Ostatni sezon Waltera Hofera w Pucharze Świata? Kto ewentualnym następcą?

Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)

Walter Hofer (fot. Bartosz Leja)

Walter Hofer, fot. Bartosz LejaKoniec sezonu olimpijskiego wciąż przed nami, jednak niewątpliwie już pod koniec marca możemy być świadkami pożegnań. Dla niektórych zawodników najważniejsza impreza czterolecia, czyli igrzyska w PyeongChang może być kresem sportowej kariery. Jak się okazuje, nie jest wykluczone, że z kibicami pożegna się także kierownictwo cyklu Pucharu Świata.

 

Zawody najwyższej rangi w skokach narciarskich, a w szczególności Puchar Świata dla wielu kibiców może się kojarzyć nie tylko ze sportową rywalizacją na skoczni, ale także osobą Waltera Hofera, który ma decydujący wpływ na wiele kluczowych kwestii związanych z przebiegiem konkursów. Postać niewątpliwie posiadająca ogromne doświadczenie, jak i w dużej mierze kontrowersyjna. To właśnie decyzje podejmowane przez Austriaka wspólnie z jury poszczególnych zawodów niejednokrotnie oddziaływały na ostateczne wyniki zmagań. Zmiany belek startowych, ustalanie dopuszczalnej prędkości wiatru (tzw. korytarze wiatrowe), przesuwanie rozpoczęcia konkursów, ich rozgrywanie lub odwoływanie – każda z tych kwestii za każdym razem jest szeroko dyskutowana i omawiana przez ekspertów, jak i kibiców. Ogromną odpowiedzialność nie tylko za sprawiedliwe, zgodnie z ideą fair play, rozgrywanie konkursów, ale także za bezpieczeństwo zawodników w tak wrażliwej na warunki atmosferyczne dyscyplinie sportu jak skoki narciarskie, dyrektor Pucharu Świata bierze na siebie już od ponad ćwierć wieku.

To właśnie w 1992 roku 37-letni wówczas Walter Hofer objął swoją do dziś piastowaną funkcję. Na początku, rozwijająca się wciąż dyscyplina sportu dopiero wkraczała do świadomości kibiców, a także coraz częściej gościła na ekranach telewizorów. To właśnie działania Austriaka w ogromnej mierze przyczyniły się do wzrostu popularności, a także widowiskowości skoków narciarskich. Puchar Świata kierowany przez doktora Uniwersytetu Salzburskiego (Hofer studiował nauki sportowe) stawał się areną zmagań dla najlepszych, którzy otrzymywali coraz lepsze warunki – zarówno pod względem sportowym, sprzętowym, jak i finansowym. Za telewizyjnymi transmisjami, atrakcyjnością coraz dłuższych skoków, zwiększaniem popularności skoków narciarskich w większej ilości krajów poszły także większe premie dla zawodników będące następstwem bardzo znaczących sponsorów. Wprowadzenie serii kwalifikacyjnej, która zrobiła z PŚ zawody ścisłej narciarskiej elity, a w późniejszych latach kompensacja punktowa za wiatr oraz belkę startową sprawiły, że tempo i spektakularność rozgrywanych konkursów wzrastały. Oczywiście krytyków nowych pomysłów, szczególnie tych związanych z odejmowanymi i dodawanymi punktami nie brakowało i nie brakuje. Grunt jednak w tym, że dyscyplina się rozwija. Dotyczy to także sprzętu używanego przez zawodników, jak i skoczni, na których rozgrywane są konkursy. Wszędzie wkraczają nowoczesne technologie mające zapewnić jednocześnie coraz lepsze wyniki, jak i bezpieczeństwo zawodników.

Przez lata działalności w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, pod egidą której odbywają się konkursy skoków narciarskich, Hofera w rewolucjonizowaniu tej dyscypliny wspierał oczywiście sztab ludzi. Nierozłącznym asystentem Austriaka w zawodowej działalności był Miran Tepes, który do kierowania „ruchem na skoczni” dołączył niedługo po 1992 roku. Niegdyś bardzo dobry słoweński skoczek narciarski reprezentujący w dawnych latach Jugosławię, jako działacz był odpowiedzialny za ocenę warunków atmosferycznych na skoczni, a co za tym idzie decydowanie o tym, czy skoczek może rozpocząć swoją próbę. Zapalanie zielonego światła wielokrotnie wiązało się ze sporym ryzykiem, co wielokrotnie mogliśmy obserwować dzięki kamerom skierowanym na Tepesa. Szczególnie dramatycznymi momentami były groźne upadki, których w skokach narciarskich całkowicie uniknąć nie sposób. Podobnie jak w przypadku Hofera, odpowiedzialność, którą praktycznie podczas każdego skoku brał na siebie Słoweniec była ogromna. Jako że przed kilkoma laty coraz większe sukcesy na międzynarodowych arenach zaczął odnosić jego syn, Jurij Tepes, doszło do ważnych zmian i decyzji. Miran Tepes po sezonie 2015/2016 zrezygnował z funkcji asystenta dyrektora PŚ. – Główną przyczyną jest chęć uniknięcia konfliktu interesów. Pojawiło się dużo zarzutów i pytań, jak mogę pełnić tak ważną funkcję, będąc jednocześnie bezstronnym i niezależnym, skoro w zawodach sukcesy odnosi mój syn. Nie było bezpośredniego odwołania, ale sytuacja stała się napięta – mówił wówczas na łamach słoweńskich mediów. Ze skokami się jednak nie pożegnał – obecnie niespełna 57-latek z Lublany pełni tożsamą funkcję, ale w żeńskim Pucharze Świata.

Na miejsce doświadczonego działacza przyszła młodość. Tak bowiem z pewnością można określić Borka Sedlaka, który od początku sezonu 2016/2017 objął funkcję dotychczas pełnioną przez Tepesa. Były czeski skoczek narciarski, który jeszcze niedawno na skoczni rywalizował z wciąż aktywnymi zawodnikami, od prawie dwóch lat decyduje o „ruchu” na skoczniach i (oczywiście w ramach ustalonych korytarzy wiatrowych) ma wpływ na to, w jakich warunkach będzie przebiegała rywalizacja na najwyższym światowym poziomie.

Okazuje się jednak, że na tym zmiany w pucharowym kierownictwie mogą się nie skończyć. Każdy interesujący się skokami narciarskimi z pewnością kojarzy osobę Seppa Gratzera. Rówieśnik i rodak Waltera Hofera od wielu lat odpowiedzialny za przestrzeganie przez zawodników przepisów dotyczących sprzętu narciarskiego oraz samej wagi skoczków ma decydujący wpływ na ostateczne zatwierdzenie wyników zawodów. Jeżeli okaże się, że po kontroli sprzętu któryś z zawodników ma za długie narty, zbyt obszerny kombinezon, lub też jeden z elementów jego stroju nie spełnia wymogów określonych przepisami FIS, to właśnie Gratzer podejmuje decyzję o jego dyskwalifikacji. Dodajmy, że od sezonu 2015/2016 kombinezony skoczków narażone na największą możliwość manipulacji są sprawdzane nie tylko po, ale także po skoku. – Jeżeli kontrola jest na starcie, a w Pucharze Świata staramy się, aby była, wówczas każdy jest kontrolowany przed usadowieniem się na belce. Po skoku kontrola jest wyrywkowa, ponieważ nie ma fizycznej możliwości sprawdzenia wszystkich. Trwałoby to godzinę dłużej niż sama seria konkursowa. Wyboru dokonuje kontroler. Czasami jest to wybór losowy, czasami według tylko kontrolerowi znanych kryteriów – mówiła nam o realiach kontroli sprzętowej jesienią ubiegłego roku Agnieszka Baczkowska, pełniąca odpowiedniczką Seppa Gratzera w żeńskim Pucharze Świata. 

Przypomnijmy, że latem 2016 roku podczas jednego z konkursów letniego cyklu FIS Grand Prix, doświadczonego austriackiego działacza zastąpił Michael Neumayer, skoczek, który dopiero co zakończył wówczas sportową karierę. Niemiec sprawował kontrolę nad sprzętem zawodników, z którymi sam jeszcze niedawno rywalizował. Mimo iż podczas pucharowych zmagań to nadal Sepp Gratzer czuwa nad przestrzeganiem przepisów, u jego boku często pojawia się Neumayer i to on wydaje się być najbardziej prawdopodobnym następcą Austriaka.

A jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość Waltera Hofera? Czy mający wśród kibiców tyle samo zwolenników, co przeciwników działacz będzie kontynuował kierowanie pucharową karuzelą? Mimo pojawiających się słów krytyki, nikt nie jest w stanie odmówić mu wizjonerskiego podejścia do skoków narciarskich, które w ciągu ostatniego ćwierćwiecza zrobiły milowe kroki i zapisały się w świadomości nie tylko krajów nordyckich będących kolebką tej dyscypliny sportu, ale także w wielu innych, nie tylko europejskich państwach. Koordynacyjna rola pełniona przez Hofera zaowocowała współpracą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej z wieloma krajowymi związkami narciarskimi, co było impulsem dla rozwoju „skoczniowej” infrastruktury, nowymi cyklami zawodów i popularyzacją tego sportu nawet w krajach określanych w narciarskiej nomenklaturze jako „egzotyczne”. Poza tym, nieco żartobliwie mówiąc, któż z nas wyobraża sobie transmisję skoków narciarskich bez choćby jednego kadru przedstawiającego Waltera Hofera z krótkofalówką w dłoni, majestatycznie wpatrującego się w górę skoczni?

Być może już niebawem będziemy musieli jednak przyzwyczaić się do nowych obrazków. Może okazać się, że nie bez powodu w strukturach FIS pojawia się większa niż w poprzednich latach duża ilość nowych twarzy. To, że Mirana Tepesa zastąpił obecnie 36-letni Borek Sedlak, na następcę Seppa Gratzera szkoli się 39-letni Michael Neumayer może nie być przypadkowe i do uczestnika tej pokoleniowej zmiany już po olimpijskim sezonie może dołączyć Walter Hofer. Czteroletni cykl od XXII do XXIII igrzysk za nami, a skoki narciarskie potrzebują nowych impulsów i świeżych pomysłów. W zakulisowych rozmowach już od jakiegoś czasu mówi się, że po zimie 2017/2018 Walter Hofer może podjąć decyzję o zakończeniu trwającej ponad 25 lat misji. Jeżeli tak by się stało, pojawia się kluczowe pytanie – kto może zastąpić doświadczonego Austriaka na stanowisku dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich?

Nie jest to kwestia przesądzona, jednak nie da się nie zauważyć, że w pucharowej karuzeli od kilku lat poszukuje się nowego, świeżego spojrzenia w celu dynamicznego rozwoju dyscypliny. W zakulisowych informacjach pojawiają się już nawet głosy mówiące o ewentualnych następcach Hofera. W opiniach działaczy często przewija się nazwisko jednego z czeskich delegatów technicznych FIS. Ivo Greger, bo o nim mowa, pełnił już kluczowe funkcje (TD, Technical Delegate – delegat techniczny) podczas zawodów najwyższej rangi, w tym w trakcie Pucharów Świata mężczyzn. Doświadczenie, które 44-letni działacz zdobył także w konkursach niższej rangi (Puchary Kontynentalne, a także Puchary Świata kobiet) z pewnością są dobrą rekomendacją dla Czecha, który, co ciekawe obchodzi urodziny dokładnie 28 lutego, czyli zaledwie trzy dni po wciąż aktualnym dyrektorze Pucharu Świata, Walterze Hoferze. Być może jednak te daty nie są przypadkiem i o 19 lat młodszy od Austriaka Czech, na kolejne ćwierćwiecze przejmie kierownictwo nad światowymi skokami narciarskimi? Dodatkowym atutem Gregera może się okazać jego… narodowość. Czeski duet Sedlak-Greger z kraju, który aktualnie pod względem sportowym nie pełni kluczowych ról na skoczniach mógłby idealnie współpracować podczas koordynacji pucharowych zmagań.

Nie można wykluczyć jednak także innych scenariuszy. Być może funkcję dyrektora Pucharu Świata przejmie już niebawem wspominany już Borek Sedlak, który od dwóch lat nabiera bezcennego doświadczenia jako asystent dyrektora Pucharu Świata w skokach narciarskich? A może będziemy świadkami kolejnego, powrotnego transferu, i Waltera Hofera zastąpi jego niegdysiejszy „zastępca”, Miran Tepes? Najprawdopodobniej wszystkiego oficjalnie dowiemy się dopiero w trakcie, lub po pucharowych konkursach w słoweńskiej Planicy, które zakończą olimpijski sezon 2017/2018.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram