Kamil Stoch: „Jestem w dobrej dyspozycji, będę robił swoje” (WIDEO)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch (fot. Julia Piątkowska)

Kamil Stoch po dwóch triumfach odpowiednio w 65. i 66. edycji Turnieju Czterech Skoczni, przed tą z numerem 67, ponownie znajduje się w ścisłym gronie kandydatów do triumfu. Czy 31-letni podopieczny trenera Stefana Horngachera, który w drugim dniu świąt w wielkim stylu został mistrzem Polski, zdoła przeskoczyć fenomenalnego Japończyka Ryoyu Kobayashiego? I czy jest w stanie zostać drugim skoczkiem w historii, który 3 razy z rzędu wygra tą prestiżową imprezę?

 

Solidna i ze skoku na skok rosnąca dyspozycja na początku sezonu zimowego, poskutkowała trzema miejscami na pucharowym podium, a w świątecznym konkursie w Zakopanem, nokautującymi skokami, które przyniosły zdobyty w wielkim stylu tytuł mistrza Polski. Forma trzeciego zawodnika Pucharu Świata zaczyna przypominać tą, dzięki której przed rokiem czterokrotnie wygrywał konkursy Turnieju Czterech Skoczni, dzięki czemu powtórzył imponujący wyczyn Svena Hannawalda z sezonu 2001/2002.

Co o triumfie na krajowym podwórku, a także o wcześniejszym zgrupowaniu w Zakopanem, będącym bezpośrednim przygotowaniem do TCS, mówił sam zainteresowany? – To nie była ciężka praca, a raczej wytchnienie od rytmu Pucharu Świata, a z drugiej strony możliwość skakania skok za skokiem, na spokojnie, bez presji, kamer, kibiców. Dużo z tego wyniosłem, ale z drugiej strony jestem dobrze przygotowany do całego sezonu. Potrzebowałem tylko więcej skoków na dobrym poziomie, żeby się w tym wszystkim upewnić – komentował. O swoich znakomitych, środowych skokach na Wielkiej Krokwi, mówił z zadowoleniem: – Nie chcę zapeszać. Wydaje mi się najlepiej mówić o tym, co jest. Skoki były super, sprawiały mi mnóstwo radości, a ja sam czułem się naprawdę dobrze. Mistrzostwo Polski to nie jest główny cel, ale jeżeli jestem w dobrej dyspozycji, to nie będę się starał specjalnie psuć skoków.

O zbliżającej się niemiecko-austriackiej imprezie, podobnie jak o wielu zawodach o wielkim gatunkowym znaczeniu, Stoch mówi z typowym sobie „olimpijskim” spokojem. – Traktuję je tak samo jak każde inne zawody. Bardzo długo się tego uczyłem. Każdy kolejny konkurs jest taki sam, bo ja nie muszę robić nic innego, jak to, co robię zawsze. Turniejowi towarzyszą trochę inne emocje, to jest bardzo napompowana medialnie impreza, ale dla nas to jest nic innego jak kolejny Puchar Świata i tak trzeba do tego podejść – tłumaczy, a zapytany o ocenę poszczególnych skoczni wchodzących w skład turniejowego kwartetu, mówi: – W dobrej dyspozycji każda jest ulubiona, w kiepskiej każda jest najmniej ulubiona.

Warto dodać, że po wyrównaniu wspomnianego rekordu Svena Hannawalda, Kamil Stoch ma szansę na dorównanie kolejnej legendzie skoków narciarskich. Polak może być drugim skoczkiem w historii, który wygra trzy Turnieje Czterech Skoczni z rzędu. Do tej pory sztuka ta udała się jedynie Norwegowi Bjoernowi Wirkoli, który w klasyfikacji generalnej był niepokonany w latach 1966-1969. Jak na statystyczno-rekordowe szanse zapatruje się Stoch? – Być może można. Ja będę robił swoje – skwitował krótko z uśmiechem.

 

 

rozmawiał Łukasz Szymura / YouTube/StylV

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram