U Austriaków było nerwowo, Kraft: „Kwalifikacje były dla mnie zaskakujące”

Stefan Kraft (fot. Julia Piątkowska)

Stefan Kraft (fot. Julia Piątkowska)

Mimo że wiara w austriacki sukces w 67. Turnieju Czterech Skoczni nawet w samej Austrii nie jest zbyt wielka, powszechnym opiniom o całkowitym marazmie w tamtejszej ekipie zdaje się zaprzeczać Stefan Kraft. Po spokojnym początku sezonu, wciąż aktualny dwukrotny mistrz świata z Lahti zdaje się wkraczać na właściwe tory. Potwierdzają to wygrane kwalifikacje w Oberstdorfie.

 

Dwa skoki na odległość 122 metrów, które dawały 32. oraz 35. miejsce – to wyniki Stefana Krafta z sobotnich serii treningowych na Schattenbergschanze (HS-137). Wtedy nic nie zwiastowało znakomitej 138,5-metrowej próby, która podczas kwalifikacji zapewniła 25-letniemu Austriakowi zwycięstwo. – To dobre uczucie. Ten skok pokazał mi, że mogę się włączyć do walki, jednak teraz z powrotem jestem „na ziemi” – komentował. – To było dla mnie zaskakujące po pierwszych dwóch skokach treningowych. W kwalifikacjach było zupełnie inaczej, miałem o wiele więcej radości. Spróbuję zrobić to ponownie w niedzielę – odważnie zapewnił Tyrolczyk, który jeszcze przed rozpoczęciem Turnieju Czterech Skoczni wspominał, że jego podium w klasyfikacji generalnej jest całkiem możliwe. Przypomnijmy, że skoczek z Goldegg ma już w swoim dorobku Złotego Orła za triumf w 63. edycji TCS w sezonie 2014/2015.

Dzięki Bogu tak się to rozwinęło. Podczas treningów istniała niepewność. Cieszę się, ponieważ to pokazuje, że na dobrej drodze byliśmy już w Engelbergu – ocenił z wyraźną ulgą trener Austriaków, Andreas Felder. – Często zmiana drobnych rzeczy okazuje się kluczowa. Podczas treningów Stefan Kraft nie był w stanie pokazać się z dobrej strony. W kwalifikacjach zmienił nieco swoją pozycję na rozbiegu, co nagle dało o wiele dłuższy skok. Oby to dobrze wprowadziło go w konkurs. Dobrze, że wszyscy się zakwalifikowali. Dzięki temu ta kwestia już nie zaprząta zawodnikom głowy. Mam nadzieję, że nasze najlepsze skoki pokażemy w konkursie – dodał.

Warto zaznaczyć, że poza rozkręcającym się Stefanem Kraftem, jedynie rozgrywający życiowy sezon Daniel Huber może być austriacką nadzieję na nadchodzące konkursy. Także 25-letni skoczek przed świętami Bożego Narodzenia w Engelbergu wywalczył swoje pierwsze pucharowe podium. Co prawda dzień później w ogóle nie zakwalifikował się do konkursu, jednak o jego sporym potencjale wspominał nawet znakomity przed laty niemiecki skoczek, Sven Hannawald. W sobotę starszy z braci Huber notował systematyczny progres. W treningach był 38. (119,5 m) i 14. (132,5 m), aby w rundzie eliminacyjnej wywalczył 5. rezultat ze 133,5 metrowym skokiem. – Byłem w stanie poprawiać się ze skoku na skok, a to cieszy. Pierwsze zdenerwowanie opadło, teraz mogę skupić się na niedzieli – przyznał.

Co ciekawe, stresu nie uniknął za to doświadczony Michael Hayboeck, który w swoim dorobku ma już dwa podia klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni, w tym drugą lokatę, która przypadła mu po zaciętym boju z dobrym kolegą z drużyny… Stefanem Kraftem. W sobotnich rundach 27-letni Austriak był jednakże dość solidny, zajmując 16., 6. i 20. miejsce po skokach na 131, 134 oraz 131 metrów. – W kwalifikacjach nie było tak, jak myślałem. Mimo, że skaczę już długi czas, byłem bardzo zdenerwowany. Czuje się tu jednak bardzo dobrze, to z pewnością był dobry skok, aby powrócić do rytmu rywalizacji – podsumował.

Dodajmy, że do niedzielnych zmagań poza wspomnianymi Kraftem, Huberem i Hayboeckiem, z dalszych lokat awansowali: 37. Manuel Fettner, 38. Philipp Aschenwald i 41. Markus Schiffner. Zapewne jednak Austriacy już czekają na zmagania na doskonale znanych sobie skoczniach w Innsbrucku i Bischofshofen. To właśnie tam Turniej wkroczy w decydującą fazę.

 

źródło: krone.at / kleinezeitung.at

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram