Kamil Stoch: „To nie jest najwyższy poziom, który chcę osiągnąć”

Kamil Stoch podczas kwalifikacji do indywidualnego konkursu Pucharu Świata w Wiśle zajął odległe 48. miejsce. W trudnych warunkach i z niskiem belki osiągnął 111 metrów, jednak rzutem na taśmę uzyskał awans do niedzielnych zmagań. Nieco lepiej skakał w treningach, a tuż przed pucharową inauguracją przyznał: – Moja dyspozycja jest stabilna. To jednak nie jest jeszcze najwyższy poziom, który chcę osiągnąć.

Tuż po zakończeniu minionej zimy, polscy skoczkowie kontynuowali cykl treningowy, aby jak najszybciej zbliżyć się do optymalnej dyspozycji z myślą o następnym sezonie. – Letni czas był dla nas pracowity. Właściwie nie było „początku” przygotowań, po prostu kontynuowaliśmy naszą pracę tuż po zakończeniu zimowego sezonu – przyznał mistry olimpijski z PyeongChang. Podczas konferencji poprzedzającej pucharową inaugurację w Wiśle, wtórował mu sam trener Stefan Horngacher: – Nie było powodu, żeby po Planicy robić przerwę. Wszyscy zawodnicy byli cały czas w dobrej dyspozycji, na wysokim poziomie nie mieli żadnych problemów, a to stwarza możliwość na rozpoczęcie treningów. Mieliśmy właściwie jeden tydzień przerwy. Jeśli wszyscy są gotowi na trenowanie, to po prostu trenujemy.

U progu sezonu 2018/2019 Kamil Stoch zapytany o ocenę swojej aktualnej formy, odparł: – Czuję się dobrze. Moja dyspozycja na tę chwilę jest dobra, stabilna. Wiadomo, że to nie jest jeszcze najwyższy poziom, który chciałbym osiągnąć w najbliższym czasie. Teraz najwazniejsze jest samopoczucie i zdrowie, a tutaj jest wszystko w porządku. Z uśmiechem, dużą dozą radości i chęci do rywalizacji na śniegu, przystąpię do skakania.

31-letni reprezentant Polski odniósł się także do nowych przepisów dotyczących procedury kontrolowania wagi zawodników. Międzynarodowa Federacja Narciarska poprzez ważenie skoczków bez butów chce w ten sposób nakłonić skoczków do nabrania dodatkowych kilogramów i zapobiec spekulacjom dotyczącym zbyt niskiej wagi zawodników. – Bardzo wiele mówi się o tym przepisie, kóry wydaje się być niewiadomo jak bardzo istotnym, natomiast on nic nie zmienia. To są tylko drobne zmiany, nasza waga będzie mierzona bez obuwia skokowego. My próbujemy natomiast dostosować wagę przede wszystkim do swojego samopoczucia. Najważniejsze, żeby dobrze czuć się z tą wagą, którą mamy i żeby była ona najlepsza do jak najdłuższych skoków – stwierdził Stoch.

Od lat wiadomo, że dobry start sezonu mają skoczkowie, którzy jak najszybciej po letnich startach przyzwyczają się do w pełni zimowych warunków. Jak podchodzi do tego zawodnik klubu KS Eve-nement Zakopane? – Jeżeli chodzi o przestawienie się z igelitu na śnieg, oczywiście jest różnica, natomiast nie jest to aż tak istotne. Najważniejsze jest dla nas dobre czucie pozycji najazdowej i dobre przejście zmiany z torów ceramicznych, na tory lodowe. Mieliśmy tu w Wiśle okazję trenować na torach lodowych od około miesiąca czasu. To mamy opanowane w mniejszym lub większym stopniu – ocenił, a zapytany o radzenie sobie z twardym wiślańskim zeskokiem obiektu im. Adama Małysza odparł: – Trzeba uważać w pierwszych skokach na lądowanie. Tu może być inaczej, bo to nie jest naturalny śnieg, tylko wyprodukowany z kryształków lodu. Trzeba zachować szczególną uwagę. Każdy z nas umie jednak jeździć na nartach, także wystarczy jeden, dwa skoki na rozpoznanie podłoża, a później można lecieć najdalej jak się da, i wylądować najlepiej jak się da.

Dodajmy, że podczas trenoingowych prób w Wiśle, Kamil Stoch osiągał 118,5 oraz 128,5 metra, co pozwoliło mu na zajęcie 21. oraz 9. miejsca. W kwalifikacjach skok w trudnych warunkach na odległość 111 metrów pozwolił mu na awans do niedzielnych zmagań indywidualnych z 48. lokaty.

 

informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram