Wielkie norweskie rozczarowanie, Evensen: „Balansujemy na granicy”

Po bardzo słabym występie norweskich skoczków podczas inauguracji w Wiśle, tamtejsze media mówią o wielkim rozczarowaniu. W dwóch konkursach „Wikingowie” zdobyli zaledwie 56 punktów i w Pucharze Narodów (jako obrońcy tego trofeum) zajmują odległe 9. miejsce. Ponadto dyskwalifikacja Roberta Johanssona w zmaganiach drużynowych postawiła znak zapytania przy stosowaniu przepisów przez podopiecznych trenera Alexandra Stoeckla.

 

FIS mówi o dużym błędzie, Evensen: „Czasem balansuje się na granicy”

Kombinezon skoczka narciarskiego (fot. Konrad Janota)
Kombinezon skoczka narciarskiego (fot. Konrad Janota)

To właśnie Norwegowie, obok Niemców i Polaków byli stawiani w gronie głównych faworytów do zwycięstwa w sobotnim konkursie drużynowym w Wiśle. Podczas oficjalnych zmagań skoczkowie z Krainy Fiordów nie tylko nie zachwycali i oddawali przeciętne próby wykluczające ich z walki o wygraną, ale mieli też pecha związanego z przekroczeniem przepisów. Po swoim występie zdyskwalifikowany został lider ekipy, Robert Johansson, który jak się okazało miał zbyt szeroki kombinezon tuż nad nierozciągliwym elementem w pasie. Po zliczeniu rezultatów pozostałej trójki (Tande, Forfanga i Fannemela) wystarczyło na zajęcie dopiero 10. miejsca. – To był duży błąd. Odstęp kombinezonu od ciała był dwa razy większy niż powinien być – powiedział portalowi nrk.no zajmujący się kontrolą sprzętu Sepp Gratzer z FIS.

To było dla mnie bardzo ciężkie, tak jakbym niszczył wysiłek całej drużyny. Moje ciało było „zbyt małe” w porównaniu do leżącego na nim kombinezonu. Nie pozwolę na to, aby się to powtórzyło – zapewnił sam zainteresowany w rozmowie z aftenposten.no.

Trener Alexander Stoeckl (fot. Julia Piątkowska)
Trener Alexander Stoeckl (fot. Julia Piątkowska)

O kryzysie w swojej ekipie bez ogródek wypowiedzieli się nadzorujący drużynę Clas Brede Braathen oraz trener Alexander Stoeckl. – Nie mogliśmy wymyśleć sobie gorszego startu w tym sezonie. Oczywiście Robertowi jest bardzo przykro z powodu tego co się stało. Nic nie możemy już z tym zrobić, to dla nas nauka na przyszłość. Podobne sytuacje miewali w przeszłości także nasi konkurenci i sobie z tym poradzili. My także jesteśmy w stanie to zrobić – tłumaczył dyrektor sportowy Norwegów. Wtórował mu szkoleniowiec „Wikingów”. – Może to wyglądać na kryzys i z tego powodu mnie też jest przykro. To wszystko wygląda naprawdę głupio. Skoki są naprawdę proste. Chłopcy biorą jednak do siebie to, co się wydarzyło, a to wpływa na nastrój. Nie łatwo jest wrócić „do siebie” – ocenił Stoeckl, twierdząc, że cała sytuacja w złym świetle pokazuje norweskie skoki.

Ekspert norweskiej telewizji i były skoczek narciarski, Johan Remen Evensen, stwierdził, że dyskwalifikacja to efekt świadomego, podjętego przez Norwegów ryzyka. – Mamy małe marginesy błędu, jednak mają one kluczowe znaczenie. Następnym razem trzeba zastosować większy margines bezpieczeństwa, jednak na tym poziomie czasem balansuje się na granicy – przyznał.

 

Nadzieja umiera ostatnia

Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)
Daniel Andre Tande (fot. Julia Piątkowska)

W indywidualnym konkursie najmocniejszym z Norwegów okazał się Johann Andre Forfang, który jednak wyłącznie zamknął czołową dziesiątkę. Ponadto niewielkie zdobycze punktowe zanotowali Anders Fannemel (14. miejsce) oraz Robert Johansson (16. miejsce). Poza finałową trzydziestką wylądowali Andreas Stjernen (35. miejsce) oraz trzeci zawodnik minionej zimy, Daniel Andre Tande (36. miejsce), który jeszcze latem zmagał się z zespołem Stevensa-Johnsona, czyli poważną chorobą z pogranicza dermatologii i immunologii. 

Naprawdę oceniłbym ten weekend pozytywnie, jestem coraz lepszy i czuję się coraz lepiej. Rezultaty tego jednak nie pokazują i trudno to zrozumieć – mówił w Wiśle zaskoczony Tande, po czym dodał: – Rok temu nikt nie przewidziałby takiego podium. To może być dla nas nadzieją, że nagle niektórzy zawodnicy potrafią tak nagle wystrzelić z formą.

Nadal uważam, że to może być dla nas fantastyczny sezon, mimo że jego start jest gorszy niż można sobie to było wyobrazić – podsumował Evensen. Warto zaznaczyć, że w Pucharze Narodów Norwegowie tracą do prowadzących Polaków już 473 punkty.

 

źródło: aftenposten.no / nrk.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram