TCS: Oberstdorf i Ga-Pa w liczbach – fakty i ciekawostki (podsumowanie)

Garmisch-Partenkirchen - 'Grosse-Olympiaschanze' (fot. Julia Piątkowska)

Garmisch-Partenkirchen - 'Grosse-Olympiaschanze' (fot. Julia Piątkowska)

„Święta, święta i po świętach” – nie ulega wątpliwości, że kibice skoków narciarskich doskonale wiedzą, co to oznacza. Tradycyjnie, na przełomie roku kalendarzowego, rozpoczęła się 67. edycja prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. Prześledźmy raz jeszcze wydarzenia z niemieckiej części imprezy – za nami konkursy w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen.

 

Przystanek Oberstdorf: Zacięty początek, Eisenbichler w formie

Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)
Ryoyu Kobayashi (fot. Julia Piątkowska)

Karuzela Pucharu Świata w skokach narciarskich, zgodnie z wieloletnią tradycją, na przełomie roku kalendarzowego gości na obiektach w Niemczech (Oberstdorf, Ga-Pa) i w Austrii (Innsbruck, Bischofshofen). W tych czterech miastach, oprócz rywalizacji o kolejne punkty do klasyfikacji generalnej zawodów elity, toczy się także walka o „Złotego Orła” – nagrodę, która od sześciu lat przyznawana jest zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni. O tym, kto okaże się najlepszy podczas tegorocznej edycji tej prestiżowej imprezy przekonamy się już za kilka dni.

Kwalifikacjami rozegranymi w sobotę, 29 grudnia 2018 roku, rozpoczęła się kolejna, 67. odsłona niemiecko-austriackiego tournée. Przed rozpoczęciem zmagań na Schattenbergschanze (K-120 / HS-137) wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywałyby na końcowy triumf aktualnego lidera Pucharu Świata, Ryoyu Kobayashiego. Jak wiadomo, sport bywa nieprzewidywalny i z rozdawaniem medali należy poczekać do ogłoszenia oficjalnych wyników. Ponadto, każdy turniej rządzi się swoimi prawami. Turniej Czterech Skoczni jest pierwszą ważną imprezą tego sezonu. Czy da nam odpowiedź na nurtujące nas pytania? O tym, przekonamy się już w najbliższą niedzielę. Niech wygra najlepszy!

Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)
Markus Eisenbichler (fot. Julia Piątkowska)

Stefan Kraft dość nieoczekiwanie zwyciężył podczas rundy eliminacyjnej do niedzielnego konkursu w Oberstdorfie, wyprzedzając Ryoyu Kobayashiego oraz Piotra Żyłę. Awans do zawodów uzyskało jeszcze pięciu reprezentantów naszego kraju: Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Stefan Hula oraz Aleksander Zniszczoł. Niestety, podczas świątecznej przerwy formy nie odnalazł Maciej Kot, który swój start w Oberstdorfie zakończył już w kwalifikacjach.

Niedziela na „Górze Cieni” upłynęła pod znakiem zaciętej rywalizacji, której podobnie jak podczas całego turnieju, dodatkowego smaczku dodawała pierwsza seria zmagań rozgrywana systemem KO (wprowadzonym w sezonie 1996/1997). Zaskoczenia ostatecznie nie było, bowiem z minimalną przewagą zwycięstwo odniósł Ryoyu Kobayashi. Dla lidera PŚ był to 5. triumf tej zimy. Tuż za plecami młodszego z japońskich braci znalazł się Markus Eisenbichler. Podopieczny Wernera Schustera błysnął formą przed własną publicznością, zapisując tym samym 5. miejsce na podium w historii swoich startów w międzynarodowej elicie. Wśród trzech najlepszych skoczków całego konkursu, 45. raz w karierze, znalazł się także zwycięzca kwalifikacji, Stefan Kraft.

Schattenbergschanze (po lewej) w Oberstdorfie (fot. Julia Piątkowska)
Schattenbergschanze (po lewej) w Oberstdorfie (fot. Julia Piątkowska)

Mimo braku lokat na podium, dla podopiecznych Stefana Horngachera był to udany konkurs. Najwyżej z biało-czerwonych sklasyfikowany został Dawid Kubacki, który podczas rywalizacji KO pokonał Lukasa Hlavę i w końcowym rozrachunku zajął 5. miejsce. Jedno „oczko” niżej zawody w Oberstdorfie zakończył Piotr Żyła, walczący w pierwszej serii z Johannem Andre Forfangiem. Ósmą pozycję zajął Kamil Stoch (wygrana z Killianem Peierem), kolejne pucharowe punkty do swojego dorobku dopisał także Jakub Wolny (wygrana z Felixem Hoffmannem) zajmując 26. pozycję. Dwaj pozostali reprezentanci naszego kraju – Aleksander Zniszczoł i Stefan Hula, musieli uznać wyższość swoich rywali: Evgeniya Klimova i Michaela Hayboecka. Obaj oddali tylko jeden konkursowy skok, kończąc zawody odpowiednio na 42. i 43. lokacie.

 

Przystanek Ga-Pa: Nowy Rok – „stary” Ryoyu, Kubacki na podium!

Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)
Dawid Kubacki (fot. Julia Piątkowska)

Skoczkowie rywalizujący w zawodach najwyższej rangi rozgrywanych pod egidą Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), noc sylwestrową  tradycyjnie spędzają w Garmisch-Partenkirchen. Zbyt długie i huczne świętowanie Nowego Roku nie jest jednak wskazane, gdyż już kilkanaście godzin później trzeba ponownie zasiąść na belce startowej i walczyć w konkursie głównym o kolejne punkty do klasyfikacji generalnych Turnieju Czterech Skoczni oraz Pucharu Świata.

Wstępem do noworocznej rywalizacji na Grosse-Olympiaschanze (K-125 / HS-140) były kwalifikacje rozegrane w poniedziałek, 31 grudnia 2018 roku. Najlepszym zawodnikiem tego dnia okazał się Dawid Kubacki, który wygrał eliminacje i na koniec starego roku wzbogacił się o 5 tysięcy euro. Drugie miejsce zajął Ryoyu Kobayashi, a czołową trójkę uzupełnił Kamil Stoch. Do konkursu głównego awansowali także: Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł, Piotr Żyła oraz Stefan Hula. Stefan Horngacher wciąż ma plan na Macieja Kota, który pomownie nie przebrnął przez eliminacyjne sito. Przy całej sympatii dla Zakopiańczyka oraz przy całym szacunku do jego osiągnięć oraz do warsztatu szkoleniowego Horngachera, aktualnie nie widzę dalszego sensu w wysyłaniu Maćka na kolejne zawody Pucharu Świata. Czasem wystarczy jeden impuls, ale wydaje się, że w obecnej dyspozycji będzie o to bardzo, bardzo trudno.

Kamil Stoch (fot. Bartosz Leja)
Kamil Stoch (fot. Bartosz Leja)

Wtorkowe rozstrzygnięcia z Ga-Pa w niedużym stopniu różniły się od tych z konkursu w Oberstdorfie. Kolejne zwycięstwo na swoim koncie zapisał Ryoyu Kobayashi. Podopieczny Hideharu Miyahiry wygrał 6. zawody PŚ czym zrównał się m.in. z Jakubem Jandą, Roberto Ceconem czy Sigurdem Pettersenem. Ponadto, to 8. podium reprezentanta Kraju Kwitnącej Wiśni w sezonie 2018/2019. Drugie miejsce ponownie zajął Markus Eisenbichler, który dość nieoczekiwanie stał się liderem drużyny naszych zachodnich sąsiadów. Najniższy stopień pucharowego podium przypadł w udziale Dawidowi Kubackiemu, który w pojedynku KO pokonał Jerneja Damjana. Dla skoczka z Szaflar był to 4. konkurs PŚ w karierze (startował w 165), który zakończył wśród trójki najlepszych zawodników. Co więcej, dzięki dobremu występowi reprezentant Polski awansował na 3. miejsce w klasyfikacji generalnej 67. Turnieju Czterech Skoczni.

Czterech biało-czerwonych w czołowej „15”, a jednak wydaje się, że kibice mogą czuć mały niedosyt. W końcowym rozrachunku, spory awans i szóste miejsce zanotował Kamil Stoch (pokonał Andreasa Schulera), który nie jest jeszcze w swojej szczytowej formie. Tuż za czołową „10” sklasyfikowany został Piotr Żyła (wygrana z Killianem Peierem), a na 13. pozycji noworoczne zmagania zakończył Jakub Wolny (pokonał Naoki Nakamurę). Nieco słabiej spisali się Stefan Hula i Aleksander Zniszczoł, którzy nie sprostali swoim rywalom: Halvorowi Egnerowi Granerudowi oraz Timiemu Zajcowi i odpadli z rywalizacji. Polacy zajęli odpowiednio 43. oraz 44. lokatę.

 

„Skok do sieci” – czyli przegląd mediów społecznościowych

  • Rekordzista Kasai znów wskakuje do historii

Historia po raz kolejny pisze się na naszych oczach. Lata mijają, a autor kolejnych, rekordowych osiągnięć wciąż pozostaje ten sam. Noriaki Kasai, czyli żywa legenda narciarstwa z Kraju Kwitnącej Wiśni pojawiła się na starcie Turnieju Czterech Skoczni 26. raz w karierze. Wydaje się, że doświadczony skoczek z Japonii może już powoli myśleć o sportowej emeryturze, mając takiego następcę jak młodszy z braci Kobayashi. Wszyscy jednak wiemy, że dla Kasaiego nie ma rekordów nie do pobicia.

  • Kwalifikacje, cały cykl, a może jedno i drugie?

Oto jest pytanie, które nurtuje całą narciarską społeczność. Jak wiadomo, za wykonaną pracę należy się zapłata. Tak więc, za wygranie całego Turnieju (osiem skoków), ktoś zgarnie czek w wysokości 20 tysięcy Euro i statuetkę Złotego Orła. Każdy zwycięzca kwalifikacji otrzymuje natomiast 5 tys., co po wykonaniu prostego matematycznego działania również daje 20 tys. Najbardziej kusząca wydaje się jednak opcja wygrania całej imprezy i wszystkich rund eliminacyjnych.

  • Mackenzie Boyd-Clowes – (Un)Lucky Loser

Turniej Czterech Skoczni rządzi się swoimi prawami, a szczególnego smaczku rywalizacji dodaje system KO. Do finałowej rundy każdego z czterech konkursów awansują zwycięzcy 25 pojedynków oraz 5 „szczęśliwych przegranych”. Wiele zależy od dyspozycji dnia, warunków wietrznych i układu par konkursowych, a także od szczęścia. Jak wiadomo, ten ostatni czynnik zawsze sprzyja lepszym, o czym przekonał się Kanadyjczyk, MacKenzie Boyd-Clowes. W Oberstdorfie, mimo dobrego skoku, przegrał pojedynek, a do awansu jako „LL” zabrakło mu 0.1 pkt.

  • Zachowanie Hofera wywołało burzę! Kamery wszystko zarejestrowały

Kiedy pierwsze emocje związane z konkursem opadły, w sieci zawrzało! Wszystko za sprawą zachowania „władcy krótkofalówek”, dyrektora Pucharu Świata Waltera Hofera. Austriak za wszelką cenę postanowił osobiście dopilnować, aby jak najszybciej Ryoyu Kobayashi dotarł na kontrolę sprzętu. Podobno o całe zajście i małą szarpaninę  pretensji nie ma lider tegorocznych tabel, jednak kibice zwrócili uwagę na dosyć niestosowne zachowanie działacza FIS-u.

  • Kraft „GaPa” – czyli noworoczne fatum Austriaka

Miało być tak pięknie, ale parafrazując pewne przysłowie, sprawdza się złota myśl, że „Skoczkowi zawsze wiatr w plecy”. Teraz już na poważnie. Wygrane kwalifikacje i podium, czyli Stefan Kraft na fali wznoszącej, przystanek Oberstdorf zaliczony. Nadszedł Nowy rok i demony z przeszłości (dokładnie sprzed roku) wróciły. Austriak w ostatnim czasie dwukrotnie nie awansował do finałowej „30”, dwukrotnie w Ga-Pa.

  • Turniej gromadzi tłumy! 46.500 kibiców w Niemczech

Zgodnie z przewidywaniami organizatorów, konkursy Turnieju Czterech Skoczni cieszą się ogromnym zainteresowaniem kibiców z całego świata. Zmagania czołowych skoczków globu oglądało w Oberstdorfie 25,5 tysiąca fanów skoków narciarskich. W Ga-Pa widownia liczyła 21 tysięcy osób! Czas na Innsbruck i Bischofshofen.

 

źródła: informacja własna / Twitter / Instagram

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
Instagram