan, Anze Semenic, Tilen Bartol i Peter Prevc wywalczyła piątą pozycję w zmaganiach drużynowych w południowokoreańskim PyeongChang. Uplasowali się tuż za czwartą w stawce Austrią, do której stracili 10,6 punktu. W poniedziałkowej rywalizacji zespołowej najlepiej zaprezentował się Peter Prevc, który jako jedyny spośród podopiecznych Gorana Janusa oddał dwie próby powyżej 130. metra (kolejno 134,5 m i 133,5 m). – Moje skoki były lepsze niż w sobotę, więc mogę być usatysfakcjonowany. Wynik? Wszyscy skakaliśmy tak jak do tej pory w tym sezonie i uzyskaliśmy piąty rezultat. Szkoda, że nie pokonaliśmy Austriaków. Jednak te igrzyska są odzwierciedleniem mojej obecnej formy. Ciągle ciężko pracuję i nie mogę oddać idealnych skoków. To nie jest łatwe, ale każdego ranka na tych igrzyskach budziłem się z nadzieją, że w końcu się uda. Z dnia na dzień robiłem postępy – podsumował zdobywca Kryształowej Kuli w sezonie 2015/2016. Przypomnijmy, że w konkursie na normalnej skoczni najstarszy z rodzeństwa Prevców był 12., a tydzień później na dużym obiekcie zamknął czołową dziesiątkę. – Kto wie, ale może mógłbym osiągnąć coś więcej w Korei Południowej gdybyśmy zostali tutaj jeszcze przez dwa tygodnie – dodał żartobliwie. Utytułowany Słoweniec wciąż ma apetyt na odnoszenie sukcesów. Nie powinno to jednak dziwić, skoro cztery lata temu z Soczi przywiózł srebrny i brązowy medal. Tym razem aktualna dyspozycja mistrza świata w lotach narciarskich z 2016 roku nie pozwoliła mu na walkę o najwyższe laury. Czas pokaże, czy uda mu się odzyskać formę sprzed dwóch sezonów.

 

Doświadczenie debiutantów, Damjan bez presji

Anze Semenic - zwycięzca z Zakopanego podczas igrzysk nie błysnął formą (fot. Julia Piątkowska)
Anze Semenic – zwycięzca z Zakopanego podczas igrzysk nie błysnął formą (fot. Julia Piątkowska)

Po raz pierwszy na igrzyskach olimpijskich Słowenię reprezentowali Tilen Bartol i Anze Semenic. Młodzi skoczkowie znaleźli się w składzie konkursu drużynowego. – Jestem rozczarowany, ponieważ nie pomogłem za bardzo zespołowi. Moje skoki nie były na dobrym poziomie. Zdobyłem jednak nowe doświadczenie i zapamiętam na długo niezwykłą atmosferę imprezy czterolecia – przyznał 25–letni Semenic. Niespodziewany zwycięzca pucharowego konkursu w Zakopanem, w indywidualnych zmaganiach na dużej skoczni olimpijskiej był 30., a na normalnym obiekcie nie startował (w słoweńskiej czwórce wystąpił wtedy Timi Zajc). Z lepszej strony pokazał się natomiast 18-letni Bartol. Dwukrotny drużynowy mistrz świata juniorów z 2017 roku w swoim debiucie olimpijskim został sklasyfikowany odpowiednio na 16. i 17. pozycji. – Czuję się szczęśliwy, że uczestniczyłem w igrzyskach. Teraz już wiem, jakie emocje towarzyszą temu wydarzeniu. Mam nadzieję, że przyjadę jeszcze na tą prestiżową imprezę, ale już z większymi ambicjami i osiągnę lepsze wyniki – zapowiedział.

Najbardziej doświadczony słoweński skoczek, Jernej Damjan realistycznie ocenił rezultat „drużynówki”. – Jesteśmy trochę zawiedzeni, że nie udało się wskoczyć na czwarte miejsce. Z drugiej strony bylibyśmy tuż za podium i byłby jeszcze większy niedosyt, więc przyjmujemy piątą lokatę. Zwłaszcza, że nie odczuwaliśmy presji ze strony mediów, ponieważ nasze dotychczasowe starty po prostu nie wskazywały na walkę o medale – stwierdził. 34-latek z Lublany indywidualną rywalizację olimpijską zakończył kolejno na 28. i 16. pozycji.

 

Janus z kontraktem do 2020 roku

Tilen Bartol - nadzieja na przyszłość słoweńskich skoków? (fot. Maria Grzywa)
Tilen Bartol – nadzieja na przyszłość słoweńskich skoków? (fot. Maria Grzywa)

Słoweński trener Goran Janus nie był rozczarowany występem swoich podopiecznych w PyeonChang. – W konkursie drużynowym mogliśmy rywalizować tylko o czwartą lokatę. Nie udało się, ale moi zawodnicy zasługują na gratulację za walkę do ostatniego skoku. Piąte miejsce jest wskaźnikiem naszej aktualnej rzeczywistości – skomentował. Rodzime media piszą jednak o najgorszym zimowym sezonie skoczków pod skrzydłami Janusa. 47-letni szkoleniowiec pytany o dalszą współpracę ze Słoweńcami zachowuje spokój.  Nie boję się o utratę stanowiska. W przeszłości nie było tak, że brak medalu na ważnej imprezie, oznacza koniec pracy trenera. Poza tym mam kontrakt do 2020 roku  Warto przypomnieć, że Goran Janus prowadzi słoweńską kadrę A od 2011 roku i jest m.in. współtwórcą największych triumfów Petera Prevca. Mimo słabych startów jego zespołu w obecnym Pucharze Świata, miał kilka powodów do radości. Do swojego dorobku trenerskiego może dopisać drużynowe wicemistrzostwo w lotach narciarskich czy pierwsze zwycięstwo Anze Semenica w PŚ w Zakopanem, wywalczone w poprzednim miesiącu.

 

                                                                                      źródła: siol.net / delo.si

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram