Dominacja Niemek w Norwegii, Vogt: „Nie mogłyśmy rozpocząć sezonu lepiej”

Niemieckie skoczkinie (od lewej: C.Vogt, R.Straub, J.Seyfarth, A.Rupprecht, K.Althaus), fot. Harald Doepfert / OK Oberstdorf

Niemieckie skoczkinie (od lewej: C.Vogt, R.Straub, J.Seyfarth, A.Rupprecht, K.Althaus), fot. Harald Doepfert / OK Oberstdorf

Niemieckie skoczkinie z przytupem rozpoczęły zimowy sezon Pucharu Świata. Juliane Seyfarth, która ma za sobą udany sezon letni, wygrała inauguracyjny konkurs w norweskim Lillehammer, pokonując bardziej utytułowane rywalki, a w czołowej szóstce uplasowały się łącznie cztery podopieczne trenera Andreasa Bauera. – Nie mogłyśmy rozpocząć sezonu lepiej jako drużyna – przyznała piąta na Lysgaardsbakken (HS-98) Carina Vogt.

 

Po pierwszej serii piątkowego konkursu 28-letnia Seyfarth skacząc aż 98,5 metra zdystansowała młodsze, ale mające na swoim koncie więcej pucharowych sukcesów zawodniczki. Druga w stawce, lokalna bohaterka Maren Lundby, traciła do reprezentantki Niemiec aż 13,9 punktu. Druga seria wydawała się formalnością, jednak była też z pewnością próbą nerwów. Norweżka w finale poszybowała aż 99,5 metra i poprzeczka poszybowała w górę. Seyfarth wytrzymała jednak presję i skokiem na odległość 97 metrów zapewniła sobie premierowe zwycięstwo w Pucharze Świata i jednocześnie żółtą koszulkę liderki, a także prowadzenie w turnieju Lillehammer Triple.

Czuję się szalenie szczęśliwa, ponieważ to moje pierwsze pucharowe podium i jednocześnie pierwsze zwycięstwo w Pucharze Świata. Jestem zadowolona z moich skoków, gdyż poradziłam sobie znacznie lepiej niż w treningach. Jestem wdzięczna moim trenerom i całej rodzinie – mówiła uśmiechnięta tuż po konkursie. – Świetnie, że cykl Lillehammer Triple jest organizowany ponownie, tak jak w zeszłym roku. Wszystkie cieszymy się też, że będziemy miały kolejne konkursy na dużej skoczni – dodała. Warto zaznaczyć, że niewiele brakowało, a Seyfarth odpadłaby ze zmagań już na etapie czwartkowych kwalifikacji. Wówczas przy silnym wietrze w plecy skoczyła tylko 66 metrów i zajęła 38. lokatę, mieszcząc się ostatecznie w premiowanej awansem czterdziestce.

Tuż przed rozpoczęciem sezonu, niemiecka kadra skoczkiń jako jedna z niewielu zdecydowała się na podróż do Szwecji, aby tam, na pierwszej europejskiej skoczni przygotowanej do skakania na śniegu, zapoznać się z zimowymi warunkami. – Na dobrze przygotowanej skoczni w Falun panowały zdecydowanie najlepsze możliwe warunki. W szczególności Carina Vogt wykorzystała te treningi do znaczącego kroku naprzód. Ma ona nadal trochę do nadrobienia po dwumiesięcznej przerwie w przygotowaniach w sezonie letnim. Teraz wydaje się, że jest w stanie zbudować swoją dawną moc – mówił jeszcze kilka dni temu trener Niemek, Andreas Bauer. Dodajmy, że wciąż aktualna mistrzyni świata Vogt, w Lillehammer zajęła dobre 5. miejsce. Ponadto w czołowej szóstce zmieściły się jeszcze Katharina Althaus (4. lokata) oraz Ramona Straub (6. lokata).

– Jesteśmy dobrze przygotowani. Zawodniczki mają dobrze przygotowany sprzęt, są na dobrym poziomie fizycznym i technicznym. Naszym celem jest walka o podium w każdym konkursie – odważnie zapewnił niemiecki szkoleniowiec, którego podopieczne prowadzą także w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów.

 

źródło: informacja własna / fis-ski.com

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram