Najbliższe konkursy PŚ bez Schlierenzauera: „Gregor ma problemy”

Gregor Schlierenzauer to bez cienia wątpliwości jeden z najlepszych skoczków narciarskich w historii. Można pisać o jego wszystkich osiągnięciach, jednak tak długa wyliczanka mogłaby znudzić nawet najwierniejszego fana tej zimowej dyscypliny. Żeby uzmysłowić sobie talent i wielkość tego skoczka, wystarczy przytoczyć słowa naszego mistrza z Wisły – Adama Małysza. „ Gregor to jest unikat na skalę światową (…) Jest po prostu urodzonym skoczkiem”.

 

O takich słowach z ust „Orła z Wisły” marzy z pewnością każdy skoczek, a tym bardziej marzył o tym wcześniej sam Austriak, który jako wielki fan Adama Małysza przyprawiał sobie jako dziecko wąsy, by skakać tak daleko, jak nasz rodak.

 

Upadek gwiazdy

Sportowcy światowego formatu jednogłośnie wyrażają tezę, że łatwiej jest sukces osiągnąć, niż nim zarządzać. Najlepszym potwierdzeniem prawdziwości tego sformułowania jest kariera austriackiego skoczka, który w jednym z szczerych wywiadów wyznał, że trudno poradzić sobie z faktem, kiedy w wieku 16 lat wygrywa się pierwszy konkurs Pucharu Świata. Schlierenzauer mówił po latach: – Jeżeli chcesz unosić się na fali sukcesu, to musisz sobie radzić z presją, a to wiele kosztuje. Bardzo długo, przez prawie 10 lat udawało mi się wytrzymywać to ogromne obciążenie psychiczne, aż nastał 2014, 2015 rok. Wtedy dopadło mnie zmęczenie i czułem się wypalony.

W świecie skoków narciarskich scenariusz „wyblakłej gwiazdy”, w który niestety wpisał się również Gregor Schlierenzauer powtarza się bardzo często i opiera się na trzech zasadniczych etapach. Na początku zyskuje się miano genialnego talentu, później osiąga się coś, co wydaje się niemożliwe, by następnie, zupełnie niespodziewanie, stać się cieniem własnego siebie. Działo się tak już w przypadku m.in. Svena Hannawalda, Martina Schmitta, czy Janne Ahonena. Z całą pewnością na temat niespodziewanych upadków sportowych wielkich gwiazd mogłaby powstać nie jedna praca magisterska z psychologii. Jednak najlepszym zilustrowaniem tego problemu wydaje się być komentarz cenionego eksperta w świecie skoków, Miki Kojonkoskiego. Trenera, który na własnej skórze przekonał się czym może być dla sportowca, ale także i trenera syndrom wypalenia podczas wykonywania swojej pracy. „Powrót do Finlandii po dwóch latach spędzonych w Austrii był cudowny. Ale po trzech latach pracy na okrągło niemal przez całą dobę, przy braku czasu dla rodziny, czułem że siły mnie opuszczają (…) Z czasem poczułem także, że coraz trudniej jest mi odpocząć, ponieważ wszędzie musiałem coś robić”. Tak dobitny komentarz cenionej osobistości narciarskiego środowiska nie może nie rodzić dyskusji nad rolą treningu mentalnego w skokach narciarskich.

 

Nie wszystko stracone?

Skoczkowie często powtarzają, że ich marzeniem jest skończyć karierę w momencie, w którym będą w dobrej formie. Swoim życiorysem sportowym chcą w ten sposób utworzyć klamrę, między którą znajdują się ich wszystkie dobre i złe momenty, chwile załamania i momenty podczas których zdejmując czapkę i stojąc na najwyższym stopniu podium mogli słuchać swojego ojczystego hymnu. Ogromnie ważne staje się więc to, żeby te wszystkie przeżycia wspominać ze świadomością, że wszystko zakończyło się „happy endem”.

Dlatego dla Gregora Schlierenzauera jest jeszcze szansa. Przemawiają za nim trzy solidne argumenty. Jest jeszcze stosunkowo młody, ma nowe cele, a przede wszystkim kocha sport. W wywiadzie dla TVP Sport austriacki skoczek powiedział: „Przerwa w skokach dała mi bardzo wiele, skakanie znowu sprawia mi radość jestem zmotywowany i czuję, że to jeszcze nie koniec”.

O swojej aktualnej sytuacji wypowiedział się także na łamach swojego bloga. – Ostatnie cztery lata były dla mnie bardzo intensywne. Wiele nauczyłem się na płaszczyźnie mentalnej. Stare technologie, które dawniej służyły mi z powodzeniem, wymagają zmian. To dla mnie wyzwanie, jednak jestem przekonany, że mi się to uda. Celem są techniczne zmiany i ponowne wprowadzenie w życie mojego sportowego potencjału, który wciąż we mnie tkwi – napisał, zaznaczając, że priorytetem stają się dla niego Mistrzostwa Świata, które na przełomie lutego i marca 2019 roku odbędą się w austriackim Seefeld oraz Innsbrucku.

 

W poszukiwaniu utraconej formy

Sezon 2018/2019 nie zaczął się jednak dla Schlierenzauera najlepiej. Do tej pory jedyne punkty Pucharu Świata udało mu się zdobyć w Kussamo, gdzie w jednym z konkursów zajął 12. miejsce. Ostatnio poznaliśmy również decyzję skoczka o rozpoczęciu przez niego indywidualnych treningów. Decyzje o odpuszczeniu startów przez Schlierenzauera przekazał mediom dyrektor sportowy ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej w Austriackim Związku Narciarskim – Gregor ma problemy. Musi coś zmienić. Powinien teraz trenować w spokoju i wrócić. Wiemy, jak ważny jest on dla drużyny – komentuje Mario Stecher. Prawdopodobnie następnym testem formy dla utytułowanego Austriaka będzie dopiero rozgrywany na przełomie grudnia i stycznia Turniej Czterech Skoczni. W planowanych na 14-16 grudnia zmaganiach w szwajcarskim Engelbergu na pewno nie wystąpi.

 

źródła: oesv.at / schlieri.at / informacja własna

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram