Stjernen rozczarowany warunkami, Evensen: „Andreas został skrzywdzony”

Andreas Stjernen (fot. Maria Grzywa)

Andreas Stjernen (fot. Maria Grzywa)

W swoim piątym starcie w Turnieju Czterech Skoczni w karierze, Andreas Stjernen był najbliżej wskoczenia na podium klasyfikacji generalnej. Jeszcze przed ostatnim konkursem w Bischofshofen, 30-letni Norweg zajmował w niej trzecią pozycję. Na skoczni im. Paula Ausserleitnera nie sprostał jednak trudnym warunkom atmosferycznym i ostatecznie wylądował na siódmej pozycji. – Jestem bardzo rozczarowany – nie ukrywał.

 

Stjernen: „Następnym razem inaczej bym do tego podszedł”

W obu konkursowych seriach w Bischofshofen, Andreas Stjernen musiał radzić sobie z mocno niesprzyjającymi podmuchami wiatru rzędu 0,66 i 1,02 m/s. Próby na 120 i 118 metrów i 25. lokata w konkursie, ostatecznie rozwiały marzenia reprezentanta Kraju Wikingów o turniejowym podium. – To nie był mój dzień, nie zdołałem skakać tak dobrze jak sobie założyłem, całą winę za te zawody biorę na siebie, a najlepszej trójce turnieju gratuluję wyniku – mówił po zawodach. – To zupełnie inne uczucie, niż w innych konkursach. Nie zdołałem skakać tak dobrze jak sobie założyłem, dodatkowo w tak trudnych warunkach. Następnym razem inaczej bym do tego wszystkiego podszedł. Może chodziło o presję, może o inne warunki panujące na rozbiegu. Mam nadzieję, że w kolejnych konkurach powrócę do walki z czołówką – ocenił doświadczony skoczek. O warunkach, w których przyszło mu startować, powiedział: – Z perspektywy czasu, myślę, że jury chciało dobrze. Z pewnością warunki mieściły się w dopuszczalnym „korytarzu powietrznym”, więc musiałem jechać w dół. Jestem bardzo rozczarowany, jednak nie ma wielu rzeczy, które powinienem zmieniać, aby nadal dobrze skakać.

Dodajmy, że w konkursach poprzedzających finał w Bischofshofen, Stjernen zajmował 4. (w Oberstdorfie), 10. (w Garmisch-Partenkirche) oraz 3. miejsce (Innsbruck).

Warto podkreślić, że zawodnik z Trondheim był jedyną nadzieją na dobry wynik reprezentanta Kraju Wikingów w 67. Turnieju Czterech Skoczni. Po zawodach w Insbrucku zajmował trzecie miejsce w klasyfikacji niemiecko-austriackich zmagań, jego skoki stawały się coraz bardziej stabilne, a sam zainteresowany wyrósł zaś na lidera ekipy trenera Stoeckla, znajdującej się w sporym dołku. Taki scenariusz może wydawać się zaskakujący, gdyż jeszcze niecały rok temu 30-latek rozważał zakończenie kariery. Od tego pomysłu odwiódł go jednak jego starszy kolega, były i utytułowany skoczek, Anders Bardal.

 

Evensen: „Jury skrzywdziło Andreasa”

Już po pierwszej serii zmagań na skoczni im. Paula Ausserleitnera stało się jasne, że norweska nadzieja zaczyna jednak gasnąć. Andreas Stjernen po skoku na 120. metr stracił kontakt z czołówką i na półmetku konkursu zajmował odległą 24.  lokatę. Czarę goryczy przelała natomiast druga próba – lot zakończony na 118. metrze nie pozostawiał złudzeń. Finalnie sympatyczny Norweg skończył zmagania w Bischofshofen na 25. miejscu, a wszystkie z ośmiu turniejowych skoków pozwoliły zająć mu 7. pozycję w klasyfikacji końcowej 67. Turnieju Czterech Skoczni.

Z wynikiem Stjernena nie mógł pogodzić się jego starszy o 3 lata kolega, Johan Remen Evensen, były rekordzista świata w długości lotu, obecnie komentator norweskiej telewizji NRK. Zwrócił on uwagę na warunki, z jakimi podczas finałowej próby musiał zmierzyć się jego rodak. – Gdyby Andreas nie był w formie, uznałbym ten wynik za wypadek przy pracy. Jury skrzywdziło Andreasa puszczając go w najgorszych możliwych warunkach, bonifikata 13,3 punktu była jedną z najwyższych jakie tutaj widziałem. Gdyby poczekali choćby minutę, wtedy wszyscy mogliby walczyć w równych warunkach. Organizatorzy powinni umożliwić walkę wszystkim zawodnikom w równych warunkach – powiedział krytycznie o decyzjach Borka Sedlaka, który zapala zielone światło skoczkom znajdującym się na belce startowej.

Pozostali podopieczni Alexandra Stoeckla również zakończyli turniej poniżej oczekiwań. Robert Johannson zajął 8. miejsce (983,2 pkt), Johann Andre Forfang, tak mocny jeszcze w Rosji, uplasował się na 16. pozycji (899,1 pkt), 27. był Anders Fannemel (664,2 Pkt.), 33. lokatę zajął turniejowy debiutant, Robin Pedersen (548,7 pkt), 35. był Halvor Egner Granerud (503,4 pkt), zaś dopiero 37. był Daniel Andre Tande (393,5 pkt), który po zawodach w Bischofshofen nie wybiera się na kolejne zawody Pucharu Świata. Aktualny mistrz świata w lotach poświęci się spokojnym treningom w kraju.

 

Damian Bogucki, Bartosz Leja
źródło: Twitter.com/Norskijump / nrk.no

 

Komentarze

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook
Facebook
Instagram