Juniorzy nie zawodzą, kadra B w rozsypce. Zniszczoł: „Trudno o motywację przy takich wynikach”

Aleksander Zniszczoł (fot. Agata Bodak)Kiedy najlepsi polscy skoczkowie walczą w turnieju Raw Air, w czasie minionego weekendu zawodnicy z zaplecza kadry A rywalizowali w Pucharze Kontynentalnym w Zakopanem. Znów o sile biało-czerwonych stanowili juniorzy, nieco starsi narciarze zawodzili. – Jestem zmęczony, jest mi ciężko psychicznie – powiedział nam Aleksander Zniszczoł z kadry B.

 

Juniorzy siłą zaplecza polskiej kadry A

Podczas obu konkursów narciarskiej „drugiej ligi” rozgrywanych w sobotę i niedzielę na zakopiańskiej Wielkiej Krokwi, w ramach pozytywów możemy rozpatrywać wyłącznie występ juniorów trenera Macieja Maciusiaka. Bardzo solidnie spisywał się Paweł Wąsek dwukrotnie zajmując 10. miejsce. Ponadto w finałowej trzydziestce zameldował się Bartosz Czyż (23. i 19. miejsce), dla którego były to pierwsze w karierze punkty zimowego Pucharu Kontynentalnego. 25. i 24. miejsce zapisał na swoim koncie Tomasz Pilch, który jednak już na początku sezonu zrobił więcej, niż można się było spodziewać (po dwóch zwycięstwach był nawet liderem cyklu).

– Jestem bardzo zadowolony z zawodów, choć skoki nie były do końca udane. Miałem spore problemy z trafieniem w próg, ale całe szczęście jest to błąd, z którym jestem w stanie sobie poradzić – mówił jeszcze w sobotę Wąsek, który oddawał skoki na odległość 129 i 133 metrów. – Dzisiejszy dzień był ponownie bardzo udany dla mnie. Pierwszy skok był jeszcze nie do końca udany, ponieważ trochę za bardzo wziąłem narty zaraz za progiem na siebie. Ale za to drugi był już najlepszy jaki oddałem w ten weekend w Zakopanem – komentował z kolei w niedzielę, kiedy to osiągał 126,5 oraz 132,5 metra.

Usatysfakcjonowany z życiowego osiągnięcia był z kolei Czyż. – Jestem zadowolony z mojego wyniku, gdyż były to pierwsze punkty w zimowej edycji Pucharu Kontynentalnego. Cieszę się z tych punktów, bo lepiej zdobyć je późno, nic wcale – mówił 19-latek w sobotę, kiedy szybował 127,5 oraz 122 metry zajmując 23. lokatę. W niedzielę Wiślanin zdołał jeszcze poprawić swoją życiówkę w PK – wywalczył 19. miejsce. – Moje skoki były dobre i na pewno dawały mi radość. Nie były już spóźnione tak jak to było w sobotę podczas finałowej serii. Ten weekend podsumuję na pewno na plus – zapewniał.

Intensywny pod względem startów i wrażeń sezon daje się już we znaki Tomaszowi Pilchowi, który i tak śmiało może być określany zimowym odkryciem polskich skoków narciarskich. W sobotę czwarty zawodnik tegorocznych Mistrzostw Świata Juniorów skakał 127,5 i 121,5 metra, co dało mu 25. pozycję. – Skoki były w miarę dobre. Próba w pierwszej serii była w porządku, jednak w finale ten skok był już troszkę spóźniony. Zawody były dla mnie dobre, ale i też trudne. Niestety męczę się na skoczni, ale jest to już końcówka sezonu, także walczę do końca o jak najlepsze wyniki. Ten sezon jest już dla mnie długi i trochę opadłem z sił. Do moich skoków wkradły się również błędy i zacząłem kombinować. Ze skoku na skok staram się poprawiać te błędy i mam nadzieję na dobre wyniki w ostatnich zwodach tej zimy – dzielił się wrażeniami. Dodajmy, że w niedzielę Pilch uzyskiwał 120,5 oraz 131,5 metra i zajął 24. miejsce.

 

Kadra B zawodzi, Zniszczoł: „Ciężko się zebrać przy takich wynikach”

Niestety zdecydowanie poniżej oczekiwań spisali się reprezentanci polskiej kadry B. Wystarczy zauważyć, że na doskonale znanej sobie skoczni, przed własną publicznością, z pięciu podopiecznych czeskiego trenera Radka Židka tylko raz zapunktował Aleksander Zniszczoł, zajmując na dodatek odległą 30. lokatę. To kolejny z bardzo słabych występów polskich skoczków, określanych niegdyś następcami Kamila Stocha.

Klemens Murańka mający już za sobą udane epizody w Pucharze Świata, a także choćby zwycięstwo w zeszłorocznym Letnim Pucharze Kontynentalnym, po raz kolejny tej zimy stanowił tło dla rywalizacji najlepszych, plasując się na 32. i 35. miejscu. 40. i 34. lokata to „osiągnięcia” Krzysztofa Miętusa, który kolejny rok z kolei nie potrafi udowodnić przypisywanego mu kiedyś sporego potencjału. Do formy sprzed kilku sezonów nie potrafią póki co powrócić także „skoczkowie po przejściach”, czyli Andrzej Stękała (50. i 54. miejsce) oraz Krzysztof Biegun (59. miejsce w drugim konkursie, w pierwszym nie pojawił się na starcie).

Komentarza dotyczącego kończącego się sezonu udzielił nam Aleksander Zniszczoł, który aktualnie zajmuje 20. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Kontynentalnego. – Jestem zmęczony i jest mi bardzo ciężko psychicznie. Jestem rozżalony, bo liczyłem na więcej i myślałem, że będzie to inaczej wyglądało. Dawałem z siebie wszystko i nie mam sobie nic do zarzucenia. Jest mi po prostu przykro – przyznał wicemistrz świata juniorów z 2012 roku. W Zakopanem podopieczny trenera Židka zajmował odpowiednio 30. (126,5 / 110,5 m) oraz 36. miejsce (119,5 m). Przed zawodnikiem kadry B ostatnie tej zimy zawody Pucharu Kontynentalnego, które odbędą się już w czasie najbliższego weekendu w Czajkowskim. Zapytany o to, co chciałby uzyskać na rosyjskiej skoczni „Śnieżynka”, odparł: – Chcę skakać  tak jak umiem, krok po kroku. Muszę dociągnąć do końca sezonu z pełną motywacją i dać z siebie wszystko, jednak ciężko się zebrać przy takich wynikach – zakończył. 

 

Agata Bodak, Anna Karczewska
źródło: informacja własna / komunikat prasowy PZN

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram