Forfang wlał nadzieję w serca Norwegów: „Czas zacząć zwyciężać”

Po fatalnym i dodatkowo nieco pechowym początku sezonu w wykonaniu norweskich skoczków, znakomity występ Johanna Andre Forfanga w Niżnym Tagile wlał w serca ich kibiców sporo nadziei. 23-latek z Tromsø w sobotę wygrał, a dziś zajął drugie miejsce i awansował na czwartą pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. – W tym roku nie byłem jeszcze na tak wysokim poziomie – przyznał aktualny lider ekipy Alexandra Stoeckla.

 

Dyskwalifikacja norweskiej drużyny podczas inauguracyjnego konkursu w Wiśle, brak miejsca na podium zarówno na skoczni im. Adama Małysza, jak i tydzień później w fińskiej Ruce, wywołał w Norwegii sporą konsternację. Zdobywcy Pucharu Narodów w minionym sezonie przez pierwsze dwa pucharowe weekendy nie potrafili włączyć się do walki z najlepszymi. Spoglądając na potencjał ekipy z „Kraju Wikingów”, przełamanie było jednak kwestią czasu. To nadeszło już w Niżnym Tagile, a jego autorem był Johann Andre Forfang. Utalentowanego skoczka nie zraziły nawet początkowe problemy z transportem, a także początkowo zagubiony bagaż z narciarskim ekwipunkiem całej drużyny.

Johann Andre Forfang (fot. Julia Piątkowska)
Johann Andre Forfang (fot. Julia Piątkowska)

W pierwszej serii sobotniego konkursu 23-latek poszybował najdalej (135,5 m), jednak to dawało mu trzecią lokatę. Finałowa próba na 129 metrów była co prawda krótsza o metr od próby Piotra Żyły i o dwa metry od wyczynu Ryoyu Kobayashiego, jednak to właśnie Norweg z tej trójki musiał radzić sobie z wiatrem w plecy i dzięki zasłużonej bonifikacie punktowej wyprzedził na podium Polaka i Japończyka. – To było świetne uczucie, znaleźć się dzisiaj na najwyższym stopniu podium. Było też trochę niespodziewane. W tym roku nie byłem jeszcze na tak wysokim poziomie, jednak jest to poziom na którym dobrze się czuję. Mam nadzieję, że okaże się to korzystne dla całego zespołu. Czas ponownie zacząć zwyciężać – komentował po zawodach. – Wykonał w pełni swoją pracę nawet w trudnych warunkach – chwalił swojego młodszego kolegę były zawodnik, a obecnie ekspert telewizji NRK, Anders Jacobsen.

Niedzielny start potwierdził, że sobotni trium nie był jednorazowym wyskokiem Forfanga. Skoki na 132,5 oraz 130 metrów zarówno po pierwszej, jak i drugiej rundzie konkursowej pozwoliły mu na zajęcie drugiej pozycji, tuż za wybitnie prezentującym się na początku zimy Kobayashim. Jak komentował niedzielny start? – Warunki były dzisiaj spokojniejsze. Ważne jest po prostu to, aby skakać dobrze przez całą zimę i mieć z tego dużo radości. Jeśli to przyniesie jakieś medale, a nawet Kryształową Kulę, nie powiedziałbym: „nie, dziękuję”. Do tego są jednak naprawdę potrzebne skoki na wysokim poziomie – zapewnił.

Johann Andre Forfang (fot. FIS World Cup Nizhny Tagil)
Johann Andre Forfang (fot. FIS World Cup Nizhny Tagil)

Najmocniejszy obecnie reprezentant Norwegii podczas konferencji prasowej został także zapytany o to, czy jest możliwe pobicie jego własnego rekordu skoczni „Bocian” (K-120 / HS-134), który od zeszłego roku wynosi 141,5 metra. – Można tu skoczyć jeszcze znacznie dalej. Skocznia w Niżnym Tagile jest zawsze bardzo dobrze przygotowana, a warunki są tu zazwyczaj sprzyjające. Jeśli mielibyśmy nieco mocniejszy wiatr pod narty niż w konkursie, możliwe jest bezpieczne wylądowanie jeszcze dłuższego skoku – ocenił. Co ciekawe, aż 4 z 14 pucharowych podiów w dotychczasowej karierze, Johann Andre Forfang wywalczył właśnie w Niżnym Tagile (w latach 2015, 2017 i 2018). – Mam na tę skocznię odpowiedni patent, który działa odpowiednio już od trzech lat – powiedział tajemniczo sam zainteresowany.

Świetny występ swojego podopiecznego podbudował z pewnością trenera Norwegów, Alexandra Stoeckla, który po pierwszych konkursach w Wiśle odważnie mówił o blamażu prowadzonego przez siebie zespołu. – Forfang potwierdził stabilność na najwyższym poziomie. Start w Rosji był dla nas bardzo dobry. Jestem uspokojony, czuję ulgę, bo znaleźliśmy się na dobrej drodze. Mamy zawodników, którzy mogą dołączyć do czołówki – zapowiedział Austriak. Dodajmy, że w Niżnym Tagile solidnie zaprezentował się też Robert Johansson (6. i 9. miejsce). Nieco w kratkę skakali jeszcze pozostali „Wikingowie” – Halvor Egner Granerud (9. i 37. miejsce), Anders Fannemel (33. i 7. miejsce) i Daniel Andre Tande (46. i 21. miejsce). Występy bez zdobyczy punktowych zanotował Sondre Ringen (37. i 46. miejsce), który w Rosji zastąpił słabo spisującego się we wcześniejszych etapach PŚ Andreasa Stjernena.

 

źródło: informacja własna / nrk.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram