Thomas Diethart zakończył karierę: “Będę tęsknił”

Thomas Diethart, fot. Bartosz LejaW sezonie 2013/2014 wydawało się, że Thomas Diethart po sensacyjnym triumfie w Turnieju Czterech Skoczni może na długie lata zostać liderem austriackiej kadry. Później okazało się, że był to jedynie chwilowy rozbłysk wielkiej formy reprezentanta klubu UVB Hinzenbach. Dietharta najbardziej złamały poważne upadki.

 

Do czasu debiutu w prestiżowym niemiecko-austriackim Turnieju Czterech Skoczni, Thomas Diethart miał za sobą jedynie cztery starty w konkursach Pucharu Świata. 21-latek miał co prawda udane występy w zawodach niższej rangi, jak choćby triumf w klasyfikacji generalnej cyklu Alpen Cup w sezonie 2009/2010, czy lokaty na podium w konkursach Pucharu Kontynentalnego. Występy Austriaka w pucharowych zmaganiach w Engelbergu w grudniu 2013 roku, w których zajął 4. i 6. miejsce były jednak znakiem ogromnego progresu jego sportowych możliwości. Tego co stało się później w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i Bischofshofen nie spodziewał się nikt. Nie znany szerszej publiczności Thomas Diethart zajmując 3., 1., 5. oraz ponownie 1. miejsce wytrzymał ogromną presję i zwyciężył w 62. Turnieju Czterech Skoczni zostawiając w tyle takie narciarskie sławy jak Thomas Morgenstern czy Simon Ammann. Wydawało się, że ogromny sukces osiągnięty w prestiżowej imprezie otworzy utalentowanemu zawodnikowi z Tulln an der Donau drogę do wielkiej i długo trwającej sportowej kariery. Stało się jednak inaczej. Gwiazda Thomasa Dietharta jak szybko rozbłysnęła, tak szybko zgasła. Austriak nie potrafił wytrzymać ciążących na nim oczekiwań i nawiązać do turniejowych skoków.

Do końca sezonu 2013/2014 Diethart nie wskoczył już na podium, jednak w klasyfikacji generalnej zajął bardzo dobre, 8. miejsce. W międzyczasie zajął 4. lokatę w indywidualnym konkursie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi, a wraz z kolegami z austriackiej kadry w olimpijskim konkursie wywalczył srebrny medal. Już w kolejnym sezonie nie było już tak kolorowo. Dopiero 43. miejsce w pucharowej generalce to wyraźny sygnał spadku sportowej formy i nie najlepsza odporność na obciążenia psychiczne. Do tego doszły problemy z techniką i poważne upadki. Pierwszy z nich przydarzył się Diethartowi w lutym 2016 roku podczas Pucharu Kontynentalnego w niemieckim Brotterode. Wówczas Austriak tuż po wyjściu w progu stracił równowagę w locie, z impetem uderzył w zmrożony zeskok i bezwładnie zsunął się na sam dół skoczni. Do szpitala został przetransportowany helikopterem – tam lekarze zdiagnozowali stłuczone płuca, ponadto zawodnik miał mocno pokiereszowaną twarz. Wtedy sam zapowiadał, ze na skocznię powróci. Jak powiedział, tak zrobił. Już w lipcu 2016 roku dwukrotnie wskoczył na podium zawodów FIS Cup w Villach. Od tego czasu wziął jednak udział tylko w 9 konkursach rangi FIS – bez sukcesów. Ponadto w listopadzie 2017 roku Diethart zaliczył kolejny groźny upadek. W trakcie jednego z przedsezonowych treningów w Ramsau, podobnie jak wcześniej w Brotterode, po wybiciu runął na zeskok. Austriak znów helikopterem został odtransportowany do szpitala – tam okazało się, że nabawił się wstrząśnienia mózgu, krwawienia wewnątrz czaszki i stłuczenia płuc. Twarz skoczka również w przerażający sposób ukazała to, jak poważny był to upadek. Po tym wydarzeniu 26-latek na skocznie już nie powrócił. – Może powinienem spróbować czegoś innego – zastanawiał się wówczas.

 

3rd try —————->>still hurts maybe i should try something else

Post udostępniony przez Thomas Diethart (Didl) \,,/ (@thomasdiethart)

- To by było na tyle. Dziękuję wam wszystkim za wsparcie, szczególnie mojej rodzinie, przyjaciołom, kolegom z drużyny, trenerom i sponsorom. Naprawdę będę tęsknił za uczuciem latania – napisał krótko na swoich oficjalnych profilach na popularnych portalach społecznościowych.

 

 

źródło: Facebook/ Instagram

 

Komentarze

comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *