Skoki pod dachem w Wernigerode – projekt, w którym sport przegrał z polityką

Wizualizacja projektu krytych skoczni w Wernigerode (fot. Designgroup / Designgroup.eu)Postęp technologiczny umożliwia wdrażanie innowacji przy konstrukcji nowoczesnej infrastruktury sportowej. Jednym z takich rozwiązań jest projekt budowy krytej skoczni narciarskiej, o którego realizację od kilku lat starają się Niemcy. Niestety, mimo planów, wszystko wskazuje na to, że skoki pod dachem w Wernigerode przegrały z polityką lokalnych władz.

 

Skoki narciarskie, od samego początku dziejów tej dyscypliny, rządzą się pewnymi prawami. Ściślej mówiąc, prawami natury, która rozdaje karty na skoczniach całego świata. Najlepszym tego przykładem są konkursy Pucharu Świata rozgrywane w fińskiej Ruce. Rywalizację na Rukatunturi (K-120 / HS-142) w równych i sprawiedliwych warunkach bardzo często utrudnia wiatr, którego podmuchy niejednokrotnie doprowadziły do niebezpiecznych sytuacji lub zaskakujących rozstrzygnięć.

Wpływ czynnika naturalnego na przebieg zawodów miały ograniczyć przeliczniki za wiatr i belkę startową, wprowadzone przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS). Bardzo szybko okazało się jednak, że nowoczesne technologie nie zawsze wygrają z tym, co pierwotne. Punkty dodawane bądź odejmowane od noty zawodników, zrobiły ze skoków narciarskich swego rodzaju rozgrywkę matematyczną. Można odnieść wrażenie, że od kilku lat znacznie częściej zastanawiamy się nad tym, w jakich warunkach przyjdzie skakać naszym ulubieńcom, niż nad tym, który z nich osiągnie lepszą odległość.

„Złotym środkiem” na wszelkie czynniki zewnętrzne, niezależne od zawodników, mógł okazać się projekt budowy krytego obiektu w niemieckim miasteczku Wernigerode, o którym informowaliśmy na naszym portalu niespełna półtora roku temu. Wszystko wskazuje jednak na to, że nowoczesne centrum sportowe nie powstanie w miejscu jego pierwotnej lokalizacji. Przeciwnikami inwestycji okazali się przedstawiciele lokalnych władz.

 

Założenia projektu – nowoczesne centrum sportów zimowych z krytą skocznią

Inicjatorem projektu jest Klaus-Dieter Goetze, były sędzia międzynarodowy, obecny na igrzyskach olimpijskich w Salt Lake City (2002 r.). Od października 2015 roku prowadzi on rozmowy z przedstawicielami lokalnych władz, organizuje projekcje filmów i prezentuje założenia całego projektu – niestety bezskutecznie.

Przypomnijmy, że w miasteczku położonym w Saksonii, miało powstać nowoczesne centrum sportów zimowych o nazwie Astberg Winter Sports Center, przeznaczone zarówno dla profesjonalnych sportowców, jak i dla amatorów. Plan zakładał wybudowanie ogromnej hali, pod której dachem znalazłyby się dwie skocznie narciarskie, stok alpejski, wyciąg narciarski, a także tory do narciarstwa biegowego, boblesjów i sportu saneczkowego, hotel oraz wieża obserwacyjna. Całe przedsięwzięcie miało być wzorowane na Vogtland Arenie w Klingenthal, a jego koszt oszacowano na ok. 100 milionów euro. Trybuny miały pomieścić 10.000 kibiców.

 

Polityczny spór wokół projektu. CDU i SPD: „To zbyt duże wyzwanie”

O sprawie skoków pod dachem w Wernigerode ponownie zrobiło się głośno pod koniec ubiegłego roku, kiedy na światło dzienne wyszedł spór polityczny dotyczący realizacji inwestycji. Swojego zniecierpliwienia przeciągającym się oczekiwaniem na ostateczną zgodę władz na rozpoczęcie budowy nie ukrywał pomysłodawca projektu, Klaus-Dieter Goetze. – Rozmawiamy już wystarczająco długo, Rada Miasta powinna podjąć decyzję. Będziemy mogli wykupić od miasta teren pod budowę Astberg, czy też nie? – pytał 69-latek.

W odpowiedzi na postawione pytanie, głos zabrali lokalni przedstawiciele frakcji politycznych, którzy nalegali na Radę Miasta Wernigerode, aby ta nie wyraziła zgody na budowę i odstąpiła od pomysłu realizacji całej inwestycji w powiecie Harz. – Miasto nie powinno sprzedawać ani dzierżawić gruntów będących jego własnością pod inwestycje, które wspierają rozwój masowej turystyki – powiedział lider Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Kevin Mueller. Co więcej, według socjaldemokratów, realizacja projektu budowy hali sportowej wpłynie negatywnie na okoliczne tereny zielone. Nieco innym tonem niż partyjni koledzy, wypowiadał się przewodniczący miejskiej Komisji Gospodarczej, Jurgen Joern. – Odbyliśmy długie rozmowy, nie jesteśmy zamknięci. Nie powinniśmy odrzucać projektu już na samym początku, jednak jest on zbyt dużym wyzwaniem dla całego miasta. Powinniśmy skupić się na dokończeniu trwających planów i inwestycji. Każdy inwestor powinien być traktowany tak samo – powiedział.

Podobne głosy płyną ze strony lokalnych polityków Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), w imieniu których wypowiedział się przewodniczący Roland Richter. – Widzieliśmy szansę w realizacji tego przedsięwzięcia, m.in. ze względu na prywatnych inwestorów. Doszliśmy jednak do podobnego wniosku, co SPD – miasto powinno w pierwszej kolejności wykonać inne, priorytetowy projekty. Budowa centrum sportów zimowych to w tym momencie zbyt duże wyzwanie. Życzę Klausowi-Dieterowi Goetze wszystkiego dobrego – powiedział 51-letni polityk.

Swój sprzeciw, co do realizacji projektu wyrażają także „Zieloni”, których stanowisko w tej kwestii przedstawiła przewodnicząca Sabine Wetzel. Wynika z niego, że ugrupowanie jest przeciwko użytkowaniu i niszczeniu lasów na terenie miasta w związku z budową centrum sportów zimowych. Za słusznością inwestycji, według przedstawicieli wszystkich opcji politycznych, nie przemawia fakt, że budowa Astberg Witersports Center mogłaby stworzyć 150 nowych miejsc pracy.

 

Goetze: „Nie widzę szans na realizację projektu”. Gdzie poskaczą pod dachem?

Mijają kolejne miesiące, wciąż toczone są te same rozmowy, a szans na porozumienie między przedstawicielami lokalnej sceny politycznej, Radą Miasta Wernigerode i Klausem-Dieterem Goetze nie widać. Pojawia się zatem pytanie, co dalej?

Burmistrz miasta, Petter Gaffert, który deklaruje się jako osoba bezpartyjna, miał latem 2017 roku podjąć decyzję zezwalającą na wykup terenu pod inwestycję. Tak się jednak nie stało, a głównym powodem miał być zbyt mały wkład finansowy (130.000 euro) wniesiony przez pomysłodawcę budowy hali sportowej oraz potencjalnego wykonawcę całej inwestycji, czylu austriacką firmę Porr AG, która brała udział m.in. w przebudowie obiektu w Garmisch-Partenkirchen.

Nie widzę żadnych szans na realizację projektu w Wernigerode. Latem 2017 roku mieliśmy otrzymać decyzję dotyczącą wykupu terenu pod budowę od władz miasta, a minął już prawie rok. Chyba nikt nie chce załatwić tej sprawy z ludźmi, którzy chcą zrobić coś pozytywnego w swojej ojczyźnie – zauważył zrezygnowany Klaus-Dieter Goetze.

Mimo niepowodzenia realizacji inwestycji na miasteczku nad rzeką Hommelte, inicjator idei skoków narciarskich pod dachem nie zamierza się poddać. Warto zaznaczyć, iż pod koniec roku kalendarzowego, przedstawiciel firmy Porr AG – Gerald Tornow, zagroził, że może zostać wybrana nowa lokalizacja pod budowę wspomnianej infrastruktury. – Trzy inne miasta zgłosiły się do nas, więc cała ta sytuacja ma także dobre strony. Potencjalne kandydatury na nową lokalizację zgłosiły Bawaria, Turyngia oraz powiat Harz –  z nadzieją zakończył Goetze.

 

Oskar Szechnicki
źródło: volksstimme.de / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram